Aktualności Lifestyle śląskie warmińsko-mazurskie 

Tęczowy weekend w Olsztynie i Częstochowie

Ostatni weekend bez wątpienia upłynął naszej społeczności na spacerowaniu po równouprawnienie. W sobotę ulicami Olsztyna przeszedł I Marsz Równości, w Częstochowie miłość celebrowaliście już drugi raz. Jak przebiegły obie imprezy?

I Marsz Równości w Olsztynie

Sobota należała do marszowego debiutanta, Olsztyna. Nad przygotowaniem Marszu dzielnie pracowały: Społeczność LGBT+ Warmińsko-Mazurskie, IFMSA-Poland oddział Olsztyn, warmińsko-mazurski oddział Komitetu Obrony Demokracji, lokalny oddział partii Razem tudzież stowarzyszenie My, rodzice. Starania tych wszystkich ludzi zaczęły się natomiast od pomysłu, jaki zakiełkował na tęczowo w głowach kobiecego kwartetu: Katarzyny, Agaty Szerszeniewicz, Magdaleny Rutkowskiej i Emilii Bartkowskiej.

I chociaż w ostatniej chwili, z winy kontrmanifestantów, pojawiła się konieczność zmiany trasy, jakaś kobieta stała przy trasie z wyciągniętym różańcem, po mieście jeździła furgonetka z homofobicznymi hasłami, a tuż przy mecie wycieczki pseudokibic Stomila zaczepiał matkę z dzieckiem – wszystko skończyło się dobrze. Piknikowym relaksem na Plaży Miejskiej!

Zanim się jednak skończyło, zaczęło się o 14.00 na pętli przy ulicy Bałtyckiej. I trwało w najlepsze. Lokalna policja oszacowała, że fantastyczną atmosferę otwartości, akceptacji i zrozumienia dla ludzkiej różnorodności stworzyło blisko 1000 osób!

Tłum kolorowych osób animowała Jej Perfekcyjność. W wesołym gronie najwięcej było młodzieży, ale nie zabrakło też dojrzalszych osób. Taką był np. jeden z przemawiających. Marek Błaszczyk ze Stowarzyszenia My, Rodzice podkreślił, że do uczestnictwa w wydarzeniu zmotywowała go nie tylko solidarność wobec córki, ale głównie rosnąca sympatia do współspacerowiczów.

Przedstawicielem młodszego pokolenia był natomiast Bartosz Kędziora. Członek Międzynarodowego Stowarzyszenia Studentów ostrzegał przed dramatycznymi konsekwencjami dyskryminacji oraz zaznaczył, że orientacja seksualna nie jest chorobą. Nie można jej też nikomu narzucić

Naszym zdaniem warta uwagi jest wypowiedź Angeliki, zaczepionej przez reportera gazety wyborczej.

„Na marsze nie chodzę po to, żeby się dobrze bawić, ale żeby okazać wsparcie osobom LGBT (…) Dopóki one nie będą miały pełni praw, będę przychodziła na marsze równości. I marzą mi się czasy, gdy na marsze równości będę przychodziła tylko dla zabawy” – wyjaśniała.

Słowa dziewczyny uważamy za idealny kontrargument dla tych, którzy nieustannie zarzucają nam robienie hałasu, infantylizm oraz to, że chodzi nam głównie o imprezowanie. Takim osobom radzimy zrozumienie fundamentalnego sensu Marszów i Parad Równości, a dopiero potem wypowiadanie się na ten temat.

II Marsz Równości w Częstochowie

Niedzielny Marsz Równości w Częstochowie rozpoczął się o godzinie 14.00 i był już drugim takim wydarzeniem w tej części Polski. Podobnie, jak w ubiegłym roku, Wiązało się ono z wieloma przypadkami naruszenia spokoju uczestników. Zanim jeszcze przechadzka się odbyła, w obawie przed „seksualizacją” dzieci, prób jej sabotowania podjęła się m.in. Anna Sobecka, Rzecznik Praw Dziecka i radni PiS. Były członek Rady Miasta, Artur Sokołowski, wspomniał nawet na Facebook’u o „bardzo prawdopodobnym” rozlewie krwi i wzywał na pomoc zaprzyjaźnionych kibiców.

Zgromadzenie, mimo wszystko, doszło do skutku, a jego data zbiegła się z dziecięca Pielgrzymka Podwórkowych Kółek Różańcowych Radia Maryja i wieńczącą ją mszą pod sanktuarium. Do Częstochowy przyjechali więc policjanci z pobliskich miejscowości. Łącznie z tymi miejscowymi bezpieczeństwa podczas pochodu gloryfikującego solidarność z osobami LGBTQ i innych grupami marginalizowanymi strzegło aż kilkaset stróży prawa.

Lider zespołu organizującego lokalny II Marsz Równości jako punkt startowy wskazał kraniec al. Sienkiewicza, czyli teren MIEJSKI w pobliżu klasztoru na Jasnej Górze. Taki wybór miał być, jak twierdzi sam Dominik Puchała, „symbolicznym powiedzeniem nie paulinom, którzy uważają, że to miejsce jest godne nacjonalistów, ale nas tam widzieć nie chcą”.

A skoro już wspominamy o narodowcach: do zablokowania przez nich przejścia doszło już na początku drogi. Szkoda tylko, że aktorzy tego słabego, 30– minutowego przedstawienia nie wiedzieli, że autorka „śpiewanej” przez nich „Roty” była lesbijką…

Pomimo padającego deszczu atmosfera była gorąca również na dalszych odcinkach, wydłużonej w tym roku, trasy. W pewnym momencie policjanci chroniący tęczową wycieczkę zmusili agresywnych homofobów do wejścia do ogrodzonego parku by zapewnić dodatkową ochronę.

„Bohaterowie narodowi” zatrzymali się ponadto nieopodal wejścia do klasztoru. Podobnie, jak pomagający uczestnikom konkurencyjnych wydarzeń mundurowi, którzy zaparkowali tam radiowozy.

Chyba najbardziej niebezpiecznym był moment kiedy u kresu spaceru policjanci pracujący przy asyście II Marszu Równości musieli użyć gazu pieprzowego, by spacyfikować agresorów. Dramatyzm tej sytuacji był tym większy, że w grupie protestujących znajdowała się kobieta z dzieckiem. I nie była, niestety, jedyną osobą z tak „mądrym” pomysłem. Swoje pociechy na pokaz nienawiści przyprowadzili też inni przeciwnicy postępu społecznego. W „zbawianie” Jasnej Góry zaangażowali się dodatkowo „Wojownicy Maryi”, odmawiający za nas różaniec.

Warto wiedzieć, że tylko jedna z siedmiu kontrmanifestacji była legalna! Pozostałe umiejscowione były zbyt blisko zgłoszonego w pierwszej kolejności II Marszu Równości. Ostatecznie aż 100 mieszkańców i ich gości zostało wylegitymowanych. Kilka z nich otrzymało mandat. O to, by nie doszło do poważniejszych naruszeń prawa dbał Zespół Antykonfliktowy. Jak informuje Dziennik Zachodni, „mundurowi wyjaśniają również zgłoszenia dotyczące obrazy uczuć religijnych, propagowania ustroju totalitarnego oraz publicznego znieważenia znaków i symboli narodowych”.

Bardzo cieszy nas to, że nie daliście się sprowokować. Nie pozwoliliście im się zakrzyczeć, lecz pokazaliście, czym jest ludzka serdeczność. Przesyłaliście im buziaki, machaliście. Planowaliście „głosić i rozpowszechniać miłość, równość, akceptację, solidarność oraz antyfaszyzm” i to Wam się udało. Bo nie chowając tęczy doszliście do mety i udowodniliście, że w Częstochowie osoby LGBTQ+ są „u siebie”, a miłość zawsze wygrywa. Dzięki Wam osoby nam nieprzychylne usłyszały też, że podobizna Matki Boskiej z oficjalnych przypinek marszowych, ma w nosie krzyki narodowców, gdyż tak naprawdę kocha wszystkich. Jesteśmy z Was dumni!

Uczestniczyliście w którymś z tych Marszów? A może braliście udział w obu? Podzielcie się wrażeniami w komentarzach!

Źródła: strajk.eu, wiadomosci.gazeta.pl, natemat.pl, wiadomosci.dziennik.pl, wiadomosci.wp.pl, dziennikzachodni.pl, facebook.com, wiadomosci.gazeta.pl, czestochowa.wyborcza.pl, oko.press fot. czestochowa.wyborcza.pl

Polecane artykuły

Zostaw komentarz