Aktualności Prawo 

Polska i Węgry przeszkadzają Radzie Unii Europejskiej w chronieniu tęczowej młodzieży

Unijni ministrowie pracy i spraw społecznych przedstawili w czwartek oświadczenie, które wspólnie napisali w celu „promowania równości płci w epoce cyfrowej”. Politycy z Polski i Węgier odrzucili dokument ze względu na wpleciony w jego treść skrót LGBTQ+. Zwolennikom postępu społecznego udało się ominąć tę przeszkodę, ale nie oznacza to, że problem zniknął.

Austria chce chronić…

Od pierwszego lipca w Radzie Unii Europejskiej trwa prezydencja Austrii. Oznacza to, że nasi sąsiedzi z Zachodu przez okres sześciu miesięcy pełnią funkcję gospodarzy posiedzeń tego organu, a pomaga im w tym reszta „trójki”, czyli Bułgarzy i Estończycy.

Prowadzenie dysput przypadło w udziale dwóm partiom – Austriackiej Partii Ludowej i Austriackiej Partii Wolności. Koalicja ta miała już okazję sprawować prezydencję, ale wtedy FPO, była bardziej konserwatywna, a Austria spotkała się z sankcjami prawnymi.

Tym razem „Wolnościowcy” w pewnym stopniu skłonili się ku centrum (chociaż nadal pozostali skrajnie prawicowi), ale wraz ze swoimi wspólnikami nie mają już tak szerokiego spektrum możliwości, jak w latach 1998 i 2006. I chociaż to właśnie tradycjonaliści wytypowali szefową dyplomacji Austrii – pierwsze skrzypce gra Sebastian Kurz. Człowiek ten jest kanclerzem i przewodniczącym ÖVP. W ostatnich latach (2013–2017) odpowiadał ponadto za dowodzenie resortem spraw zagranicznych.

”Dzieje się tak m.in. przez stopniowe wprowadzanie zmian instytucjonalnych, w ramach których w styczniu br. nadzór nad sekretariatem wykonawczym odpowiedzialnym za organizację prezydencji został przeniesiony z Ministerstwa Spraw Zagranicznych do Urzędu Kanclerskiego. Zmiany te przyczyniły się do ograniczenia wpływu FPÖ na politykę europejską Austrii” – czytamy na stronie Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Obecną prezydencję Austriacy postanowili wykorzystać do gloryfikowania bezpieczeństwa (wartość ta cieszyła się największym powodzeniem podczas ostatniej kampanii wyborczej), dlatego od początku działali w myśl hasła „Europa, która chroni”.

Za swój priorytet „budowniczy mostów” obrali aspekty migracji, cyfryzacji oraz integracji Bałkanów Zachodnich z UE. Nas, tym razem, najbardziej ciekawi ten ściśle związany z technologią i siecią.

Polska i Węgry nie…

Nasze zainteresowanie tym wątkiem przykuły ostatnie wydarzenia. Ministrowie pracy i polityki społecznej krajów UE wspólnie przygotowali bowiem oświadczenie na temat promowania równości płci w epoce cyfrowej! Efekt ich pracy, którym podzielili się w czwartek (06.12.2018) nie spodobał się władzom Węgier i, oczywiście, Polski. Tym, co tak bardzo odstraszyło oponentów był użyty w treści skrót „LGBTIQ”.

Z powodu braku empatii Polaków i Węgrów – gospodarze posiedzenia nie zdołali osiągnąć jednomyślności. To z kolei uniemożliwiło potraktowanie oświadczenia jako wniosków Rady”. Wtedy Austriacy zaproponowali nową wersję tekstu. W jej treści nie zamieścili już naszego akronimu. Pojawiły się tam natomiast wyrażenia takie, jak „kwestie genetyczne”, „orientacja seksualna”.

Z tego wariantu nie były zadowolone m.in. Malta i Holandia. ich reprezentanci przygotowali więc własne pismo pod adresem Komisji. Ich zamiarem było wezwanie decydentów do przygotowania strategii gwarantującej „fundamentalne prawa lesbijkom, gejom, osobom bi- trans- i międzyseksualnym”, a następnie jej wdrożenia. I chociaż nie wzięli pod uwagę osób queer, pomysł poparło dziewiętnaście państw.

Wartym uwagi jest to, że Austria przygotowała jeszcze jeden tekst I ponownie wprost napisała o tęczowej młodzieży. Za jego pośrednictwem bywalcy Brukseli apelują o „„do wspieranie młodych ludzi we wzmacnianiu ich kompetencji cyfrowych i wiary w siebie w używaniu technologii cyfrowych, a także podniesienia ich umiejętności jeżeli chodzi o internet i media społecznościowe (…)”.

Taka pomoc miałaby przybrać formę dbania o bezpieczną przestrzeń internetową, która jest inkluzywna i nikogo nie wyklucza. Austriacy marzą o sieci przyjaznej dla młodych osób należących do rozmaitych środowisk. Oficjele pomyśleli np. o osobach doświadczających niepełnosprawności, wywodzących się z mniejszości etnicznych, rodzin imigranckich („w tym Romów”). Uwzględnieni zostali także mieszkańcy terenów wiejskich, ludzie o niskim statusie społeczno-ekonomicznym i osoby LGBTiQ.

Poczynione ustalenia zostały wprowadzone okrężną drogą w charakterze „wniosków prezydencji”. Dokument tego typu nie jest jednak tak zobowiązujący, „wnioski Rady”.

”Zniechęcający sygnał”

Czwartkowe dysputy skomentowała rzeczniczka działaczy dbających o ciągłość prac UE. Vera Pürerfellner przyznała, iż rozmowy, jakie odbyły się na początku posiedzenia „były naprawdę trudne”. Polityczka wspomniała o państwach, które nie akceptowały możliwości uhonorowania osób LGBTIQ. Tłumaczyła przy tym, że celem jej zespołu było doprowadzenie do ustanowienia „wniosków rady”, a współpracujący z nią dyplomaci dokładali starań, by znaleźć „pole do kompromisu”.

”Jeżeli są państwa członkowskie, które to blokują, to myślę, że nieuczciwością jest obwinianie za to prezydencji” – podsumowała.

W związku z tą sprawą wypowiedziało się także dwóch innych członków Rady Unii Europejskiej. Jeden z nich zwrócił uwagę na to, że pomijanie naszego środowiska niekorzystnie wpłynie na inkluzywność tegoż organu oraz okazywanie szacunku dla różnorodności. Jego kolega zwrócił za to podkreślił istnienie „zniechęcającego sygnału”, jaki Polska i Węgry wysyłają mniejszościom za pośrednictwem swojego stanowiska. Mężczyzna wskazał również na problem izolacji, jaka w sprawach równościowych charakteryzuje Polaków i Węgrów.

”Tym ważniejsze jest, że inne państwa członkowskie Unii bronią w swoim stanowisku wartości europejskich.„ – skwitował.

Artykuł 7.

”Wyrzucenie do kosza” oryginału oświadczenia nie było wyjątkowym incydentem. Kiedy w październiku doszło do spotkania unijnych ministrów sprawiedliwości, delegaci znad Wisły nie dopuścili do ustalenia wniosków Rady dot. stanu praw człowieka w UE.

Nic dziwnego, że przedstawiciele innych krajów, opowiadających się za postępem, tracą cierpliwość do naszych działaczy i ich światopoglądowych „bliźniaków”. Swoją drogą – zarówno Polska, jak i Węgry zostały już, na mocy tzw. artykułu 7, objęte postępowaniem dyscyplinarnym. Kroki, jakie podjęła przeciwko nim Rada UE, wynikały z oskarżeń o „łamanie demokratycznych norm Unii”.

Przewinienia Polski związane są z ingerencją w system sądownictwa. W przypadku Węgier lista niechlubnych czynów jest nieco dłuższa. Nasz „bratanek” może wstydzić się naruszania zasady niezawisłości sędziów, ograniczania wolności słowa i praw mniejszości, korupcji w organach państwowych i dyskryminacji migrantów oraz uchodźców.

I chociaż oba kraje przy okazji wykluczenia swojej winy zasłaniają się konserwatywnymi wartościami – Ich przeciwnicy w dyskusji nie dają sobą manipulować

”Ich zdaniem Warszawa i Budapeszt popierają jawną dyskryminację mniejszości i okazują niewybaczalną pogardę dla podstawowych praw człowieka” – tłumaczył Michał Broniatowski

Domyślamy się, że Wy też macie dosyć takiej polityki. Jak myślicie, jakie metody byłby w stanie zmobilizować sceptyków sprawiedliwości społecznej do zmiany postępowania i okazania odrobiny zrozumienia ludziom innym, niż oni? Czekamy na Wasze propozycje.

Źródła: wiadomosci.onet.plconsilium.europa.eueu2018.atpl.wikipedia.org, facebook.com fot. epp.eu

Polecane artykuły

Zostaw komentarz