Aktualności Prawo 

Trybunał Sprawiedliwości UE żąda równości dla przemieszczających się par LGBTQ+

5 czerwca 2018 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał historyczną decyzję. W jej myśl pojęcie „małżonka” jest ważne także wtedy, jeśli mówimy o związkach osób LGBTQ+. W związku z tym – władze wszystkich krajów członkowskich UE powinny traktować przemieszczające się, kolorowe małżeństwa na równych prawach z heteroseksualnymi. Ten historyczny wyrok zapoczątkowała sprawa Relu Adriana Comana i Roberta Clabourn’a Hamilton’a

USA, Belgia, Rumunia…

Relu Adrian Coman i Robert Clabourn Hamilton poznali się w 2002 r. Obaj przebywali wtedy w Stanach Zjednoczonych, czyli ojczyźnie drugiego z nich. Spotkanie na nowojorskiej ziemi zaowocowało miłością. Mężczyźni przez wiele lat mieszkali „na kocią łapę”. Po ośmiu latach wybrali się do Brukseli, gdzie powiedzieli sobie uroczyste „TAK”.

Później panowie chcieli osiedlić się w Rumunii, skąd pochodzi Coman. Wiedzieli, że “Clai” będzie mógł tam legalnie mieszkać i pracować tylko wtedy, gdy dopełnią wszystkich formalności. Byli spokojni o przyszłość. Wiedzieli, że po terytorium Unii Europejskiej mogą bez problemu przemieszczać się nie tylko obywatele krajów członkowskich, ale także ich bliscy, przybyli z innej części świata. Pełni nadziei na sprawną aktualizację dokumentacji stanu cywilnego, zwrócili się do rumuńskich władz. Odpowiedź, jaką otrzymali, bardzo różniła się od spodziewanej. Przedstawiciele administracji państwowej odmówili im pomocy. Stwierdzili, że – w związku z tym, że Rumunia nie honoruje małżeństw jednopłciowych – Hamilton nie może zostać uznany za męża Relu. Oznaczało to, że po trzech miesiącach będzie musiał pożegnać się z wybrankiem i wyjechać.

Historia dwójki mężczyzn została przybliżona dzięki krótkiemu dokumentowi, wyreżyserowanego przez Monę Nicoara. Materiał powstał we współpracy z LGBTQ+ Friendly stowarzyszeniem o nazwie Asociatia ACCEPT. Film przedstawia m.in. rozmowę z matką i ojcem Adriana. Rodzice przybysza z Rumunii opowiadają o swoim potomku i jego partnerze, przeglądają rodzinne zdjęcia. Widzimy też samych zakochanych, którzy dzielą się zdobytymi wspólnie doświadczeniami. Dialog toczy się w kuchni oraz na kanapie. Ostatnie ujęcie przedstawia wspólny spacer przez miasto. Zaraz potem naszym oczom ukazuje się skrót informacji, dotyczących perypetii bohaterów video impresji.

“C-673/16”

Para postanowiła zawalczyć o swoje prawa i zgłosiła się do sądu, przedstawiając dwa zarzuty. Pierwszy dotyczył niekonstytucyjnej dyskryminacji, warunkowanej orientacją seksualną. Drugi wskazywał na pogwałcenie prawa do swobodnego przemieszczania się po obszarze Unii Europejskiej. Następnie sprawa trafiła do Rumuńskiego Trybunału Konstytucyjnego. Przedstawiciele tego organu rozpoznali problem uderzających w konstytucję represji. Nie mieli jednak pewności, czy czy „R. C. Hamiltona obejmuje pojęcie “współmałżonka” obywatela Unii, który skorzystał ze swobody przemieszczania się, a w konsekwencji, czy przysługuje mu prawo stałego pobytu w Rumunii”. Zwrócili się zatem do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Dylemat, opatrzony sygnaturą C-673/16, nawiązywał do Dyrektywy 2004/38/WE PE i RE”. Dokument ten dyktuje to, na jakich warunkach Obywatele UE mogą przebywać w danym państwie członkowskim, którego obywatelstwa nie posiadają, a także w jaki sposób mogą ten kraj opuszczać. Dyrektywa nie daje natomiast podstaw do nadawania pochodnych praw pobytu tym, którzy są małżonkami osób z obywatelstwem europejskim, ale sami pochodzą spoza terenu UE. Dlatego też owo rozporządzenie nie mogło być potraktowane jako przesłanka dla pozwolenia Hamilton’owi na długotrwałe osiedlenie się w Rumunii.

Nie znaczy to, że zakochani przegrali bitwę o szczęśliwe życie. Pomocne okazały się założenia Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej. W art. 21 ust. 1 tego aktu kryje się szansa na “podstawowe i indywidualne prawo do swobodnego przemieszczania się i przebywania na terytorium państw członkowskich”. Bezpośrednimi beneficjentami tych postanowień są obywatele Unii.

“Dalej Trybunał wskazał, że warunki przyznania tego pochodnego prawa pobytu nie mogą być bardziej rygorystyczne niż warunki przewidziane w dyrektywie dla przyznania takiego prawa pobytu obywatelowi państwa nienależącego do Unii będącemu członkiem rodziny obywatela Unii, który skorzystał z przysługującego mu prawa do swobodnego przemieszczania się, osiedlając się w państwie członkowskim innym niż to, którego przynależność państwową posiada” – głosi “KOMUNIKAT PRASOWY nr 80/18”.

Kolejnym aspektem jest założenie przez decydentów TSUE neutralnego płciowo znaczenia słowa “małżonek”. Rozporządzenie ws. swobodnego przemieszczania się nie narzuca w tej kwestii żadnych wymogów. Wyraz oznacza, po prostu, „osobę związaną z inną osobą związkiem małżeńskim”. Przepisy nie dają więc przyzwolenia na pomijanie par LGBTQ+.Decydenci podkreślili jednak dowolność, jaką – w zakresie wyboru wprowadzenia równości małżeńskiej – cieszą się władze państw członkowskich. Taki stan rzeczy spowodowany jest faktem, iż “Unia szanuje tożsamość narodową państw członkowskich, nierozerwalnie związaną z ich podstawowymi strukturami politycznymi i konstytucyjnymi”. Dlatego też UE nie ma zamiaru naruszać kompetencji rządzących w tych krajach polityków.

Pracownicy europejskiej organizacji zwrócili przy tym uwagę na fakt, iż brak uznania legalnie zawartego, tęczowego małżeństwa („wyłącznie do celów przyznania pochodnego prawa pobytu obywatelowi państwa nienależącego do Unii”) niesie ryzyko nadszarpnięcia prawa osoby spoza terytorium UE do swobodnego przemieszczania się i pobytu. Gdyby śluby par LGBTQ+ nie były w tej materii honorowane, wolność przepływu między krajami członkowskimi UE byłaby uzależniona od państw zaangażowanych w życie tej Wspólnoty. Szansa na swobodę przemieszczania się i pobytu z powodów niezwiązanych z przynależnością państwową jednego z małżonków może zostać odebrana tylko w wypadku, gdyby ograniczenie to wpłynęło na obiektywne dobro interesu ogółu lub byłoby “proporcjonalne do uzasadnionego celu realizowanego przez prawo krajowe”.

Aby uniknąć jednostronnego, pozbawionego kontroli ze strony Unii, interpretowania zasięgu porządku publicznego przez państwa członkowskie – Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zalecił rozumienie tego aspektu w wąski sposób. Jak zaznaczyli oficjele, obowiązek respektowania małżeństw homoseksualnych „wyłącznie do celów przyznania pochodnego prawa pobytu obywatelowi państwa nienależącego do Unii nie narusza tożsamości narodowej ani nie zagraża porządkowi publicznemu danego państwa członkowskiego”. Nie powinno to też budzić obaw przed naruszeniem tożsamości narodowej lub dobra ogółu danego kraju członkowskiego.

Zgodnie z podjętą przez Instytucję decyzją – użycie środku krajowego w celu utrudnienia korzystania ze swobód, których dotyczy sprawa, jest dopuszczalne tylko w przypadku zgodności tego środka z “z prawami podstawowymi gwarantowanymi w Karcie praw podstawowych Unii Europejskiej”. Jedno z nich wiążę się z koniecznością poszanowania prawa do życia prywatnego i rodzinnego, uwzględnioną w 7. artykule dokumentu. Pracownicy TSUE przypomnieli, że wrażliwy na tę kwestię jest także Europejski Trybunał Praw Człowieka. Jego reprezentanci zwrócili uwagę na to, że w zakresie pojęć “życia rodzinnego” i “życia prywatnego” mogą mieścić się zarówno relacje tworzone przez pary heteroseksualne, jak i te utrzymywane przez członków tęczowej społeczności.

“Zadaj pytanie”

Wspaniałe wieści z zachodu Europy przekazał m.in. zespół KPH. Slava Melnyk opublikował na oficjalnym fanpage’u organizacji wpis z infografiką, kilkoma słowami od siebie oraz treścią oficjalnego oświadczenia, jakie w sprawie wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE wydała Kampania Przeciw Homofobii.

Treść komunikatu wskazuje na precedensowy charakter ogłoszonego na początku tygodnia werdyktu w sprawie Adriana i Clai oraz korzyści, jakie wynikają z jego przyjęcia. Rozwiązanie to zostało nawet nazwane przez działaczy “wielkim świętem” dla osób LGBT będących obywatelami i obywatelkami UE”. Dalej czytamy o wyzwaniu, przed jakim staną polscy parlamentarzyści, niezbyt skorzy do pro- równościowych postaw. Tęczowa ekipa z Warszawy przyznała, iż “z niecierpliwością” czeka na reakcję polskich władz. Przypomniała też o ponad 2– milionowej, polskiej społeczności LGBTQ+ i zaznaczyła, że tej liczby obywateli i obywatelek nie sposób ignorować!”.

Korzystne dla naszego środowiska postanowienie TSUE skomentowała też drużyna Miłość nie Wyklucza. W treści facebook’owego wpisu społecznicy przybliżyli znaczenie, jakie niesie ze sobą decyzja luksemburskiej instytucji.

“To szczególnie ważne w kontekście państw unijnych, w których brak jest równości małżeńskiej – w tym Polski. W przypadku osoby spoza UE, która zawrze związek małżeński z obywatelem/obywatelką Polski w państwie UE, będzie ona mogła korzystać ze swobody przepływu osób na takich samych zasadach jak małżonek w małżeństwie różnopłciowym” – pisali aktywiści.

Społecznicy nawiązali także jeszcze do wcześniejszej relacji dyplomatów znad Wisły. Delegaci mówili o spodziewanej presji ze strony polskiego rządu. Rządzący chcieli, oczywiście, by określenie zakresu pojęcia „współmałżonek” leżało w gestii władz poszczególnych krajów, należących do Unii Europejskiej. Wiązałoby się to z tym, że w części państw tęczowe małżeństwa nie zostałyby uznane, a swobodny przepływ nie byłby możliwy. Jak się pewnie domyślacie – rządzący nie dostrzegli w swoim postępowaniu przejawów dyskryminacji

Rząd polski (…) Nie zauważa jednak, że niewątpliwie dyskryminacją jest nieprzyznanie prawa pobytu małżonkowi tej samej płci, jeśli jest ono przyznane małżonkowi różnej płci, nawet w kraju, w którym brak jest możliwości zawarcia związku partnerskiego/małżeńskiego przez osoby tej samej płci, co jednoznacznie wynika z opisanego przez rząd orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka” – czytamy na łamach strony internetowej MNW.

Na szczęście Ci, od których zależało rozwikłanie zgłoszonej przez rumuński Trybunał Konstytucyjny niejasności nie dali się zmanipulować konserwatywnym graczom politycznym. Postąpili słusznie i zastosowali się do zasad zawartych w kluczowej dla tego przypadku dyrektywy 2004/38/WE. Pociesza nas świadomość, że – w obliczu pozostawania Polski w czołówce homofobicznych krajów – możemy liczyć na polityków działających na szczeblu europejskim. Mamy nadzieję, że jeszcze nie raz zniweczą próby przemieniania Europy w skansen.

Źródła: mnw.org.plcuia.europa.euyoutube.compolsatnews.pl, facebook.com [1] [2], fot. identitas.co

Polecane artykuły

Zostaw komentarz

×