Aktualności Prawo 

Waszyngton trzecim Stanem z możliwością wpisania do dokumentów płci innej, niż męska lub żeńska

Waszyngton należy do najbardziej liberalnych Stanów i gwarantuje społeczności LGBTQ+ wiele praw. Pomysł wprowadzenia trzeciej opcji określenia płci, wpisywanej w akcie urodzenia, pojawił się na początku grudnia i zyskał poparcie w sondzie obywatelskiej. Pod koniec grudnia (27.12. ub. r.) legislatywa została oficjalnie zaakceptowana i już weszła w życie.

Waszyngton jest sojusznikiem

Wśród najbardziej przyjaznych społeczności LGBTQ+ Stanów wymienić możemy np. Waszyngton. Terytorium administracyjne, w którym znajduje się Biały Dom, zapewnia osobom nieheteronormatywnym liczne prawa, chroniące ich przed dyskryminacją.

Zakaz zbliżeń intymnych między parami jednopłciowymi odwołano w 1976 r. Od 2007 r. Zakochani mogą przypieczętować swoje relacje dzięki instytucji związku partnerskiego, a od 2012 r. ożenić się lub wyjść za mąż. Jeśli osoby te marzą o założeniu rodziny – nic nie stoi na przeszkodzie, gdyż przepisy obowiązujące w Waszyngtonie zezwalają na liczne formy adopcji.

Władze Stanu przysposobiły również regulacje prawne chroniące przed dyskryminacją ze względu na orientację seksualną lub tożsamość, tudzież ekspresję płciową. Gorszego traktowania przedstawicieli tęczowej społeczności zakazano już 26 lat temu (1991 r.) z polecenia ówczesnego gubernatora – Bootha Gardner’a. Bardziej ogólne zasady w tej kwestii przyjęte zostały w 2006 r. Za pośrednictwem Washington House Bill 2661. Na przestrzeni znanej jako D. C nie ma także przyzwolenia na przestępstwa z nienawiści: „złośliwe nękanie” i przemoc. Od 2014 r. nielegalne są również „terapie konwersacyjne”.

X

Ostatni miesiąc poprzedniego roku przyniósł osobom LGBTQ+ kolejne korzyści. Okazało się, iż władze Dystryktu Kolumbii wykonały ukłon w stronę swoich niebinarnych obywateli. W pierwszej połowie grudnia (5.12. ub. r.) Ministerstwo Zdrowia wyszło z propozycją honorowania trzeciej płci w akcie urodzenia.

Po trzech tygodniach (27.12. ub. r.) było już pewne, że większa część ludności, zamieszkująca ten region, popiera pomysł. Ustawa na nim oparta weszła w życie pod koniec stycznia (27.01. br.), równo po ogłoszeniu wyników sondażu.

Od tego dnia, w dokumencie potwierdzającym narodziny będzie można zadeklarować jedną z trzech opcji płci: kobieta, mężczyzna lub x. Legislatywa, która warunkuje nowe przepisy, uprawnia również do zmiany istniejących już danych.

Co oznacza skrót X? Według przedstawicieli resortu związanego ze zdrowiem – tajemnicza litera reprezentuje osoby interseksualne, apłciowe, amalgapłciowe, androgyniczne, bipłciowe, demipłciowe. Służy ona też do przedstawiania ludzi o płynnej tożsamości płciowej, osoby genderqueer, neutrois, niebinarne, panpłciowe czy np. określające się jako posiadacze trzeciej płci, lub dwóch dusz, a także takie, które nie potrafią określić swojego położenia w genderowym spektrum. Jako X rozumieć możemy również osobę transpłciową i transseksualną.

W postępowych poczynaniach Waszyngton wyprzedziły dwa Stany: Oregon i Kalifornia. Istnieją jednak pewne różnice w zakresie obowiązywania tych przepisów. W pierwszym z wymienionych okręgów symbol x można wpisać w licencji kierowcy oraz kartach ID (Identification documents to amerykańskie odpowiedniki dowodów osobistych). Prawo w połowie czerwca (16.06.ub. r,) przyjęła sprzymierzona osobom nieheteronormatywnym, gubernator Kate Brown. Jego treść zaczęła obowiązywać od początku lipca (3.07. ub. r.).

Nieco inaczej sytuacja wygląda w Kalifornii. Jesienią (15.10. ub. r.) Jerry Brown podpisał Senate Bill 179 (dokument znany jako The Gender Recognition Act, czyli Akt Rozpoznania płci). W konsekwencji Ci, którzy nie identyfikują się ze swoją płcią biologiczną, mogą wpisać „nonbinary” (osoba niebinarna) w aktach potwierdzających tożsamość.

Dodatkowo – jeśli zdecydują się poddać tranzycji, proces zmiany danych będzie łatwiejszy, a urzędnicy nie będą wymagać wizyt w sądzie lub orzeczeń lekarskich. Współautorką tej ustawy była senatorka Toni Atkins. Gdy naczelny polityk Waszyngtonu zaaprobował rezolucję – podziękowała mu publicznie na twitterze.

„Dziękujemy, @JerryBrownGov, za podpisanie #SB179! Wszyscy powinni mieć identyfikatory odpowiadające temu, kim są. Świetny dzień dla praw LGBTQ!” – wiwatowała.

Tego samego dnia poinformowała o jeszcze jednym wydarzeniu z udziałem swojego zwierzchnika. Brown prócz The Gender Recognition Act podpisał jeszcze SB 310 (The Name and Dignity Act, który przetłumaczyć możemy jako akt prawa do imienia i godności). Jest to szansa, by więźniowie mogli dokonywać zmian swoich danych w zakresie imienia i płci oraz na to, by te aktualizacje były szanowane przez używanie odpowiednich imion i końcówek.

Zmiany, zmiany…

Na podstawie obserwacji tych wydarzeń, Anya Crittenton z Gay Star News wysnuła bardzo optymistyczną prognozę. W jej opinii prawdopodobnym jest, że czołowi działacze polityczni, reprezentujący pozostałe Stany, wezmą przykład ze swoich poprzedników.

Za najbardziej ochocze do rozwoju inkluzywności uważa niebieskie (Amerykanie potocznie określają w ten sposób te tereny USA, gdzie liczebną przewagę mają demokraci, charakteryzujący się bardziej liberalnym światopoglądem) Stany, a zwłaszcza te umiejscowione na wybrzeżach kraju.

Radości nie kryje też przewodnicząca i CEO GLAAD (Gay & Lesbian Alliance Against Defamation to Stowarzyszenie Gejów i Lesbijek Przeciwko Zniesławieniu), Sarah Kate Ellis. Działaczka rozmawiała w tej sprawie z przedstawicielem telewizji CNN i cieszyła się, że za czasów kadencji Donalda Trumpa pojawia się światełko nadziei dla mniejszości odtrącanej przez administrację obecnej głowy państwa (przykładem deficytu szacunku są restrykcje, jakie nakładane są na transpłciowych, transseksualnych lub niebinarnych ochotników do służby wojskowe lub brak ochrony dla młodzieży szkolnej, wyrażającej siebie przez czwartą literę tęczowego akronimu).

„Oznaczenie X jest sygnałem silnym i potwierdzającym to, że nasze tożsamości nie mogą być i nie będą wymazywane”– zaznaczyła stanowczo aktywistka.

Mamy nadzieję, że i w Polsce pewnego dnia takie rozwiązania będą możliwe. Wszak państwo powinno dbać o obywateli i traktować ich godnie, nie zważając na podziały czy stereotypy. W pierwszym tygodniu  stycznia MON sporządził projekt ustawy usuwającej transseksualność z listy podstaw do orzekania o niezdolności do służby wojskowej. Decyzja ta stanowiła reakcję na niepochlebną ocenę Polski, ujętą w treści raportu Europejskiej Komisji przeciwko Rasizmowi i Nietolerancji na temat Polski.

Jak myślicie, czy ten niewiarygodny ruch zespołu ministerstwa możemy uznać za pewnego rodzaju dobry zwiastun? Czy raczej nie powinniśmy liczyć na dalsze zmiany tego typu? Czekamy na Wasze opinie.

Źródła: gaystarnews.com [1] [2] [3]wiadomosci.wp.plwyborcza.pledition.cnn.comrationalwiki.org,

en.wikipedia.org [1] [2]

fot. Fortune

Polecane artykuły

Zostaw komentarz

×