Aktualności Felieton Lifestyle 

Hejt, na wynos.

Pan Szymon Hołownia nie zgadza się na hejt – słyszymy w transmisji live,  prowadzonej w dniu 30 maja o godz. 21:00 przez tego właśnie  kandydata na urząd prezydenta. To doskonała wiadomość! A czy będzie walczył z nienawiścią wobec członków społeczności LGBT+? Wygląda na to, że jednak nie o to chodziło… Pan Hołownia nie zgadza się na hejt, bo problem dotknął jego rodziny, bo przekroczył granicę, o której Pan Szymon nie miał pojęcia, a tą granicą jest po prostu polityka.

Nasza codzienność

Wszystko zaczęło się od słów Urszuli Hołowni, które padły podczas wywiadu, jaki pretendentka do roli pierwszej damy udzieliła Gazecie Wyborczej. Pani Urszula określiła małżeństwo, związkiem kobiety i mężczyzny, podsumowując swój tok myślenia frazesem „to kwestia wychowania”.

Nazywa się mnie na co dzień „zarazą”, „dewiantem”. Czytam, że wraz z moim partnerem mamy „wypi*erdalać do gazu”. To jest nasza codzienność. Codzienność Wiktora, Milo, Dominika z Bieżunia… Codzienność Twoja, moja, nasza. Ale to nie ważne, liczy się fakt, że kandydat na prezydenta poczuł namiastkę gorzkiego smaku, którym my jesteśmy karmieni każdego dnia. Przyznaj się, ile razy w szkole usłyszałeś, że jesteś „pedałem”, powiedz, jak bardzo boisz się wyjawić rodzinie, kogo kochasz.

Bezsilność

Pamiętacie, ile strachu kosztował Was moment gdy, zaczęliście pojmować, kim jesteście? To nie są wartości policzalne, tutaj nie wyjdzie nam suma krzywd, bo wynikiem tego podsumowania okaże się bezsilność. Będzie ona tą emocją, która wraz z Wiktorem zrobiła krok na tory, rzuciła Miło z mostu łazienkowskiego, powiesiła Dominika na drzewie obok domu.

Bezsilność nie zniknie wraz z nami. Ona wejdzie do naszych domów, by dręczyć naszych najbliższych. Bezsilność nigdy nie odpuszcza. Nie zgadzam się na agresję i mowę nienawiści pod adresem Pana Hołownii i jego rodziny. Z  uporem maniaka, powtarzać będę jednak, że  przykrości, z jakimi w ostatnich dniach spotkał się główny zainteresowany oraz jego najbliżsi, stanowią ponurą  rutynę moją, mojego partnera i każdej osoby LGBTQ+, żyjącej w Polsce.

Dlatego chcemy równości. Płacimy te same podatki, oddychamy tym samym powietrzem, płaczemy, złościmy się, czujemy strach, śmiejemy się. A równouprawnienia nie osiągniemy wyłącznie dzięki związkom partnerskim. Chcę mieć z Przemkiem ślub jak z bajki, bo to jego kocham, o niego się troszczę i z nim pragnę się zestarzeć. Równości nie można rozmieniać na drobne, albo Pan Hołownia jej chce, albo jej nam nie da. Tolerować można laktozę, ludzi się kocha.

Polecane artykuły

Zostaw komentarz