Aktualności Lifestyle 

Stephen Hawking nie żyje. Szanowany fizyk i obrońca Alana Turinga miał 76 lat

W marcową środę (14.03.2018 r.) zmarł Stephen Hawking. Jego śmierć zbiegła się z rocznicą narodzin Alberta Einsteina i światowego dnia liczby Pi. Fizyk był nie tylko wybitnym naukowcem, ale i wojownikiem w imię sprawiedliwości społecznej. W 2002 r. napisał do Davida Camerona list, w którym bronił skazanego za homoseksualność Alana Turinga.

Pokonać przeznaczenie

W połowie marca (14.03.2018) zmarł Stephen Hawking. Ale śmiercią fizyka przejął się cały świat, nie tylko środowisko naukowe. Brytyjczyk od 21. roku życia zmagał się ze stwardnieniem zanikowym bocznym. W wyniku choroby doznał paraliżu i mógł poruszać się jedynie na wózku. W miarę rozwoju schorzenia stracił możliwość werbalnego artykułowania myśli i porozumiewał się ze światem za pośrednictwem syntezatora mowy.

Pierwsze zwiastuny choroby pojawiły się, gdy profesor Hawking przeprowadził się do Cambridge, by skoncentrować się na zgłębianiu tajników fizyki astronomicznej i kosmologii. Pewnego dnia żak przewrócił się i uderzył w głowę. Z obawy przed negatywnym wpływem upadku na swoją sprawność intelektualną zdecydował się na udział w teście Mensy. Oficjalną diagnozę usłyszał niecały rok później. Nie pozostawiła złudzeń: stwardnienie boczne zanikowe. Lekarze szacowali, że naukowiec przeżyje maksymalnie 2-3 lata. Ale dramatyczne rokowania nie złamały ducha badacza zasad rządzących kosmosem.

Pomimo początkowego poczucia niesprawiedliwości i strachu przed zakończeniem życia – dramatyczne rokowania medyków nie złamały hartu ducha Stephena Hawkinga. Dzielnie kontynuował karierę naukową i poszerzał wiedzę. A w wieku 50 lat był już w pełni świadomy swojego potencjału i osiągnął szczęście. Wierzył, że „niepełnosprawni powinni koncentrować się na rzeczach, których nie ogranicza ich upośledzenie”. Skupiał się więc na swoich pasjach: czarnych dziurach oraz zagadnieniach grawitacji kwantowej. Jego wielkim sukcesem jest stworzenie kwantowej teorii ciążenia.

Sławę zyskał w głównej mierze dzięki publicznym wystąpieniom i popularnonaukowym publikacjom. Wyjaśniał w nich zarówno prawidłowości współczesnej kosmologii, jak i własne spostrzeżenia. Bestsellerem wśród pozycji jego autorstwa okazała się być „Krótka historia czasu”. We współpracy z córką napisał też trzy książki przeznaczone dla młodszego czytelnika. Krytycy określili je jako „Harry’ego Potter’a, ale bez czarów”.

Na swoim koncie miał aż 17 nagród i wyróżnień. Przyznano mu m.in. Order Imperium Brytyjskiego, Medal Wolności (najwyższe cywilne odznaczenie państwowe, jakie może przyznać prezydent USA). Fascynat przestrzeni kosmicznej mógł także pochwalić się udziałem w 9 filmach i serialach. Wśród nich możemy wymienić np. „Krótką historię czasu”.

”Ważne, by się nie złościć”

Gdy odszedł, Członek Royal Society miał 76 lat. O  zgonie popularnego profesora poinformowały jego dzieci. Świat zapamięta go nie tylko jako jednego z najbardziej znanych naukowców ostatnich czasów, ale także człowieka o dużym poczuciu humoru. Profesor Hawking miał również poczucie humoru, które wzmacniało jego siły witalne. W jego opinii barak możliwości śmiania się z siebie i z życia ogólnie odbiera nam wszelką nadzieję. Dlatego „ważne, żeby się nie złościć”

Lubił zakładać się z kolegami po fachu, wymyślał zabawne metafory. Inną jego charakterystyczną cechą była słabość do popkultury. Postać wzorowana na jego wizerunku pojawiła się w Simpsonach. Wystąpił też w jednym z odcinków „Teorii Wielkiego Podrywu”, czyli serialu o młodych naukowcach.

Gdy obsada sitcomu dowiedziała się o śmierci swojego idola, opublikowała na facebooku wpis pożegnalny i dołączyła do niego zdjęcie z brytyjskim uczonym. Aktorzy zapewnili o swojej pamięci i podziękowali za inspirację, którą fizyk podarował im oraz całemu światu. On sam zresztą napisał kiedyś w pamiętniku, że jest „szczęśliwy, jeśli udało mu się dodać coś do naszego zrozumienia Wszechświata”.

Doskonale zdawał sobie z sprawę z tego, że był najbardziej znanym naukowcem na świecie. Pierwszym powodem jest to, że większość ludzi fascynuje się gwiazdami Rock’a. Drugim – dopasowanie do stereotypu geniusza z niepełnosprawością. Niestety, choroba ta destrukcyjnie wpłynęła nie tylko na jego zdrowie, ale także życie prywatne. Dwukrotnie się żenił i każdy związek zakończył rozwodem.

W obronie Turinga

Warte zapamiętania jest jeszcze to, że Stephen Hawking stanął w obronie Alana Turinga. Ten niezwykle wpływowy profesor matematyki został w 1952 r. skazany za bycie gejem. Wyrok, jaki został mu postawiony, zakładał sankcję chemicznej kastracji. Psychika Turinga nie wytrzymała tego ciężaru. Dwa lata po wyegzekwowaniu kary odebrał sobie życie.

W 2012 r. Stehphen Hawking napisał do Davida Camerona. Chciał, by polityk przeprosił za doprowadzenie do samobójstwa łamacza kodu Enigmy i przywrócił mu dobre imię. Wraz z 10 innymi badaczami uznał, że Cameron powinien „oficjalnie wybaczyć brytyjskiemu bohaterowi”.

Przypominał, jak wiele naród Zjednoczonego Królestwa zawdzięcza temu człowiekowi i nazwał go „jednym z najbardziej błyskotliwych matematyków ery nowoczesności”. Dokonał tego tuż po tym, jak Lord Sharkey z Liberalnej Partii Demokratycznej i inny sygnatariusz listu stworzyli „private member’s bill”, czyli prywatny projekt ustawy, którą przedstawili w Izbie Lordów. Miała ona posłużyć do wymuszenia na władzy przeprosin dla zmarłego matematyka.

Wcześniej o oddanie czci władcy cyfr starała się redakcja periodyku „New Statesman”. Dziennikarze opublikowali artykuł, którego treść dosadnie krytykowała homofobiczne przepisy. W 1954 r. ówczesny minister spraw wewnętrznych, sir David Maxwell Fyfe “powołał komisję do zbadania zasadności zakazu seksu homoseksualnego zawartego w prawie”. Owocem obrad- niezwykle słodkim dla tęczowej społeczności – był Raportu Wolfendena, opublikowany 3 lata później (04.09.1957 r.). Jego treść udowodniła, że „że seks między dwoma mężczyznami nie powinien być karany, zaś sama homoseksualność nie jest chorobą psychiczną”. Sam twórca komisji, ze względu na konserwatywne poglądy, nie poparł realizacji zaleceń raportu.

Pierwsze słowa skruchy padły w 2009 r. z ust Gordona Browna, pełniącego funkcje szefa Rządu Wielkiej Brytanii. Nie były one jednak oficjalne, dlatego sprzymierzeńcy „ojca sztucznej inteligencji” nie spoczęli na laurach. Ich zaangażowanie przyniosło rezultaty. W 2013 r. Turing został pośmiertnie ułaskawiony przez królową Elżbietę II. Co więcej, w ubiegłym roku (31.01.2017 r.) rząd Wielkiej Brytanii uchwalił ustawę Policing and Crime Act 2017 znaną też pod podoczną nazwą “Turing’s Law”. Na jej mocy politycy oficjalnie przeprosili około 49 tys. mężczyzn, którzy zostali skazani za uprawianie seksu z innymi przedstawicielami płci męskiej.

Siłacz o słabym ciele odniósł więc kolejny sukces. Tym razem na gruncie praw człowieka i walki o równouprawnienie.

„Był wielkim naukowcem i niezwykłym człowiekiem, którego praca i dziedzictwo będą żyły przez wiele lat” – napisały jego dzieci. Trudno się z tym nie zgodzić.

Źródła: queer.pltheguardian.comnordic.businessinsider.comwiadomosci.wp.pltvn24.pl, pl.wikipedia.org [1] [2], pinknews.co.uk [1] [2], fot. wertefabrik.de

Polecane artykuły

Zostaw komentarz

×