Aktualności Lifestyle 

Źegnaj, Milo. Historia, która skończyła się zbyt wcześnie

Transpłciowa wolontariuszka Grupy Stonewall odebrała sobie życie skacząc z Mostu Łazienkowskiego w Warszawie, przytłoczona tym, w jaki sposób odnoszą się do niej „specjaliści”. Jej śmierć nie nauczyła jednak niczego polskich narodowców. Grupa wrogich osobom LGBTQ+ mężczyzn napadła w piątek (24.05.2019) na uczestników zgromadzenia zorganizowanego w celu uczczenia pamięci o aktywistce.

„Królik doświadczalny”

Milo Mazurkiewicz – dla znajomych i przyjaciół Milso – była transpłciową dziewczyną działającą jako wolontariuszka w Grupie Stonewall. Przychodziła też na organizowane przez tę organizację zajęcia grupy wsparcia.

Poznanianka próbowała korzystać z usług (nie nazwiemy ich działania „pomocą”, gdyż byłaby to obraza zmarłej 24– latki) lekarzy „specjalistów”. Często pokonywała wiele kilometrów i płaciła krocie, a oni kwestionowali jej tożsamość, co uniemożliwiło otrzymanie zaświadczenia transpłciowości.

Kazali czekać, zmuszali ją do kolejnych wizyt. Poddawali ją testom (m.in. „test realnego życia”, zmuszający pacjentów do tego, by przez pewien okres żyli zgodnie ze swoją płcią biologiczną), które sprawiały, że miała wrażenie bycia „królikiem doświadczalnym”.

Zamiast zaopiekować się aktywistką – niszczyli ją i wzbudzali w niej strach. Każdy z nich wmawiał jej chorobę psychiczną. To z ich winy marzenie przejścia tranzycji zdawało się być niemożliwe do spełnienia

Granice

Jak za życia przyznała sama społeczniczka – jej największym utrapieniem nie były genitalia, lecz właśnie rozmowy z „terapeutami”. Kontakt z tymi ludźmi był przyczyną autodestrukcyjnych myśli, oraz inspiracją dla pełnych bólu zapisków. Jedna z takich notatek przypominała ponurą przepowiednię.

„Nie chcę iść do lekarza, a potem skoczyć z mostu, dlatego że nie szanował moich psychologicznych granic” – napisała działaczka w lutym br.

Niedługo potem (12.03.2019) przytłoczona przekonaniem o bezsensowności wszystkiego dookoła Milo wybrała się na jeden z Poznańskich mostów. Miała zamiar z niego skoczyć. Ostatecznie jednak zrezygnowała z samobójstwa, bo „nie znalazła w sobie odwagi”, czego później żałowała.

„Mam dość”

Jeszcze jedną próbę zakończenia pasma swoich cierpień dziewczyna podjęła na początku maja (06.05.2019) po kolejnej nieudanej wizycie u lekarza. Tym razem, niestety, już nic nie powstrzymało jej od skoku. W dniu śmierci młoda kobieta napisała na facebooku: „I’m sorry”.

Nieco dłuższy wpis Milo opublikowała na Facebooku cztery dni wcześniej. Za jego pośrednictwem wyraziła to, co czuła od dawna.

„Mam dość. Mam dość tego, że jestem traktowana jak gówno” – wyznała.

Dalej wypunktowała „psychologów, lekarzy, terapeutów” za wszystkie przykrości, jakie jej wyrządzili. Skarżyła się na ocenianie jej wyglądu i imienia nadanego przy narodzinach. Wolontariuszka miała do nich żal również o to, że dyktowali jej kiedy ewentualnie będzie mogła być sobą, utrudniali jej to i uzależniali jej los od kolejnych „uczonych”. Milo nie mogła się pogodzić także z pochwałami tego, że nie wyoutowała się w pracy, oskarżeniami o „wymyślanie” tudzież całkowitym zignorowaniem jej uczuć i skupieniu się na tym, jak wygląda.

Wspierajmy się

Ciało wojowniczki o prawa osób LGBTQ+ zostało znalezione w środę (15.05.2019), a dwa dni później (17.05.2019) przyjaciele Mazurkiewicz potwierdzili jej tożsamość. Wtedy też o odejściu tej wrażliwej osoby powiadomił macierzysty NGO.

Zespół filantropów z Wielkopolski przytoczył list pożegnalny Milo i zwrócili uwagę na fakt, że wiele osób W Polsce i na Świecie mogłoby się podpisać pod jej słowami. Członkowie drużyny Mateusza Sulwińskiego przyznali, że nie umieją napisać lepszego komentarza.

Poznaniacy przypomnieli ponadto wszystkim dręczonym homofobią, bifobią i transfobią, że „nigdy, przenigdy nie są sami ze swoimi problemami”, bo „zawsze jest ktoś”, kto będzie gotowy podać im pomocną dłoń. Szczególnie w organizacjach LGBTQ+ Friendly, często proponujących darmowe konsultacje. Zachęcili również do wspierania innych i okazywania im solidarności.

Milso wspominał też Łukasz Kotas. Przyjaciółka z zajęć prowadzonych przez Grupę Stonewall była kolejną bliską mu osobą, którą musiał pożegnać.

„Mieliśmy się spotkać, pogadać, jakoś nie wypaliło (…). Ludzie nas osądzają, nie znając sytuacji, nie rozumiejąc jej. Boją się czegoś, czego nie znają. Z tego najczęściej wynika agresja. Komentarze pod postem o śmierci Milo były pełne homofobii, transfobii, nienawiści. Przecież my jesteśmy ludźmi, a nie dziwadłami” – tłumaczył.

podrzeć flagę, podrzeć życie

Nienawistnych wpisów, o jakich Łukasz mówił Renacie Kim, były setki. Do ostatniej niedzieli ekipa Stonewall usunęła około sześciuset paskudnych tekstów spod wpisu o samobójstwie podopiecznej (na szczęście słów niosących współczucie padło o wiele więcej).

Torpedowanie internetu wulgaryzmami okazało się być dla narodowców (m.in. z Młodzieży Wszechpolskiej) niewystarczająco satysfakcjonujące. Agresorzy poszli o krok dalej i zaatakowali osoby chcące spontanicznie uczcić pamięć tragicznie zmarłej działaczki.

Do konfrontacji doszło gdy ludzie nieprzychylni naszej społeczności zauważyli tęczową flagę. Pasiasty symbol rozwiesiła grupa kilkudziesięciu osób, które w piątek (24.05.2019) wieczorem spotkały się na Moście Łazienkowskim z inicjatywy „Dumnych i Wściekłych”. Przemocy ze strony zwolenników skrajnej prawicy doświadczyli społecznicy zajmujący miejsca na obu poziomach ponuro kojarzącego się elementu infrastruktury.

Według relacji Marka Szolca mężczyzna napotkany na moście przepychał się między zebranymi i usiłował zabrać przyjaciołom Milo flagę. Swoją niechęć okazywali też zatrzymujący się koło aktywistów kierowcy. Jeszcze bardziej sytuacja zaogniła się na kładce dla pieszych i rowerzystów, bo stojący tam fotograf został uderzony w skroń. Julia Maciocha wezwała policję, na którą trzeba było czekać około pół godziny. W międzyczasie chuligani „grasujący” na chodniku zdążyli z niego zejść, a jeden z nich poszedł wykłócać się na kładce.

„Policjantka na moście powiedziała mi, że na dole jest już patrol. Funkcjonariusze odjechali. Pobiegłam na dół, a tam wciąż nie było policjantów. Fotograf, który robił nam zdjęcia, przetrzymywał najbardziej agresywnego mężczyznę” – wspomina prezeska Wolontariatu Równości.

W końcu policjantom udało się schwytać dwóch sprawców zarejestrowanego za pomocą telefonu ataku, a najbardziej agresywnego zakuli w kajdanki. Na podstawie porozumiewawczych gestów, jakie „migrujący” homofob (twierdzący, iż jest zwykłym przechodniem) wymieniał z policjantem, unikania przez niego bycia filmowanym i policyjnego zakazu publikowania zdjęć – Julia Maciocha i Bart Staszewski wywnioskowali, że niepokojący ich mężczyzna jest pracownikiem służby więziennej. Czy tak rzeczywiście jest, okaże się niebawem.

Kimkolwiek ten człowiek by nie był, jedno jest pewne – z winy obozu rządzącego Polacy czują się coraz bardziej bezkarni i wręcz zachęcani do dręczenia osób LGBTQ+. Wrogość wobec symboli, jakim jest m.in. tęczowa flaga zdradza nastawienie do naszej społeczności. Gestów takich, jak darcie flagi, lub głośnego ostatnio obijania kukły Żyda nie powinniśmy więc rozpatrywać jako czynu o „niskiej szkodliwości społecznej”. Wręcz przeciwnie. Ktoś, kto dziś nie ma oporów przed rozpoczynaniem awantur i niszczeniem tęczowych gadżetów – jutro może bez skrupułów posunąć się dalej. Tacy ludzie są gotowi zniszczyć zarówno ważne dla innych przedmioty, jak i podeptać godność właścicieli, kwestionując bądź umniejszając im człowieczeństwa.

List do Milo

Odejście poznańskiej wolontariuszki poruszyło m.in. filmowca – dokumentalistę w osobie Anu Czerwińskiego i piszącego dla OKO.press oraz Codziennika Feministycznego Antona Ambroziaka. Obaj, jak Milo, są osobami transpłciowymi. Obaj postanowili połączyć siły, by napisać do niej list.

Anu nie znał swojej bohaterki. Anton pierwsze wiadomości wymienił z nią w dniu, w którym po raz pierwszy próbowała zniknąć z tego świata. Pytała go o krakowskiego lekarza zajmującego się procesami tranzycji.

„Partyzancko – z typowym dla mediów społecznościowych podglądactwem – śledziłem jej wpisy. Wyprawa na Marsze Równości, aktywizm, oddolne wsparcie. Nie brakowało w nich ironii i dystansu. Tak przynajmniej świat wygląda z daleka” – opisuje początki znajomości przerwanej telefonem zawiadamiającym o zgonie Milso.

Wolontariuszka była jedną z wielu osób transpłciowych marzących o własnym unicestwieniu. Anu alarmuje, iż na najbardziej popularnym forum dla osób transpłciowych bardzo często możemy natrafić na wpisy młodych osób, które z powodu braku wsparcia rozważają podobny krok, ten ostatni… Takie przepełnione bezradnością, wstydem i poczuciem winy (słowo „przepraszam, napisane przez Milo Mazurkiewicz na krótko przed skokiem dla wielu osób niecispłciowych, także dla Anu, jest aż nadto oswojone) treści pojawiają się nawet kilka razy w tygodniu. Co więcej, Polskie Towarzystwo Seksuologiczne wykazało, iż osoby transpłciowe myślą o samobójstwie dwudziestokrotnie częściej, niż ludzie cispłciowi.

Ambroziak z kolei zaprzecza słowom swojego przyjaciela, według którego śmierć Milo „musiała się zdarzyć”. Reporter wskazuje na brak jakiegokolwiek sensu w ludzkiej śmierci oraz w tym, co musiała przejść jego nowa znajoma jak również wiele innych osób, przez lata zmagających się z niekompetentnymi lekarzami, nieprzyjaznymi urzędami czy koniecznością pozywania własnych rodziców. Miłośnik opisywania świata wiele sensu widział za to w życiu członkini ekipy Stonewall. Z perspektywy kolorowego bohatera Vogue było ono „manifestem samostanowienia”, a sama Milo, „niepokorna wobec polskiego systemu korekty płci”, na niekończących się spotkaniach z psychologami prezentowała „całą siebie”. I robiła tak za każdym razem nawet wtedy, gdy wiedziała, iż znowu usłyszy bolesne słowa o „niewystarczającej kobiecości” i wiele innych stwierdzeń.

Pewną dozę pocieszenia gwarantuje nam to, że odejście Milo dało lekcje solidarności, jaką wspólnie dzięki niej odrobiła. Ale w budowie lepszego świata dla osób transpłciowych potrzebni są także „sojusznicy i sojuszniczki dnia codziennego”, „rzecznicy i rzeczniczki zmian systemowych”, gotowi do walki o rzetelną edukację seksualną, oraz  zmodyfikowanie ustawy o uzgodnieniu płci.

Wyrazy szczerego żalu i współczucia z powodu śmierci Milos wszystkim bliskim składa cały nasz zespół.

Źródła:  noizz.pl, newsweek.pl, msn.com, vogue.pl wyborcza.pl [1] [2] facebook.com [1] [2] fot. wprost.pl

Polecane artykuły

Zostaw komentarz