Aktualności Lifestyle Sport i zdrowie 

Homofobiczna “Brzytwa” ks. Krajskiego – abp Lenga ostro o osobach LGBTQ+.

Przed tygodniem podzieliliśmy się z Wami podsumowaniem sprawy pandemii koronawirusa pod kątem spraw istotnych dla osób LGBTQ+. W tekście pt. „Tęczowy Raport w sprawie koronawirusa SARS-CoV-2 przywołaliśmy przykłady krzywdzących wypowiedzi duchownych, którzy bezzasadnie utworzyli związek (nie)logiczny między istnieniem tęczowej społeczności a trapiącym aktualnie ludzkość kryzysem. Gdy już opublikowaliśmy wspomniany artykuł, mieliśmy nadzieję, że nie zetkniemy się z większą ilością homofobicznych wywodów tuzów kościoła. Byliśmy w błędzie. We wtorek ma kanale wRealu24 pojawił się kolejny odcinek Brzytwy, a w roli gościa mogliśmy podziwiać abp Lengę prawiącego morały o karze za grzechy.

SARS-CoV-2 pod tęczowym mikroskopem

Ponad tydzień temu opublikowaliśmy „Tęczowy raport w sprawie korona wirusa SARS-CoV-2”. Pierwsza część tekstu miała charakter wprowadzenia. W tym fragmencie tekstu przybliżyliśmy Wam podstawowe informacje na temat wirusa. Wskazaliśmy najbardziej prawdopodobne ognisko zakażenia tym mikroorganizmem, a także objawy choroby przez niego wywoływanej. Przedstawiliśmy statystyki dotyczące zakażeń i zgonów spowodowanych COVID-19. Podzieliliśmy się również wiadomością o ogłoszeniu przez WHO pandemii.

Natomiast w ostatniej części wspomnianego tekstu ostrzegliśmy Was przed niebezpieczeństwem, jakie kryje w sobie lodowiec obejmujący himalajski szczyt Guliya. Przypominamy, że w próbkach pozyskanych z 50-metrowego odwiertu badacze znaleźli bryłę zamarzniętej wody, stanowiącej środowisko naturalne dla 33 wirusów, spośród których nauka zna jedynie 5 z nich.

Centralny fragment artykułu przeznaczyliśmy głównie na pokazanie tego, jak obecna sytuacja społeczno – polityczna wygląda z perspektywy osób LGBTQ+ i Friendly. Jako jeden z głównych aspektów tego zagadnienia zaprezentowaliśmy przekrój opinii i zachowań fundamentalistycznych duchownych – zarówno zza Wielkiej Wody, jak i tych działających w strukturach naszego polskiego, homofobicznego piekiełka.

Wymienieni przez nas duchowni zbagatelizowali wirusa. Episkopat pozostaje nieugięty i nie ma zamiaru zakazać przeprowadzania nabożeństw. Wręcz przeciwnie. Abp Sławoj Leszek Głódź, pomimo obowiązującego do przedwczoraj- bo dziś mierzymy się już z epidemią – stanu zagrożenia epidemicznego wezwał o zwiększenie częstotliwości nabożeństw. Abp Wacław Depo żali się natomiast, że ludzie częściej liczą na pomoc naukowców, niż kierują się do Boga. Jego rozgoryczenie jest zrozumiałe, biorąc pod uwagę fakt, że ludźmi dążącymi do kształtowania swojej samodzielności trudniej się manipuluje.

„Walec zepsucia grzechowego”

Kilka dni po publikacji sprawozdania na temat SARS-CoV-2 natknęliśmy się na kolejny przykład zaślepienia kościelnych hierarchów. Tym razem źródłem tego typu „rewelacji” okazał się być serwis YouTube, a konkretnie kanał wRealu24, gdzie cyklicznie pojawia się kolejny odcinek programu „Brzytwa, czyli ostro na każdy temat”. Ostatnio gościem ks. Stanisława Krajskiego był abp Jan Paweł Lenga, który – podobnie, jak jego bracia w wierze – obwinił naszą społeczność o cierpienie setek ludzi.

Na „dobry” początek gospodarz internetowego talk – show przypomniał skandaliczne słowa, wypowiedziane przez swojego gościa przy innej okazji. Włocławski metropolita porównał wtedy Warszawę, Gdańsk i Kraków do Sodomy i Gomory. Duchowny stwierdził następnie, że krainy opisane w Biblii wypadłyby w tym starciu lepiej. Gdy rozmówca zapytał go o to, „czy w takim razie epidemię koronawirusa można potraktować jako karę Bożą, ewentualnie dopust Boży” oraz o to, jakie wnioski powinniśmy wyciągnąć w tej sytuacji, abp. Lenga nie wykazał się zbytnią empatią.

Kapłan podkreślił niezłomną konsekwencję Boga w dotrzymywaniu słowa. Przywoławszy przypowieści o Adamie i Ewie oraz o Żydach wyzwolonych z niewoli egipskiej, dał do zrozumienia, ze grzesznicy zawsze spotkają się z konsekwencjami swojego postępowania. To, jego zdaniem, świadczy jednak o miłości do naszego gatunku.

Bóg daje jakieś dotknięcia dla ludu bożego dlatego, że jest on po naszej stronie. Dotykając nas na różne sposoby, on chce nam wskazac, że jednak niewłasciwą drogą idziemy. Nie dlatego, żeby nas tylko ukarać, albo trzymać na uwięzi. Tylko diabła trzymać na uwięzi.  Bóg nad prowadzi do wolności – tłumaczył.

Radykalny duszpasterz zwrócił uwagę, że „aby dobrowolnie wyjść z grona dzieci bożych należy porzucić grzech”. Przeciwnik Papieża Franciszka pouczał, ze nawiązanie do Sodomy i Gomory, uwzględnione także w jego książce pt. „Przerywam milczenie”, wynika z działalności i stylu życia osób LGBTQ+.

Ile tych grzechów nieczystych mamy tutaj, w tym kraju? Ile widzimy tego wszystkiego, tego zepsucia? Szaleje LGBT, różne homoseksualne związki. Próbuje lewactwo na wszelkie sposoby zaprowadzić Polaków do chlewu jak bydło, ażeby tylko służyć chuciom swoim, a nie służyć bogu, który stworzył… To też możemy przyjmować jako karę bożą, ażeby naród się opamiętał. Nie tylko dla Polaków – dzisiaj widzimy to jest na cały Świat, to idzie. I to rozpowszechnia się nie tylko już tam konkretnie do Polski, ale do całego Świata – ubolewał.

Hierarcha narzekał na „walec zepsucia grzechowego”, któremu nie jest w stanie sprzeciwić się ani USA, ani poszczególne kraje członkowskie UE. Zdaniem apostolskiego administratora Kazachstanu i Azji Środkowej – politycy nie powinni się zgadzać na spełnianie oczekiwań narzuconych przez Unię, gdyż traktując równouprawnienie jak chleb powszedni współuczestniczą w grzechu.

(…) I Pan Bóg będzie karał. Tych, którzy są bardziej wierzący, może nawet więcej karać za te odstępstwa, apostazje i herezje i schizmy, które robi każdy nawet z nas, kiedy odchodzi od prawdziwej wiary i zaczyna wchodzić na manowce, na grzechy” – alarmował.

Przedstawiciel Zgromadzenia Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny podzielił ludzi na “prawdziwych katolików”, „zimnych katolików” bądź osoby w ogóle niewierzące i katolików „letnich”. Grupie drugiej zaproponował zasugerowanie się „dotkliwymi znakami dla całego Świata” i skorzystania z okazji do nawrócenia, póki nie jest dla nich „za późno”.

Grupę ostatnią abp Jan Paweł Lenga określił natomiast jako najgorszą. Osoby do niej należące nazwał „ciepłymi kluchami”, zarzucając im krążenie w labiryncie pomiędzy Bogiem a diabłem oraz moralny oportunizm. Kapłan przypomniał o zwycięstwie istoty deistycznej nad demonem. Przekonywał ponadto, ze „jeżeli przyjdą do Boga, to oni z Bogiem mogą zwyciężać” i „nawet im koronawirus nie jest straszny”, bo “to tak, czy inaczej kiedyś trzeba umrzeć, bo już grzech Adama i Ewy spowodował przyjście śmierci”. Nie potrafił zrozumieć, dlaczego ludzie bardziej boją się swojego odejścia, aniżeli niekorzystnego dla nich wyroku Sądu Ostatecznego.

Egzamin

Przewodnik duchowy diecezji włocławskiej uznał SARS-CoV-2 za egzamin dla koścoioła katolickiego. Nie sądzi jednak, że kościół ten jest przygotowany do pomyślnego zdania testu. Jako jeden z powodów takiego stanu rzeczy Lenga wymienił fakt zamknięcia Watykanu i decyzję odwołania wszelkich uroczystości, jakie miały mieć miejsce podczas Wielkiego Tygodnia. Metropolita jest przekonany, że episkopat ulegnie i ma żal do władcy stolicy piotrowej o to, że nie poszedł w ślady Grzegorza I i nie zorganizował procesji w duchu walki z koronawirusem.

(…) Biskupi pochowali się do swoich pałacyków i tylko wołali wiernych: tam przyjdźcie na jakąś modlitwę internetową i tak dalej. A dlaczego by jakiś biskup nie mógł wyjść na ulicę, powiedzmy, Poznania, czy na ulice Krakowa, czy na ulice Warszawy, czyli jakichś większych miast? Czy nawet wsi?- narzekał.

Abp Lenga jako wzór do naśladowania przedstawił włoskich i francuskich duchownych, spacerujących po pustych ulicach zakażonych miast z misją błogosławienia i podarowania nadziei na to, że “nie wszystko jest stracone”.

Bo dzisiaj lewactwo i diabeł, który jest ich panem – oni próbują zrobić z kościoła jakieś takie monstrum, że to hostia jest jakby przyczyną koronawirusu, a nie grzechy ludzkie. Że to jest kościół jakby winien w tym wszystkim- dodał.

Hierarcha odniósł się do apelu lewicy o zamykanie kościołów i zawieszanie mszy. oceniając go jako zuchwałą próbę zniszczenia kościoła. Pychę, która musi zostać ukarana bo łaską mogą cieszyć się tylko osoby pokornie i wytrwale proszące o błogosławieństwo i wyeliminowanie niebezpieczeństwa w postaci SARS-CoV-2.

Chaos i panika

Arcybiskup ad personam poruszył również temat oskarżeń ze strony Stanów Zjednoczonych o celowe uwolnienie wirusa przez Chiny i konflikcie między obydwoma mocarstwami. Przwołał też przykład amerykańskich laboratoriów w Gruzji, gdzie 30 osób zmarło z powodu nieznanej nauce choroby, co zostało później przemilczane. Następnie duszpasterz pochwalił Chiny za sprawne opanowanie epidemii koronawirusa i wytknął słabość przedstawicielom WHO oraz lekarzom pracującym w krajach Europy Zachodniej. Duchowny podniósł, że chwaleni na co dzień medycy nie potrafią poradzić sobie w obecnej sytuacji.

(…) ale jak przyszedł koronawirus, to wszystko jest tak roztrzepane, że ta Unia, która otwierała granice wszystkim – przyjmowała wszystkich, których trzeba i nie trzeba, czyli uchodźców: masę uchodźców różnych i dobrych i bandytów i różnych – to teraz zamykają się granice. Każde państwo staje przed koronawirusem samo przed sobą. (…) Jeżeli w Niemczech jest już 5 tys. schorzeń, w Polsce jest 2 razy mniej, może niezbadanych, no to wtedy jak będą… Już jest fakt, że starszym ludziom nie dają tego. Dają młodszym, bo innym trzeba żyć, a starszym nie. Taki jest chaos w tym świecie, który wydawał się tak pewny. I wszystko w ich rękach jest – podsumował.

Dawny biskup diecezjalny Karagandy uczulił na oszustwa stosowane przez szatana i uprzedził, że pomimo danego przez diabła poczucia kontroli, aktualny stan rzeczy jest zgoła inny, a choroba nie zagraża duchowo tylko tym, którzy wiernie trzymają się w paradygmacie Boga. Prosił przy tym, by widzowie nie obawiali się „diabesltwa” wmawianego przez świat zachodni, zachowali rozsądek i nie ustawali w modlitwach, a w końcu wynagradzali Chrystusowi swoje grzechy za Polskę.

Grzechów jest masa. Każdy w swojej rodzinie zna swoje sytuacje. Zna wszystkich tych, którzy tam bez ślubu żyją, w rozpuście żyją, żyją tam na kocią łapę, nie mają dzieci. I te wszystkie genderostwa… – punktował.

Swoją tezę o jakże demonicznym „potworze gender” poparł przykładem Łodzi jako miejsca, gdzie wykonywanych jest najwięcej w skali kraju operacji korekty płci. To zaś w opinii sługi Bożego świadczy o „wariactwie totalnym”. Duchowny pytał, gdzie są dzisiaj jego koledzy po fachu, oskarżając ich o niewystarczająco stanowcze wzywanie do modlitwy, jak również pozostawianie ludzi samotnymi.

Abp Lenga podniósł, że koronawirus może być „ostatnią próbą” masonów, mającą pokazać czy uda im się powalić świat na kolana. Kapłan przyznał, że wersja ta jest warta rozpatrzenia. Z perspektywy patriarchy ziemi włocławskiej teoria spiskowa jest czymś więcej, niż przypuszczeniami, a on sam wierzy raczej w „praktykę spiskową, która bardzo mocno działa”, gdyż diabeł nie może sobie pozwolić na sen – „ musi działać dzień i noc, bo jego czas jest krótki”. Chwilę później kleryk powołał się na słowa Witolda Gadowskiego, prognozującego zabiegi chipowania ludzi. Według purpurata dane o stanie zdrowia obywateli mają posłużyć do eliminowania niewygodnych jednostek.

Jako przykład miłego szatanowi chaosu kapłan podał niepewność co do tego, ile jeszcze potrwa przymusowa kwarantanna. Hierarcha wspomniał strach wywołany ebolą oraz to, jak temat rzeczonej bakterii nagle stał się nieistotny dla możnych tego świata. W kontekście braku jasności abp. Lenga zabrał także głos w sprawie aborcji.

Niech prezydent schodzi do jakiegoś klasztoru na modlitwę, niech pan Kaczyński może idzie na modlitwę… Może wybiorą ludzie jeszcze na powrotną kadencję. A jak nie, to będzie jeszcze gorzej. A inaczej, jeżeli nie będą wchodzić w relacje z Panem Bogiem mocne i konkretne, no to Pan Bóg nie może folgować temu złu. Jeżeli w Polsce tyle lat prawica u władzy, a jednak dalej kontynuuuje się to, nie wiedząc, co z tą aborcją zrobić, boją się lewaków i innych różnych. I ciągle idą w takie paradygmy niepewności. No to do czegoś muszą dojść. Niepewność jest zawsze diabelska. Boża pewność to tak: albo tak, albo nie. Bądź wasza mowa: tak albo nie. A jeżeli taka mowa, to od diabła idzie. Musicie zdecydować się na coś. Wam ludzie dają zaufanie (…) – wzywał.

Trochę fantazji….

W toku rozmowy z ks. Krajskim jego starszy stażem  kolega nie omieszkał zganić abp. Gądeckiego za instruowanie innych księży w kierunku udzielania komunii duchowej lub składanie opłatka na dłonie wiernych. Pouczał też, dlaczego ocenia ten drugi sposób udzielania sakramentu jako błędny. Co więcej, hierarcha zarzucił innym bierność i przesypianie trudnych dla ludzkości czasów, zarzucając im brak fantazji w działaniu. Jego zdaniem oddalili się oni od prawdziwej wiary, zostając zaledwie administratorami wydającymi dyspozycje,ale nie szanującymi Chrystusa.

(…) W samych tych początkach kościoła też nieraz dawało się komunię na rękę tylko ze względu na jakieś okoliczności wyjątkowe. I to na dłoń tego, który przyjmuje komunię świętą nakładano taką chusteczkę. I na chusteczkę kładziono komunikant i on przyjmował swoimi ustami. To faktycznie nie było żadnego kontaktu. Czy dzisiaj ten biedny ksiądz w Poznaniu nie może dla dziesięciu ludzi znaleźć chociażby takiej chusteczki, powiedzmy nawet takiej do nosa? No może potem zbierz te chusteczki, złóż i spal je. Jakąś dezynfekcję potem… To jest prosta rzecz. Albo nawet płótniane jakieś chusteczki. Ile to kosztuje? Kopiejkę, ale wtedy nie będziesz łamał sumienia ludzi. Bo to wydaje się w Polsce, która jeszcze jest gorliwa, i która nie chce przyjmować komunii świętej stojąc, i na rękę – jak to ten zepsuty, zachodni świat. To tutaj próbuje się to wszystsko przy koronawirusie, złamać tych ludzi” – lamentował metropolita

Kapłan powiedział też, że inni księża i biskupi zbyt ochoczo wypełniają zalecenia wydane przez państwo. Nie podoba mu się, że pozostałym reprezentantom stanu kapłańskiego brakuje pomysłu na to, jak pomóc parafianom. Nie podchodzą do sprawy ani twórczo, ani z wiarą. Tym sposobem – w oczach abp. Lengi – wyrzekają się Chrystusa i wszystko niszczą.

Co ciekawe, „fantazja” głównego zainteresowanego przysporzyła mu sporych kłopotów. Na początku roku rzecznik Konferencji Episkopatu Polski „wydał komunikat potwierdzający, iż pochodzący z Ukrainy przeciwmik papieża Franciszka nie jest członkiem Episkopatu Polski”. ks. Paweł Rytel-Andrianik wyraził „ubolewanie co do wystąpień arcybiskupa w środkach społecznego przekazu, które wprowadzają wiernych w błąd” Mało tego, bp Mering zabronił abp Lendze głoszenia kazań, wypowiadania się w mediach działających na terenie diecezji włoscławskiej oraz publicznego przewodniczenia liturgii…

Jak myślicie, czy słowa surowego kapłana były bardziej skandaliczne, niż nazwanie naszej społeczności „tęczową zarazą”? Czy w najbliższej przyszłości usłyszymy jeszcze jakieś inwektywy z jego strony? Dajcie znać w komentarzach i trzymajcie się zdrowo!

Źródła: youtube.com, rainbowstar.pl, pl.wikipedia.org, facebook.com, pulsmedycyny.pl, pch24.pl fot. youtube.com

Polecane artykuły

Zostaw komentarz