Aktualności Prawo 

Fundacja Życie i Rodzina dalej walczy o zakazanie “marszów dumy gejowskiej”

Jesienią ub. r. Fundacja Życie i Rodzina stworzyła petycję „o ustawowy zakaz marszów LGBT w Polsce”. Tym razem konserwatywni aktywiści posunęli się dalej i dla osiągnięcia swojego celu przygotowali projekt dokumentu, który niebawem przedstawią.

„Obrońcy życia i rodziny”

Fundacja Życie i Rodzina to organizacja, w której zarządzie zasiadają Krzysztof Kasprzak i Kaja Godek. Grupa prolifer’ów stanowczo sprzeciwia się „nowomowie zbrodniczych i gorszących działań i ideologii”. Jej członkowie nie chcą nawet słyszeć o prawach reprodukcyjnych osób z żeńskimi narządami płciowymi. Działaczom przeszkadza ponadto tęczowa społeczność, oskarżana przez nich o agresję w domaganiu się bycia traktowaną na równi z heteroseksualnymi obywatelami.

Osoby zaangażowane w projekt żyją wizją świata, w którym „dziecko poczyna się i rodzi całkowicie bezpieczne, nie grozi mu żadne niebezpieczeństwo”. Deklarują walkę o to, by najmłodsi krajanie i krajanki dorastali „w normalnej rodzinie złożonej z mamy, taty i rodzeństwa”. Nie omieszkają przy okazji zarzucić queerowym rodzicom kłamstwa oraz negują ich wartość.

Postawione sobie cele nasi adwersarze chcą osiągnąć poprzez organizację szkoleń dla „obrońców życia i rodziny”, jak również głoszenie mizoginistycznych i homofobicznych morałów w przestrzeni publicznej: na ulicach, pod szpitalami. Wszędzie wożą ze sobą banery, „aby pokazywać prawdę o aborcji”. Rozstawiają „wystawy demaskujące homoseksualizm”, -przeprowadzają  „edukację i spotkania informacyjne”.

„Ważniejsze dobra”

Jesienią ub. roku nasi nieprzyjaciele przygotowali petycję do Przewodniczącego Klubu Parlamentarnego PiS, prosząc Ryszarda Terleckiego o to, by w trakcie jednego z sejmowych posiedzeń wyszedł z inicjatywą uchwalenia zakazu marszów równości.

Autorzy wniosku narzekali na rekordowo dużą liczbę ubiegłorocznych wędrówek po sprawiedliwość, argumentując zajęte przez siebie stanowisko m.in. „zagrożonym bezpieczeństwem mieszkańców sparaliżowanym ruchem” i „ogromnymi nakładami finansowymi”. Nie zapomnieli też, oczywiście, o aspekcie światopoglądowym.

Przede wszystkim jednak naruszone zostają o wiele ważniejsze dobra i wartości. Przez promocję wynaturzonych zachowań seksualnych, ekshibicjonizm dokonuje się obrazy moralności publicznej. Mimo zapewnień organizatorów wydarzenia, że marsz nie ma na celu promocji zachowań homoseksualnych, na czele kolorowych pochodów idą transparenty z wyraźnym przekazem »Wielka promocja homoseksualizmu«. Nie można pominąć licznych bluźnierstw i obrazy uczuć religijnych – profanacje Mszy Świętej, godła Polski, obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej umieszczanych na tle tęczowych flag, ośmieszanie dostojników kościelnych. To obnaża hipokryzję środowisk LGBT, które w imię rzekomej tolerancji i postępu szydzą z największych dla Polaków i katolików świętości (…) – czytamy w tekście apelu.

Przedstawiciele Fundacji Życie i Rodzina straszą rozprzestrzeniającą się „ideologią gender”. Alarmują, że tęczowa społeczność uderza w porządek zarówno kulturowy, jak i społeczny. Rzekomy atak na „podstawową komórkę życia społeczeństwa i narodu”, tudzież „podważanie tożsamości biologicznej człowieka”, niszczy ich zdaniem ludzką godność, a także „okalecza zdrowe relacje rodzinne i krzywdzi najmłodsze pokolenie Polaków”.

Zbieranie podpisów pod petycją ruszyło na początku października, a wspierał je prawicowy portal wRealu24.pl. Do tej pory z tezami postawionymi przez radykałów zgodziło się 9713 obywateli i obywatelek.

#StopLGBT

Ostatnio inicjatorzy akcji #ZatrzymajAborcję”, #AborcjaZabija oraz #StopDewiacji wkroczyli w kolejny, „niezwykle ważny etap walki przeciw wpływom homolobby”. W związku z tym, że Ryszard Terlecki w dalszym ciągu nie spełnił ich oczekiwań, aktywiści ruszyli z inicjatywą ustawodawczą pt. #StopLGBT.

Ruch LGBT z coraz większą nachalnością domaga się uprzywilejowania, także prawnego. Promocję swoich pomysłów ruch ten przeprowadza manifestując w coraz bardziej perfidny sposób, nie licząc się z prawami i odczuciami normalnej większości społeczeństwa -argumentują

Na łamach swojej strony internetowej kadra fundacji przekonuje, iż „tylko aktywność obywateli może zapobiec rozkładowi porządku moralnego, jaki od dziesiątek lat ma miejsce w Europie Zachodniej”. Deklarują przy tym, że już wkrótce dostaniemy szansę zapoznania się z pełną wersją ustawy.

Koszmarny aspekt

Jednym z najbardziej skandalicznych fragmentów opisu nowego przedsięwzięcia fundacji jest chyba ten, w którym autorzy obarczają tęczową społeczność odpowiedzialnością za przemoc i opresję, jakiej doświadcza ona m.in. z ich powodu.

W ubiegłym roku w Częstochowie Policja oblała gazem pieprzowym dwoje małych dzieci, bo stały na trasie przemarszu gejów i lesbijek. W Białymstoku i Lublinie doszło do regularnych starć i bitwy między policją, a mieszkańcami protestującymi przeciw promocji dewiacji -skarżą się.

Tym sposobem oprócz przykazania o miłości do bliźniego łamią też to, które przestrzega przed mówieniem fałszywego świadectwa przeciw innym. Co więcej,  konserwatyści zarzucają osobom nieheteronormatywnym tworzenie podziałów, prowokacje i „destabilizację sytuacji społeczno-politycznej”.

„Ideologiczne bojówki”.

To jednak nie koniec absurdów. Ulubieńcy prawicy ubolewają nad tym, że w Paradzie i Marszach Równości uczestniczą nastolatki. Działaczom wydaje się, że dorastający ludzie nie są świadomi tego, „w czym tak naprawdę biorą udział”. W prezentacji inicjatywy #Stop LGBT” spotkamy się też z pochwałą produkcji pt. “Inwazja” oraz stwierdzeniem, że organizacje LGBTQ+ Friendly poprzez fundowanie wolontariuszom wyjazdy na Parady i Marsze wciągają polskie dzieci „w zastępy ideologicznych bojówek”.

„ideologiczne bojówki” Fundacji Życie i Rodzina muszą jednak wiedzieć, że queerowe dzieciaki są dojrzałe, mają spory potencjał. Chcą się uczyć, poznawać siebie i świat dookoła. I chociaż piewcy „dobrej zmiany” robią wszystko, by młodzież nie miała dostępu do rzetelnej edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej, uczniowie i uczennice nie ulegną. Wspaniałym przykładem są kilkunastoletni organizatorzy Tęczowego Piątku, współtwórcy książki „Od A do Z o LGBTQIAP. Interaktywnej książki przeciw dyskryminacji” czy założycielki kampanii „Stop Bzdurom”.

Ostatnie słowo jest tęczowe!

Jak pewnie pamiętacie z lekcji wiedzy o społeczeństwie – rozpatrzenie ustawy wymaga zebrania minimum 100 tys. podpisów. Główni zainteresowani podkreślają, że „pierwszy tysiąc musi zostać zebrany już w najbliższym czasie”. Reszta – uspakajają – “do trzech miesięcy od rejestracji komitetu inicjatywy ustawodawczej przez Marszałek Sejmu”.

Oznacza to, że wkrótce ponownie spotkamy na swojej drodze gromadę współczesnych inkwizytorów i inkwizytorek. Dobra wiadomość jest taka, że nie jesteśmy bezsilni. Szczegółową instrukcję postępowania w takich przypadkach przygotowała Kampania Przeciw Homofobii.

Ekipa z Solca radzi, by na początku udokumentować całe zajście. W tym celu sfotografujcie „np. tablice rejestracyjne, twarze, ubrania osób czy skandowane hasła”. Nie potrzebujecie profesjonalnych aparatów! Zupełnie wystarczające będą zdjęcia wykonane smartfonem. Bardzo istotne jest też określenie adresu, pod którym doszło do konfrontacji. Dobrze byłoby, gdybyście zapisali też datę i godzinę spotkania.

Następnym krokiem jest wypełnienie formularza zgłoszeniowego. Te stworzone przez KPH mają trzy wersje. Wypełnijcie odpowiedni w zależności od tego, czy zgłaszacie dostrzeżenie pikiety z billboardami/banerami lub nagłośnieniem; plakat/billboard lub inny wolnostojący nośnikiem; samochód jeżdżący z billboardem/banerem i nagłośnieniem. Kiedy uzupełnicie dokument, wydrukujcie jego dwie kopie i obie podpiszcie.

Do każdej z nich dołączcie zebrane przez siebie dowody. Jeden z tych plików zachowajcie dla siebie, zaś drugi przekażcie policji – osobiście lub drogą pocztową. Nie zapomnijcie zachować dowodu nadania, bądź poprosić o potwierdzenie złożenia zawiadomienia. Jeśli funkcjonariusze nie przesłuchają Was od razu, pozostanie Wam czekać na decyzję. A może w tym czasie poinformujecie stołecznego NGOsa o Waszej interwencji? Zachęcamy!

Pomocne będzie dodatkowo zgłaszanie nienawistnych wpisów Fundacji. Kliknijcie trzy kropki, widniejące w prawym, górnym rogu wpisu i wybierzcie opcję „Uzyskaj pomoc lub zgłoś post”. Facebook przedstawi Wam listę problemów stwarzanych przez dany status. Kliknijcie „propagowanie nienawiści”, a potem opcję „orientacja seksualna”. Wciśnijcie „dalej”. Gotowe!

Pocieszający jest fakt, że nawet w przypadku zebrania wymaganej ilości “autografów” obywateli – Temida jest po naszej stronie. Gdyby Sejm zaakceptował dyskryminującą ustawę, złamałby prawo międzynarodowe.

Anna Mierzyńska z oko.press przypomina, że latem ub. r. „rosyjskie organizacje walczące o równe prawa mniejszości seksualnych wytoczyły Rosji sprawy w Europejskim Trybunale Praw Człowieka – i wygrały”. Państwo pozostające pod władzą Putina za wpowadzenie analogicznych przepisów zostało obciążone „karą finansową wysokości 42,5 tys. euro za naruszenie prawa wolności zgromadzeń z powodu zablokowania możliwości rejestrowania stowarzyszeń LGBT oraz za naruszenie zakazu dyskryminacji”.

Mimo trudności,  bądźcie dobrej myśli i solidarnie walczcie, bo ostatnie słowo w tym sporze jest tęczowe. Hejterzy wkrótce się o tym przekonają.

Źródła: facebook.com, kph.org.ploko.press, twojepetycje.pl, zycierodzina.pl [1] [2] [3] fot. oko.press

Polecane artykuły

Zostaw komentarz