Aktualności Lifestyle 

Groził osobom LGBTQ+ scyzorykiem w sutannie. Nie jest księdzem od lutego

Wśród zwycięskich projektów tegorocznej edycji Kieleckiego Budżetu Obywatelskiego możemy wymienić pomysł MI22. Małe zadanie inwestycyjne wszbudiło kontrowersje z powodu tęczowych ławek, które mają być częścią 20 miejsc wypoczynkowych. Swoje niezadowolenie wynikami głosowania wyraził m.in. Eugeniusz Grzesik. Człowiek ten groził osobom LGBTQ+ scyzorykiem schowanym „w każdej kieszeni, nawet w sutannie”, ale w rzeczywistości jedynie przedstawia się jako ksiądz. Z ustaleń  Radia Łódź wynika,  że  „z powodów obyczajowych” przynależność do stanu duchowego stracił w lutym br. 

MI22

Budżet obywatelski działa w Polsce od 2011 r, a na zrealizowanie go jako pierwsze zdecydowały się władze Sopotu. Samorządowcy z Kielc zainteresowali się taką formą dbania o demokrację nieco później, bo 5 lat temu. Ich zaangażowanie w przeprowadzanie głosowań na temat sposobu wydawania finansów publicznych miało więc miejsce w okresie “szczytu popularności” akcji, jaki według redakcji dziennikarzy Miasta 2022 wystąpił w latach 2014 – 2015.

W tej odsłonie „BO Kielce” realizacji doczeka się ponad 50 projektów różnego rodzaju. Jednym z nich jest małe zadanie inwestycyjne, oznaczone symbolem  MI22. Celem zdobywców 1294 głosów jest utworzenie 20 miejsc wypoczynkowych, zlokalizowanych w parkach, skwerach i przy głównych ulicach miasta.

Każdy punt zostanie wyposażony w ławkę pomalowaną na 7 kolorów tęczy, kosz do segregacji na odpady, „stojak na rower w kształcie odwróconego »U«”, miska z wodą dla pupila, 20 krzewów i jedno drzewo. A powierzchnia pod niemi będzie wyłożona kostką brukową.

Kto (nie) usiądzie?

Bajecznie barwne siedziska nie przypadły do gustu prawicowym politykom. Wzór siedzisk zaniepokoił np. Krzysztofa Bosaka, ubolewającego nad tym, że projekt tego typu zyskał uznanie w „raczej konserwatywnych Kielcach”. Jego wpis nie umknął uwadze bardziej otwartych na świat Internautów. To właśnie przez nich członek Konfederacji został zasypany lawiną prześmiewczych komentarzy. Jedną z ripost uraczyła go partia Razem. Lewicowi działacze pytali retorycznie o uczucia, jakie budzi w rywalu politycznym widok kredek szkolnych.

Sukces MI22 oburzył również lokalnych radnych – należącego do Bezpartyjnych i Niezależnych Kamila Suchańskiego, tudzież Jarosława Karysia z PiS. Obaj samorządodowcy zarzucili autorom pomysłu brak neutralności światopoglądowej, dzielenie mieszkańców. Reprezentant partii wiodącej w wywiadzie dla kielce. naszemiasto pl. zadeklarował nawet, że na tęczowej ławce nie usiądzie. Swoją decyzję poparł pouczeniem, że w jego rozumieniu wspomniane obiekty są raczej „pewnym symbolem”, aniżeli elementem kieleckiego krajobrazu.

Cytaty z wypowiedzi obu panów wykorzystały media publiczne. Co więcej, Polskie Radio Kielce oraz TVP3 wprowadziły odbiorców w błąd. Dziennikarze podali nieprawdziwy koszt przedsięwzięcia, zawyżając jego cenę z 1,5 tys. do 7 tys. złotych. Informacje te sprostowali później zwolennicy projeku. Część z nich podkreśliła również, że w opisie konursowego zadania nie ma słowa o społeczności LGBTQ+.

Do grona osób urzeczonych aranżacją przestrzeni publicznej dołączył m.in. Robert Biedroń. Lider Wiosny pochwalił inicjatywę, apelując przy okazji o poszanowanie dla wspólnej własności.

(…) I jeszcze dedykacja dla potencjalnych wandali (tak po freudowsku): czasami szafa jest tylko szafą. A ławka tylko ławką. Tylko ładniejszą, bo kolorową. A jak nie chcecie, to nie siadajcie. Ale nie niszczcie!– prosił.

Scyzoryk w sutannie

Osobą zachowującą się w tej sytuaccji skandalicznie okazał się być Eugeniusz Grzesik. Wieść o kolorowych ławkach rozgniewała go do tego stopnia, że umieścił na swoim facebook’owym profilu pełen agresji status. Tekst odnosił się jednak nie do samego projektu MI22, lecz do tęczowej społeczności w ogóle.

Jestem w połowie po ojcu jedną nogą w Kielcach. W każdej kieszeni, nawet w sutannie, mam scyzoryk na tę bandę – chwalił się.

Niedługo później tekst zniknął z profilu mężczyzny, ale Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych zdążył udokumentować wspis poprzez wykonanie zrzutu ekranu. Aktywiści opublikowali grafikę i uwrażliwili na legitymizowanie homofobicznej przemocy, jakiego dopuszczają się duchowni.

Wszyscy agresorzy są utwierdzani, że robią coś dobrego m.in. przez propagandę Kościoła! Słowa nie ranią tylko w przenośni. Słowa ośmielają bandytów, zachęcają ich do ataków. (…) Kler w Polsce uważa, że stoi ponad prawem. Że wspierani przez polityków mają prawo do wskazywania wrogów i szerzenia nienawiści. Nie zgadzamy się na wykorzystywanie ambon do propagandy nienawiści. Nie uważamy, by sutanna miała prawo dawać nietykalność” – tłumaczyli.

„Powody obyczajowe”

Kilka dni później filantropi opublikowali sprostowanie. Warto bowiem wiedzieć, że – wbrew temu, co twierdzą media – Eugeniusz Grzesik wcale nie jest księdzem. Był nim, owszem, ale jego duszpasterska w posługa w diecezji funkcjonującej na terenie Elbląga dobiegła końca w lutym br.

Jak wyjaśnili tamtejsi duchowni, były duszpasterz został zmuszony do opuszczenia stanu duchownego „z powodów obyczajowych”. Nie zdradzili oni jednak tego, jakie przewinienia kryją się za enigmatycznym zwrotem. Wiemy jedynie, iż OMZRiK raczej wyklucza zachowania wynikające z niechęci do osób nieheteronormatywnych.

Po rozstaniu się ze środowiskiem elbląskich sług bożych, Eugeniusz Grzesik wyjechał w okolice Sieradza gdzie obecnie mieszka. Zgodnie z tym, co  powiedział sekretarz biskupa włocławskiego: przyjezdny jest już osobą świecką i szukanie go na internetowej liście księży diecezji właściwej dla Sieradza jest z góry skazane na porażkę.

Aktualny status społeczny w ogóle nie przeszkadza naszemu zagorzałemu przwciwnikowi w dalszym mianowaniu się księdzem oraz noszeniu sutanny z koloratką. Takie postępowanie jest równoznaczne z łamaniem prawa, więc dawni koledzy i przełożeni zwolnionego rozważają „podjęcie w tej sprawie odpowiednich procedur kościelnych i świeckich”.

Pociągnięcie  pozoranta do odpowiedzialności  obiecali też, kierując się własnymi przesłankami, członowie Ośrodka.

Zgłaszamy przestępstwa księży tak samo, jak każdego innego obywatela. I będziemy domagali się ich skazywania. Jeśli polska prokuratura będzie ich chronić to zwrócimy się o pomoc do instytucji unijnych – deklarowali.

Oczywiscie bardzo chcielibyśmy, żeby mężczyzna usłyszał stosowny wyrok. Obawiamy się tylko, że kolejny raz wszystko rozejdzie się po kościach. Skoro na półmetku października Prokuratura Rejonowa w Krakowie-Krowodrzy odmówiła wszczęcia postępwania przeciwko abp Jędraszewskiemu, a w czwartek metropolita otrzymał tytuł „Strażnika Wartości” – w przypadku Eugeniusza Grzesika szanse na wywalczenie sprawiedliwości są jeszcze mniejsze.

Ale próbować warto.  A może zwolennicy równouprawnienia odniosą sukces w związku z tym, że były ksiądz nie należy już do grupy uprzywilejowanej? Jak Wam się wydaje? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach!

Źródła:, radiolodz.pl, miasto2077.pl wiadomosci.wp.pl, wprost.pl, kielce.onet.pl, kielce.naszemiasto.pl [1] [2],  facebook.com [1] [2] [3] [4],  bo.kielce.eu [1] [2], krakow.wyborcza.pl [1] [2] fot. radiolodz.pl

Polecane artykuły

Zostaw komentarz