Aktualności 

Radny PIS z Pomorza uważa, że osoby homoseksualne “to ludzie z defektem”

W ostatnich dniach uwagę mediów skupił Jerzy Milewski. W trakcie spotkania rady miejskiej Gdańska lokalny polityk podzielił się swoją opinią na temat osób homoseksualnych, twierdząc że są one „obciążone defektem”. Na akt dyskryminacji zareagowało Stowarzyszenie Tolerado oraz gdańscy samorządowcy.

„ZdrovveLove”

W ubiegły czwartek (25.01.2018) w gdańskim urzędzie odbyła się sesja rady miejskiej. Gdy wszystkie aspekty przewidziane w porządku obrad zostały już omówione – działacze zaangażowali się w wymianę zdań na temat broszury „ZdrovveLove” , edukacyjnej książeczki ufundowanej przez miasto dla żaków tamtejszych szkół. Na kilkunastu stronach publikacji zawarto informacje dotyczące antykoncepcji, praw seksualnych, orientacji seksualnej, tożsamości płciowej.

Materiały wzbudziły niemałe emocje. Jednym z powodów było to, że ich autorzy „ośmielili się” przypomnieć, że populacji ludzkiej nie stanowią jedynie osoby heteroseksualne. Przytoczyli wyniki badań, zgodnie z którymi liczebność osób LGBTQ+ mieści się w przedziale 2–25% populacji globu. Co „gorsza” – zapewnili, że „w oparciu o współczesną wiedzę, bycie osobą heteroseksualną, homoseksualną czy biseksualną to naturalny, uprawniony i zdrowy sposób wyrażania seksualności”.

„Defekt”

Wyraźny sprzeciw wobec projektu manifestowali oczywiście politycy Prawa i Sprawiedliwości. „Biedni” nie mogli znieść faktu, że nie są sami na świecie, więc nie zgodzili się, by uczniowie otrzymali wspomniane druki. Wśród ksenofobicznych radnych wyróżnić możemy Annę Kołakowską. Fanka zakłócania marszów równości ponownie „popisała się” arogancją. Powiedziała, iż „nie zna takich badań, co by mówiły o tym, że tyle osób to homoseksualiści”. Może nie postarała się nad przeglądem informacji? Najłatwiej jest zrzucić winę na innych.

Jeszcze więcej atencji skupił na swojej osobie należący do PIS Jerzy Milewski. Na początku swojego wywodu podkreślił swoje zdumienie nad tym, że w ogóle wypowiada się w tej kwestii. Jasne, bo przecież rozmowa o warunkach życia społeczności LGBTQ+ to „straszna ujma”. Gdy Milewski łaskawie przeszedł do rzeczy, podzielił się z kolegami swoimi poglądami na temat gejów i lesbijek. Jak się pewnie domyślacie, nie były one przychylne.

„Chciałem podzielić się z państwem takim moim głębokim przekonaniem, że społeczność osób homoseksualnych, która jest oczywiście faktem, jest społecznością obciążoną pewnym kłopotem, pewnym defektem, który nie może powodować tego, że pozostałe osoby z tego powodu źle traktują te społeczność”– pouczał radny.

Naszym zdaniem – z powodu realnego defektu cierpi jednak on sam. Defektem tym jest brak empatii i szacunku do ludzi. I to raczej ten deficyt powinien spędzać mu sen z powiek. W ocenie konserwatywnego reprezentanta rady miejskiej- tęczowi aktywiści walczą o swoje prawa w „nieskuteczny” sposób. Ponadto, sami sobie szkodzą i przyczyniają się do „instrumentalnego” traktowania osób homoseksualnych. Działaczom i sprzyjającym im politykom zarzucił „lewackie i agresywne zachowania”.

Pomorski polityk wyraził swoje „głębokie przekonanie” o tym, że najlepszym rozwiązaniem jest „konserwatywne podejście oparte na chrześcijańskiej nauce, na dobrych humanitarnych tradycjach”. Nie zawahał się również przestrzec osób nieheteronormatywnych przed „fałszywymi adwokatami”.

„Brama Holokaustu”

W sprawie homofobicznej wypowiedzi natychmiast interweniował wiceprezydent Gdańska. Piotr Kowalczuk wyraźnie upomniał członka rady miejskiej, że ten „wchodzi w takie szczegóły, których kompetencji nie rozeznaje”. Zaznaczył też, że broszury przygotowane są zgodnie z wytycznymi WHO. A ta- jak wiemy- nie kategoryzuje orientacji homoseksualnej jako choroby.

Zastępca głowy miasta podkreślił to, jak wielką wagę mają słowa. Werbalne komunikaty, które kiedyś „otworzyły bramę Holokaustu”. Porównał poglądy członka PIS do światopoglądu „nadludzi” wyliczających zauważone u osób innych od siebie liczne „defekty” i usiłujących wyeliminować każdego, kto nie odpowiadał ich wizji człowieczeństwa.

„Po doświadczeniach pokoleń Polek i Polaków kolejny raz w imię ideologii i wyższych racji odbiera się godność człowiekowi. Poniewiera się wiedzę, próbując narzucić wszystkim jedynie słuszną interpretację religijną. Otwórzcie na oścież drzwi przed rzetelną wiedzą. Nie lękajcie się człowieka, każdego człowieka”– prosił samorządowiec.

Na korzyść równouprawnienia opowiedział się dodatkowo klub radnych Platformy Obywatelskiej. Wspólnie napisali dokument, przedstawiający oficjalne stanowisko „w sprawie homofobicznych wypowiedzi radnych miasta Gdańska z klubu Prawa i Sprawiedliwości”. Politycy PO „kategorycznie” sprzeciwiają się temu, co podczas ostatniej sesji powiedzieli Anna Kołakowska i Jerzy Milewski.

„Pragniemy stanowczo podkreślić, że Gdańsk to miasto wolności i solidarności, miasto otwarte na ludzi o różnym światopoglądzie, orientacji seksualnej, miasto otwarte na ludzi wywodzących się z różnych kultur”– napisali. Pracownicy UMG, podpisujący się pod stanowiskiem, ostrzegli przed wzrostem agresji w przestrzeni publicznej – zjawiskiem spowodowanym krzywdzącymi stereotypami na temat grup lub jednostek, podziałami społeczeństwa i rozsiewaniem nienawiści. A na taki stan rzeczy nie ma ich zgody.

Przedstawiciele Platformy Obywatelskiej z Gdańska wskazali na konieczność „zintensyfikowania działania i środków dla przeciwdziałania homofobii i wykluczeniu”. Zadeklarowali podjęcie współpracy z Gdańską Radą ds. Równego Traktowania oraz wezwali władze PIS do potępienia wypowiedzi antybohaterów minionej sesji. W sprawie nie zabrakło głosu Stowarzyszenia Tolerado. Trójmiejscy aktywiści zauważyli, iż na bulwersujący charakter wystąpienia Jerzego Milewskiego wpływa fakt zajmowanego przez niego stanowiska…lekarza i prezesa zarządu firmy biotechnologicznej BLIRT!

„Można oczekiwać, że Pan Radny, jako lekarz, powinien być zaznajomiony z wykładnią Światowej Organizacji Zdrowia, dotyczącą homoseksualności. Jak przypomniał wiceprezydent Piotr Kowalczuk, zwracając uwagę radnemu Milewskiemu, homoseksualność to orientacja seksualna, a nie defekt” – podsumowali oburzeni działacze.

Uczestnikowi obrad zarzucili dodatkowo niestosowny język, nie licujący ze standardami debaty publicznej, dzielący ludzi i przyczyniający się do wzrostu częstotliwości przestępstw z nienawiści. Tłumaczyli, że zarówno on, jak Anna Kołakowska i inne osoby o podobnych poglądach swoją postawą wpływają na wzrastającą ilość napaści, rozbojów, pobić na terenie Gdańska. Adresata wpisu wezwali do „zaprzestania powtarzania nieprawdziwych, obraźliwych informacji o osobach LGBT+ oraz wartościowania grup społecznych”.

Ale na skomentowaniu sprawy się nie skończyło. Tęczowa Ekipa z Tolerado spotkała się w poniedziałek (29.01.2018) z Piotrem Kowalczukiem. Pod egidą przedsięwzięcia „Łączy nas Gdańsk” będą działać na rzecz „tworzenia bezpiecznej przestrzeni dla wszystkich mieszkańców”.

Źródła: gdansk.naszemiasto.plfacebook.comwiadomosci.gazeta.pl, fot. polsatnews.pl

Polecane artykuły

Zostaw komentarz

×