Aktualności Kultura Lifestyle 

Gwiazda wyborów Mr. Gay Poland pod obstrzałem mediów

Chyba nie ma w naszym tęczowym gronie osoby, która nie odczuwałaby wściekłości z powodu karygodnych wypowiedzi abp Marka Jędraszewskiego. Poczucie rozgniewania nie usprawiedliwia jednak barbarzyńskiego zachowania, jakiego dopuściła się jedna z artystek wyborów Mr. Gay Poland – Drag Queen Mariolkaa Rebell.

Mr. Gay Violent

Kilka dni temu w poznańskim klubie Punto Punto odbyła się kolejna edycja wyborów Mr. Gay Poland. Jednym z uczestników był mężczyzna występujący jako Drag Queen o pseudonimie Mariolkaa Rebell. Ta właśnie postać bez wątpienia zasługuje na miano wyróżnione przez nas w śródtytule.

Podczas swojego pokazu Blond performerka w porażający sposób zademonstrowała rozgoryczenie i niechęć do abp Jędraszewskiego, narzekającego na „tęczową zarazę” i nazywającego nas „błędem antropologicznym”. Takie odczucia są jak najbardziej zrozumiałe. Pragniemy przy tym podkreślić, iż metody, jakimi posłużyła się Mariolkaa, by dać tym emocjom upust – cała nasza redakcja jednogłośnie uznaje za karygodne. Działania nasycone agresją nigdy nie mogą nieść pozytywnego przekazu. Co za tym idzie dokonują więcej szkody i przyćmiewają ogrom pracy wykonywanej przez aktywistów i wolontariuszy na rzecz budowania lepszego jutra dla społeczności LGBT.

Atrakcja wydarzenia postanowiła ukarać cynicznego duchownego… Symbolicznym morderstwem na przedstawiającej katolickiego hierarchę kukle. Dmuchany „ekspresowy chłopak” ze zdjęciem biskupa przymocowanym do swojej głowy przybrał formę laleczki voodoo, której rebeliantka poderżnęła plastikowe gardło, używając przy tym sztucznej krwi, która pobrudziła jej koszulkę. Gdy chce się błysnąć, czasami lepiej po prostu obsypać się brokatem. Teraz gwiazdeczka o umalowanych na niebiesko oczętach może stanąć obok tych, którzy „wieszali” europosłów, pastwili się nad kukłą Żyda czy pocięli szyję kukły Jarosława Kaczyńskiego.

Ani to godne…

Obiekt rozładowania agresji żyje i nie cierpi. Ale nie oznacza to, że szkoda płynąca z tego widowiska nie odciśnie się na całej społeczności LGBT. Nieheteronormatywny mściciel dopuścił się bowiem mowy – a raczej manifestacji – nienawiści, z jaką od dawna usiłuje walczyć nasza społeczność. A patrzenie, jak członkowie drogiej nam grupy staczają się moralnie i zaczynają naśladować praktyki homofobów, rasistów, tudzież ksenofobów w ogóle, jest po prostu bolesne. Oznacza to poddawanie się złu, a tego po prostu robić nie wolno!

„Potępiamy każdą przemoc – również symboliczną, z którą mamy tu do czynienia. Podrzynanie gardła lalce z wizerunkiem człowieka jest haniebne. Oprócz tego – jest bardzo niebezpieczne (bo przemoc słowna, przez przemoc symboliczną, prowadzi często do przemocy realnej, fizycznej). Także żenujące i zupełnie idiotyczne” – strofowała ekipa Repliki.

Na temat tej sprawy wypowiedział się także bohater ostatniego numeru magazynu, Jacek Dehnel. Literat zasygnalizował że „ohydnych” zachowań tego typu nie usprawiedliwia „żadna złość”. Nawet ta „najbardziej umotywowana” faszystowskimi komentarzami arcybiskupa.

Kilkoma słowami komentarza podzielili się również aktywiści Grupy Stonewall. Działacze „stanowczo” odcięli się od zdarzeń z ubiegłej niedzieli. Podobnie jak literat, członkowie zespołu Mateusza Sulwińskiego zwracają uwagę, że „żaden kontekst” nie stanowi wystarczającego uzasadnienia dla tego, co się stało.

„Wolność artystyczna kończy się tam, gdzie zaczyna przemoc. Zachowujmy standardy, których utrzymania wymagamy od innych” – apelowali lokalni filantropi.

Głosy potępiające wyczyn nowicjuszki na dragowej scenie spłynęły dodatkowo od organizacji, grup i osób z innych stron Polki. Oburzenie zakomunikowała Fabryka Równości, Jakub i Dawid, Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, Tolerado, Lambda Warszawa, redakcja Queer.pl. I my też nie chcemy mieć z tym nic wspólnego.

Jeszcze jedną osobą, która postanowiła odnieść się do sławetnego przedstawienia, jest starsza stażem koleżanka po fachu Rebell. Charlotte Drag Queer.

Rozumiem, że jesteśmy bardzo wk…eni, że mamy prawo okazywać ten wku… Ale scena nie służy do takich rzeczy (…). Nie zgadzam się na taki performens na scenie LGBTQ, a szczególnie u drag queens które są symbolem emancypacji ruchu LGBTQ. Mam nadzieje, że artystka przeprosi bo to jest żenujące, Ja się wstydzę. Nie ma miejsca na scenie do nawoływania do nienawiści. Tak sławy się nie zyskuje” – oceniła mistrzyni gry w Bingo.

…ani rozsądne

Niedługo potem stała bywalczyni klubu Pogłos opublikowała jeszcze jeden wpis. W jego treści królowa dragu ubolewała nad wylanym na Mariollkę Rebell „kuble pomyj” żałując, że ostra krytyka ze strony aktywistów i aktywistek zdobyła druzgoczącą przewagę nad merytorycznymi uwagami, oraz próbami wskazania błędu i znalezienia sposobu na naprawienie go. Charlotte dodała, że teraz w „naszym interesie” jest rozwiązanie tego problemu.

Znamy przecież retorykę „portalu poświęconego” i innych prawicowych mediów, czekających tylko na na potknięcie chociaż jednej osoby, by wykorzystać ten błąd i na jego podstawie wypowiadać się o całej społeczności. A przecież pojedynczy zły występ nie oznacza, że wszyscy mamy takie pomysły. Nie wrażamy zgody na to, żeby przez bezmyślność jednej osoby LGBTQ+ obrażane były wszystkie, a na to się zanosi.

Wiemy, poza tym, z jaką zajadłością potrafią działać prawnicy Ordo Iuris. Nie zdziwilibyśmy się, gdyby wkrótce dobiegła nas wieść o rozprawie sądowej przeciwko organizatorom, właścicielom lokalu, czy głównemu zainteresowanemu. Wtedy wyjątkowo zgodzilibyśmy się z zasadnością przeprowadzenia takiego procesu.

O „potrzebie reakcji” na to, co się stało, mówił już minister MSWiA. Mariusz Kamiński pouczał o prawnych konsekwencjach świadomego obrażania uczuć religijnych a także „profanowania” symboli zarówno katolickich, jak i tych związanych z innymi wierzeniami.

„Każdy ma prawo głosić swoje poglądy, swój światopogląd. Możemy ze sobą polemizować, ale w sposób cywilizowany. Nie może być przemocy, zastraszania kogokolwiek. Służby państwowe muszą nad tym czuwać – podkreślił polityk.

Członek Rady Ministrów dodał przy tym, że w życiu publicznym nie powinniśmy ponadto rozpowszechniać haseł stawiających na piedestale rasizm, antysemityzm, systemy totalitarne. Szkoda tylko, że zapomniał o homofobii, bifobii, transfobii, jakiej ostatnio doświadczamy.

Obojętny wobec sprawy nie pozostał ponadto RPO. Adam Bodnar w odpowiedzi na tweet Ewy Zajączkowskiej zapewnił, iż „sprawę oczywiście podejmie z urzędu.

„Ma Pani rację. Jest robota. Trudno mi znaleźć uzasadnienie dla tego typu działań promujących przemoc, szczególnie pod płaszczykiem wolności artystycznej” – wtórował internautce.

Jeśli sprawa faktycznie trafi na wokandę, cóż… Mariolkaa będzie musiała wypić piwa, które nawarzyła. Nie ma powodu, żebyśmy jej w tym pomagali.

Przepraszamy urażonych

Warto wiedzieć, co o sobotnim blamażu Drag Queen myśli organizator gali. Stanowisko zespołu gospodarzy imprezy znajdziecie na facebook’owym fanpage’u wydarzenia.

„Jako organizatorzy konkursu Miss Lesbian Poland 2019 oraz Mr Gay Poland 2019, które odbyły się 9 i 10 sierpnia w Poznaniu pragniemy oświadczyć, że sprzeciwiamy się wszelkim rodzajom mowy nienawiści, nawoływania do przemocy oraz innym formom propagowania tego typu postaw. W imieniu swoim chcemy przeprosić wszystkie osoby, które poczuły się urażone występem jednej z Drag Queen podczas naszego wydarzenia. Pragniemy jednak zaznaczyć, iż nie zostaliśmy wcześniej poinformowani o szczegółach występu. Nie akceptujemy tego typu występów. Konkurs ma celu promowanie pozytywnych postaw oraz tolerancji i akceptacji” – czytamy we wpisie.

Ale jaka to promocja dobra, skoro tekst nie pojawił się od razu po tym, jak jasnowłosa drag queen zdecydowanie przesadziła lecz dopiero wtedy, gdy informacje o wulgarnym incydencie wydostały się poza kręgi naszej społeczności? Dziwi nas ponadto fakt ukrywania pseudonimu artystki wątpliwej klasy oraz to, że nikt nie miał odwagi natychmiast zareagować i przerwać jej słabego popisu.

Co więcej, właściciel lokalu, gdzie doszło do symulacji przemocy na nielubianym kapłanie, w wywiadzie dla Gazety Wyborczej oznajmił, iż „Cenzura już dawno się skończyła”. W związku z tym, Sergiusz Wróblewski nie wiedział, jak zaprezentują się uczestnicy imprezy.

Przeprosiny w związku z zaistniałą sytuacją wydała sama gwiazda wieczoru.

„(…)Emocje jakie mną targały po wypowiedzi arcybiskupa Jędraszewskiego zostały przeze mnie przedstawione w sposób, którego żałuję. Kukła użyta w performancie była metaforą nie osoby arcybiskupa lecz poglądów i wypowiedzi, które w ostatnim czasie zostały przez niego wyrażone” – wyznała queer’owa buntownica.

Dodała, że, podobno, ma świadomość przekroczenia granic wyrażania siebie. Zadeklarowała też, że „wszystkie otrzymane uwagi wzięła do serca”. Oby.

„Wkur…na i bezsilna”

Co ciekawe od początku broniła JejPefekcyjność. Publicystka orzekła, że występ przyjaciółki nie obraził jej uczuć katoliczki, osoby LGBTQ+, człowieka.

„(…) nie widziałam go na żywo ale ponieważ znam artystkę, która go wykonywała i wiem, jak wyglądają jej występy, mam więcej jak pewność, że show nie było nawoływaniem do przemocy tylko próbą artystycznego wyrażenia pewnych emocji, które nagromadziły się u wielu ludzi po słowach hierarchy. Mówiąc krótko: Mariolkaa Rebell chciała pokazać, że jest wkur…na i bezsilna a nie, że trzeba kogoś atakować” – stwierdziła amatorka drinków i osobistych rozmów.

JejPerfekcyjność przyznała mediom prawo do oceny „dowolnej sztuki” z jaka maja styczność, ale miała do nich pretensje o pisanie na temat zdarzenia z Punto Puto wyłącznie na podstawie fotorelacji z plebiscytu. Na koniec ubolewała nad tym, iż regularnie stawiamy się w pozycji ofiary, a nie walczymy z większą determinacją, nie sięgamy po inne środki, jednocześnie nazywając się przeciwniczką przemocy.

Co myślicie o tej sytuacji? Czy mamy moralne prawo jakkolwiek usprawiedliwiać akcję Rebell? Dajcie znać w komentarzach!

Źródła: rmf24.pl, wyborcza.pl, planeta.pl, se.pl, tvn24.pll wp.pl, niezalezna.pl, wiadomosci.wp.pl, noizz.pl, facebook.com [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] fot. polskieradio24.pl

Polecane artykuły

Zostaw komentarz