Aktualności Lifestyle Prawo 

Czy Komisja Europejska rozważy ukaranie Polski cięciami dotacji na walke z kryzysem spowodowanym SARS-CoV-2?

Epidemia koronawirusa potęguje kryzys gospodarczy i zdrowotny, co najlepiej widać na przykładzie Hiszpanii, Włoch i Belgii. Komisja Europejska doskonale zdaje sobie z tego sprawę, dlatego gwarantuje państwom członkowskim przyznanie “europejskiego funduszu odbudowy po pandemii”. Polska, która znalazła się w grupie najmniej poszkodowanych krajów, większości swojego przydziału prawdopodobnie nie dostanie. O taki podział wniosła przychylna osobom LGBTQ+ premierka Dani. Mette Frederiksen  jest przeciwna systemowej nagonce na tęczową społeczność oraz atakom na praworządność.

Liderzy homofobii stracą?

Zasady narzucone z powodu epidemii koronawirusa już od wielu tygodni są złagodzone. Nie oznacza to jednak, że zagrożenie zarażeniem SARS-CoV-2 preszło do historii. W tych niepewnych czasach Komisja Europejska wyszła naprzeciw państwom członkowskim i zaproponowała im pomoc w postaci „funduszu odbudowy europejskiej gospodarki po pandemii”.

Frapujące jest natomiast to, że pomimo relatywnie najlepszej sytuacji finansowej oraz małej liczby ofiar – mamy plasować się w czołówce najbardziej znaczących beneficjentów i beneficjentek tych dotacji. Łącznie mamy otrzymać 16 mld euro!

Dla porównania: znacznie bardziej poszkodowane przez SARS-CoV-2 Włochy mogą, póki co, liczyć na niewiele większą kwotę, bo „tylko” 22 mld euro netto.

Frederiksen jest „za”

Taki podział funduszy nie odpowiada rządom innych krajów, należących do europejskiej wspólnoty. Szefowie legislatyw niektórych z tych państw postanowili zatem lobbować, by przewodniczący Rady Europejskiej, Charles Michel, przemyślał plan przyznawania unijnych pieniędzy i zaostrzył kryteria, których spełnienie pozwoli na otrzymywanie wsparcia.

Odwagą do podjęcia tego kroku wykazała się m.in. szefowa rady ministrów Danii. Mette Frederiksen uważa, iż dotacje dla Polski powinny zostać uszczuplone ze względu na notoryczne nieprzestrzeganie zasad praworządności przez obóz rządzący. Wpływ na jej stanowisko miało również… prześladowanie tęczowej społeczności!

Warto wiedzieć, że polityczka jest wytrwałą sojuszniczką osób LGBTQ+, co od lat konsekwentnie udowadnia.

Każdy ma prawo być tym, kim jest. Bez względu na seksualność. Jest to podstawowa wartość socjaldemokracji i centralna część naszej polityki równości (…) Dlatego jesteśmy dumni, że Dania od dziesięcioleci jest pionierem w ochronie praw osób homoseksualnych i transpłciowych – wyznała w 2017 r.

Frederiksen podkreślała wtedy, iż jej frakcja największy nacisk kładzie na to, by pomagać queerowym obywatelom i obywatelkom na dwa sposoby: „poprzez zwiększone wsparcie dla stowarzyszeń wolontariackich”, a także na drodze aktualizacji edukacji seksualnej.

“Niezbyt ładny obrazek”

Krytyczne nastawienie wobec strategii KE ma również były prezydent Rumunii. Dacian Ciolos podziela opinie koleżanki ze Skandynawii, podkreślając, że prawo regulujące wydawanie pieniędzy Unii Europejskiej „powinno zostać wzmocnione”.

“Unia Europejska nie jest bankomatem. Solidarność musi łączyć się ze wsparciem unijnych wartości i szacunkiem dla fundamentalnych praw” – oznajmił.

Na krytykę pod adresem komisji Europejskiej odpowiedziała sama Ursula von der Leyen. Przewodnicząca organu przyznała, że „pieniądze powinny zostać przeznaczone na budowanie odporności najmniej zamożnych państw członkowskich”

Co więcej, Komisja Europejska ma zamiar wprowadzić nowy podatek – zarówno od emisji węgla, jak i tworzyw sztucznych. Pozyskane dzięki niemu środki chce z kolei wykorzystać w ramach funduszu naprawczego tak, by zagwarantować ulgi dla państw znajdujących się w sytuacji podobnej do tej, z jaką borykają się Włochy, Hiszpania, Belgia…

Sukces przedsięwzięcia stoi jednak pod dużym znakiem zapytania, bo wiele państw członkowskich nie zgadza się na takie rozwiązanie. Wśród nich jest np. Polska, co nie umknęło uwadze jednego z najwyższych rangą, unijnych dyplomatów. Oficjel określił nawet nadwiślańską rzeczywistość jako „niezbyt ładny obrazek”

Kraj, który deptał praworządność, unika odpowiedzialności za klimat, nie wykazuje solidarności w migracji i drwi z twierdzenia, że ​​UE jest wspólnotą wartości, widzi, jak statek pieniężny płynie – ubolewał.

Żeby nie pozostawić żadnej wątpliwości, mistrz pielęgnowania stosunków międzynarodowych doprecyzował, że chodzi tu o kraj, „którego prezydent chce reelekcji w związku z obietnicą wprowadzenia stref wolnych od gejów”. Urzędnik rozłożył ręce, po czym dodał, iż “UE nie znajduje lepszego sposobu radzenia sobie z tą sytuacją”.

Zapaść

Do rozwiązania spornej kwestii dojdzie za niecałe dwa tygodnie. Na dzień 17.07 br. zaplanowane jest bowiem spotkanie, mające na celu rozstrzygnięcie „w jaki sposób blok zamierza sfinansować odbudowę Europy po zapaści, która będzie najgłębszą recesją od czasu Wielkiego Kryzysu”.

Komisja poważnie myśli o zaciągnięciu pożyczki o wysokości 750 mld euro i spożytkowaniu 560 na zreformowanie rynków krajowych. Kwota ta ma być sumą dotacji i rozmaitych kredytów.

Jak Wam się wydaje, jak zakończy się wspomniane przez nas spotkanie? Czy decydenci pochylą się nad doświadczającą dyskryminacji społecznością LGBTQ+, czy raczej alarm wszczęty przez premierkę Danii nie zostanie zaszczycony reakcją? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach!

Źródła: socialdemokratiet.dk, theguardian.com, 300gospodarka.pl fot. imago-images.de

Polecane artykuły

Zostaw komentarz