Aktualności Lifestyle Moda 

Świat pożegnał Karla Lagerfelda. Ekscentryczny projektant miał 85 lat

We wtorek świat mody i społeczność LGBTQ+ straciły jednego ze swoich najbardziej znanych przedstawicieli. Karl Lagergeld – kontrowersyjny dyrektor domu mody Chanel – odszedł w wieku 85 lat po tygodniach cierpienia, wywołanego najprawdopodobniej walką z rakiem trzustki.

Lagerfeld(t)

Karl Lagerfeld (litera „t”, ale została usunięta ze względów komercyjnych) urodził się w Niemczech, ale dorastał we Francji, gdzie wyjechał z mamą jako 14-latek. Miłośnik stylu glamour uczęszczał do szkoły Lycee Montagne, a po ośmiu latach wygrał najważniejszy z lokalnych konkursów, związanych z jego pasją.

Szczęście się wtedy do niego uśmiechnęło, bo otrzymał podwójną nagrodę – tytuł zwycięzcy oraz możliwość pracy dla domu mody Balmain. Następnie współpracował z Krizia, Charles Jourdan i Valentino.

W 1964 r. Komandor Orderu Narodowego Legii Honorowej poczuł się zawiedziony ówczesnym poziomem luksusowego krawiectwa. Fashionista opuścił branżę, wyjechał do Włoch i ropoczął zgłębianie tajników sztuki. Gdy przygoda ze studiowaniem się skończyła, wizjoner ponownie zamieszkał w stolicy Francji i poświęcił się kreowaniu trendów we współpracy z marką Fendi. Co więcej, dzięki stworzonej przez siebie, monochromatycznej kolekcji „Deco” zdobył podziw ludzi zamieszkujących najróżniejsze zakątki świata.

Coco i Karl

Największym projektem, w jakie się zaangażował, było bez wątpienia pełnienie funkcji dyrektora kreatywnego domu mody Chanel. Stanowisko to piastował od 1983 r. W międzyczasie wydawał książki, prowadził też autorską linię odzieżową, sygnowaną własnym nazwiskiem (pierwotnie nazwał ją „Lagerfeld Gallery”, następnie po prostu „Karl Lagerfeld”), współpracował z firmami Magnum i H& M, oraz wydawał magazyn „Karl Daily”.

Warto zwrócić uwagę na to, jak produkty produkty Chanel zmieniły się od czasu, gdy Lagerfeld przejął dowodzenie nad tym koncernem. Spuścizna kobiety o imieniu Gabriele za jego sprawą wróciła do łask, a z biegiem czasu trwale zapisała się na liście kultowych marek wszechczasów.

„Gdyby Coco żyła, pewnie byłaby w szoku widząc, jak teraz wygląda jej dom mody. Ale nie miałem wyjścia. Musiałem zrobić coś, aby marka szła z duchem czasu” – przyznał celebryta.

Dokonanie pewnych zmian postrzegał jako swoją misję. Nie chciał powtarzać tego, co osiągnęła poprzedniczka. Jego ambicją było dokonanie tego, co Chanel dopiero by zrobiła.

Słabości precz!

Szef światowej marki znany był z niezwykle silnego, niezależnego charakteru. Zawsze mówił to, co myślał. Krytyczne uwagi adresował m.in. w stronę kobiet (gorzkich słów nie szczędził np. członkiniom brytyjskiej rodziny królewskiej, które aktualnie bojkotują jego imperium stylu), ludzi o niższym statusie społecznym, dzieci lub mężczyzn o pochodzeniu rosyjskim. Uważał ich za „okropnych” pod względem wyglądu i deklarował, że jako Rosjanka „zostałby lesbijką”.

Wygłaszał swoje opinie nie zważając na to, jakie reakcje mogą wywołać u ocenianych osób, opinii publicznej. Nie znosił mankamentów ani u innych, ani u siebie. Dlatego jego nieodłącznym atrybutem były duże okulary przeciwsłoneczne, którymi zakrywał oznaki starzenia.

“Oddaleni”

Miłością życia indywidualisty był Jacques de Bascher. Panowie poznali się, gdy drugi z nich miał dziewiętnaście lat. Związek ten był dość osobliwy, gdyż partner projektanta lubował się w uwodzeniu zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Cieszyło go organizowanie orgii w swoim domu i chętnie chwalił się erotycznymi podbojami z udziałem sław. Mimo wszystko, seks nie był tym, co drobnego arystokratę ekscytowało najbardziej. De Bascher pożądał najbardziej – jak zauważył Philippe Heurtault – konkurencji, satysfakcji ze zdobywania osób niedostępnych.

Z drugiej strony, „diabeł o twarzy Garbo” nigdy nie współżył ze swoim kompanem, o czym zapewniał sam Lagerfeld. Byli po prostu dobrymi kumplami. Taki kształt relacji wynikał z poglądów ikony stylu, określającej siebie jako „totalnego purytanina”.

”Nie moglibyśmy być od siebie bardziej oddaleni. Jestem kalwinistą wobec siebie i całkowicie pobłażliwy wobec innych” – tłumaczył następca Coco Chanel.

Swobodny styl życia obiektu uczuć bawił go do tego stopnia, że „przymknął oko” na romans chłopaka ze swoim rywalem – Yves Saint Laurent’em. Plotki głoszą, że ekscentryk miał nawet sam poprosić ukochanego o to, by ten uwiódł rzekomo nielubianego kolegę i spowodował jego rozstanie z Pierrem Berge (bliski sercu konkurenta jegomość pełnił też rolę jego wspólnika).

Niesztampowy związek Lagerfeld’a rozpadł się w 1989 r. Przyczyną zakończenia relacji była śmierć amatora hucznych imprez – Jacques odszedł z tego świata w wyniku powikłań związanych z AIDS. W obliczu nieuniknionego końca istnienia urodzony podrywacz raz jeszcze przekonał się o szczerości uczuć partnera. U kresu życia mógł bowiem liczyć na wsparcie i bliskość kontrowersyjnego projektanta z fotograficznym zacięciem.

Bez pośpiechu

Sam wizjoner zmarł we wtorek (19.02.2019), przeżywszy trzy dekady bez drogiego sobie człowieka. Karl Lagerfeld w minionych tygodniach zmagał się z rakiem trzustki i najpewniej to właśnie nowotwór doprowadził do tego, że trendowego geniusza nie ma już między nami (Wersja ta nie została jeszcze oficjalnie potwierdzona przez rodzinę, przyjaciół czy dom mody Chanel).

Ostatniego dnia swojego życia gwiazdor miał 85 lat. Nie dziwi zatem fakt, że zdążył uprzednio zaplanować sposób, w jaki chciałby zostać pożegnany. Wola króla wybiegów zakładała kremację jego ciała, a następnie zmieszanie prochów z popiołami jego matki i de Bascher’a. W urnie, której położenie znał tylko on.

„(…) Pewnego dnia dodadzą tam także i moje. Nie chce pogrzebu. Pewnego dnia przybyłem na świat, pewnego odejdę. Ale powiedzmy, nie ma z tym pośpiechu” – wyjaśniał.

Jak donosił anonimowy informator, „cesarz mody” przykładał ogromną wagę do prowadzenia zdrowego trybu życia i długo zachował sprawność fizyczną. Diagnoza wprawiła go w niemałe osłupienie, ale nie chciał, aby na jego chorobie skoncentrowali się inni. Zdecydował się na samodzielną walkę i był w tym nierównym pojedynku bardzo dzielny. Zaledwie kilka dni temu udzielał pracownikom Fendi wskazówek na temat czwartkowego pokazu. Z drugiej strony, problemy zdrowotne uniemożliwiły mu wzięcie udziału w ostatnim pokazie Chanel.

Co ciekawe, spadek po modowym weteranie trafić może w łapki Choupette, czyli jego ukochanej kotki. „Dziedziczka”, jak często ją nazywał, prawdopodobnie otrzyma część fortuny o wartości 195 milionów dolarów. Opiekun ulubienicy instagrama już dwa lata temu deklarował, że „jeśli coś mu się stanie, osoba, która o nią zadba nie będzie żyć w nędzy”. Żeby mieć pewność, czy tak się rzeczywiście wydarzy – musimy poczekać na komentarz rzecznika prasowego Chanel. Jest bowiem szansa, że fortunę otrzyma chrześniak Lagerfeld’a,  Hudson Kroenig.

Zaszczyt czy antykondolencje?

Wśród żałobników po zwolenniku luksusu wymienić możemy oczywiście współpracowników Lagerfeld’a. Kondolencyjny wpis ku jego czci pojawił się na Facebookowym koncie domu mody Coco Chanel we wtorkowe popołudnie. Koledzy i koleżanki białowłosego biznesmena nazwali go „niezwykle kreatywną jednostką”. Chwalili jego wyobraźnię, wszechstronne talenty, autoironię.

Alain Wertheimer cieszył się, że na początku wspólnego działania obdarował mistrza „czystą kartką”. CEO Chanel zauważył, że to „geniusz twórczy”, hojność i „wyjątkowa intuicja” wyprzedzającego swoje czasy Lagerfelda zapewniły przedsiębiorstwu Chanel sukces

Kilka słów napisał też Bruno Pavlovsky. Mężczyzna zasiadający na fotelu prezesa Chanel zwrócił uwagę na sposób, w jaki Karlowi udało się, „pokaz po pokazie”, odcisnąć swój znak i na „legendzie Gabrieli Chanel”, i na historii tego domu mody. Pavlowsky docenił również promowanie talentu i ekspertyzy ekipy CHANEL i Métiers d’Art przez niebieskiego ptaka. W jego opinii, jedyną możliwością odwdzięczenia się przyjacielowi jest podążanie wydeptaną przez niego ścieżką i, jak mawiała tuza świata mody: „kontynuowanie cieszenia się teraźniejszością przy jednoczesnym wynajdowaniu przyszłości”.

Odczuwanie straty sygnalizowały gwiazdy zagraniczne i polskie. Poruszona była Anja Rubik, która przy stylowym seniorze przypominała gąbkę, chłonącą jego wiedzę i doświadczenie. Żalu nie kryły ponadto Karolina Malinowska, Joanna Przetakiewicz.

”Nigdy nie zapomnę Twojego poczucia humoru, charyzmy i inteligencji, ale to co było najważniejsze to Twoja troska, ciepło, KOCHANIE LUDZI. Zawsze byłeś niczym wysoki budynek z antenami sięgającymi chmur, które ściągały kosmiczną energię jak zasięg telewizyjny. Podkreślałeś, że ludzie, z którymi pracujesz, to Twoja rodzina. Znać Cię to był wielki zaszczyt” – napisała na Instagramie założycielka marki La Mania.

Rozpływania się nad Lagerfeldem odmówiła natomiast Jameela Jamil. Aktorka serialu „Dobre Miejsce” wypomniała zmarłemu projektantowi brak litości, niechęć do osób z nadwagą (czy wiedziała, że jego muzą była Beth Ditto?), mizoginię. Zdaniem serialowej Tahani, ludzie nie powinni się o nim nadmiernie rozpisywać i traktować jak „świętego, który odszedł za wcześnie”.

”Na pewno utalentowana, ale niezbyt dobra osoba” – oceniła Brytyjka, załączając w „ćwierku” link do artykułu „wearyyourvoicemag”, zawierającego „antykondolencje” dla fashionisty.

A co Wy myślicie na ten temat? Lubiliście Karla Lagerfelda? Inspirowaliście się nim? Czy Waszym zdaniem zasłużył na kondolencje?

Źródła: plejada.pl, pl.wikipedia.org, pinknews.co.uk,  cnbc.com, fakt.pl, chillizet.pl, fr.wikipedia.orgglamour.pl, elle.pl [1] [2] [3] plotek.pl [1] [2] fot. voici.fr

 

Polecane artykuły

Zostaw komentarz

×