Aktualności Felieton 

Perfekcyjny na tropie europejskich niespodzianek

Nazywam się Kamil szerzej znany jako Perfekcyjny i chciałbym aby tak pozostało. Od dziecka marzyłem o podróżach, ale zawsze świadomość ilości potrzebnych funduszy podcinała mi skrzydła i niestety nie pozwalało to na realizację moich marzeń. Pewnego dnia stanąłem przed wyborem i na jednej szali postawiłem spokój i domowe pielesze a na drugiej stronie wagi realizację marzeń poprzez pracę, którą wykonuję obecnie. Domyślacie się pewnie, że moje szaleństwo i chęć realizacji  marzeń pomogło przechylić szalę w odpowiednią stronę.

Zmiana pracy

Podjąłem decyzję o zmianie dotychczasowej pracy, pracowałem w jednym z naszych, tęczowych klubów za barem i od początku lutego zacząłem przygotowywać się do wyjazdu. Przypominam Wam, że moje podróże wynikają z mojej pracy. Nie wybieram sam miejsc, które odwiedzam mam je narzucane przez szefostwo. Jest to plus i minus. Jadę zawsze pełen ekscytacji w całkiem nowe zazwyczaj mało uczęszczane przez turystów miejsca wioząc przesyłki w moim busie. To dość intrygujące wpisać w nawigację miejscowość, której nie jestem w stanie przeczytać i dojeżdżając okazuje się mała, czystą wioseczką pełną uśmiechniętych pomocnych ludzi.

Ten minus, którym jest narzucenie tras, bardzo szybko rewanżują względy finansowe. Nie muszę martwić się o paliwo, przejazdy autostradami czy noclegi. To pokrywa pracodawca i jeszcze płaci mi pensję… Większość pomyśli, że to praca wymarzona dla podróżnika. Nie do końca…

Czasem bywa tak, że jesteś San Sebastian, tuż przy plaży i nie masz nawet czasu żeby się zatrzymać zrobić zdjęcie, bo masz opóźnienie w terminie dostawy. Ale sama świadomość tego, że jesteś w danym miejscu jest dla mnie wyjątkowa.

Pierwszy wyjazd

Swoją europejską przygodę rozpocząłem 20 lutego 2017 roku, wyjazdem z Poznania na Węgry do miejscowości Gyor. Wam pewnie też to nic nie mówi… Jechałem prawie cała noc, ale bezpiecznie, o 4:00 rano dotarłem na miejsce. Rozładowano mnie i miałem swój wolny czas na odpoczynek. Jestem facetem, który dość szybko żyje, więc i snu potrzebuję nieco mniej niż pozostali. Wstałem o godzinie 9:00 i postanowiłem pojechać nad Balaton (chyba trochę przegiąłem z km, ale zawsze można to jakoś wytłumaczyć) piękne miejsc uważam za zaliczone. Zrobiłem zakupy i otrzymałem kolejne zlecenie, które zwaliło mnie z nóg. Tekst brzmiał: załadunek Węgry transport do… Hiszpanii.

Cel: piękna Hiszpania

Spełniło się moje marzenie o pojechaniu do Madrytu czy Barcelony. Szybka toaleta i jazda po towar do miejscowości Shombathely. Procedury załadunkowe wykonane i w drogę. Był już wieczór, więc gdy tylko przekroczyłem granicę, zatrzymałem się na parkingu autostradowym w Austrii. Przed wschodem słońca ruszyłem dalej. Austrię przejechałem nawet nie wiem kiedy i moim oczom przy świetle wschodzącego słońca ukazały się włoskie góry.

Granicę włosko-francuską przemierza się potężnymi krętymi tunelami, które na mnie robiły wyjątkowe wrażenie, z powodu studiów na budownictwie we Wrocławiu. Zawsze na zajęciach pokazywano nam zdjęcia, technologię, a ja teraz mogłem zobaczyć to na własne oczy. Dla mnie wyjątkowa rzecz, typowa pod względem technicznym. Mała dygresja i pytanie do Was. Dlaczego tunelu nie buduje się przez środek góry, tylko zawsze łukiem? Ciekawe czy ktoś będzie wiedzieć.

Wjechałem do Francji i oniemiałem. Było przed południem i moim oczom, tego słonecznego dnia, ukazało się nabrzeże francuskie z masą pięknych kolorowych domów na wzgórzach, pięknymi plażami i to słońce. Pamiętając parę dni wcześniej deszczową Polskę, przeniosłem się do innego świata.

Cannes, miejsce wielu sław

Postanowiłem, że skoro moja trasa przebiega przez Cannes, to tam zrobię sobie regulaminową przerwę obiadową i odwiedzę miejsce festiwalu filmowego. Późnym popołudniem dotarłem do Cannes i z pracownika stałem się turystą. Kawa i kanapka do ręki i do celu. W ciągu dwóch godzin zobaczyłem miejsce festiwalowe, dłonie znanych ludzi odciśnięte w chodniku, port jachtowy oraz wzgórze zamkowe. W sumie zamiast odpoczynku miałem bardzo aktywne zwiedzanie, ale za koszt kawy i kanapki. To prawie za darmo zobaczyć Cannes. Poznałem turystów z Niemiec, starsze małżeństwo pomogło mi przy wizycie w miejscu gali festiwalowej. Niestety muszę przyznać, że Francuzi nie mówią po angielsku, nic a nic. Nawet miejsca typu restauracji na autostradzie czy punkty serwisowe renomowanych marek samochodów pozbawione są osób znających ten ogólnoeuropejski (dotąd tak myślałem) język.

Ruszyłem dalej, bo moim celem było kolejną noc spędzić już w Hiszpanii. Przekroczyłem granicę i tuż po północy zatrzymałem się na pierwszym możliwym parkingu. Wysiadłem, zacząłem się śmiać sam do siebie, że w końcu moje marzenie się spełniło. Zapaliłem i poszedłem spać. Z samego rana tuż przed wschodem słońca ruszyłem do mojego miejsca docelowego czyli Zaragozy. Przejeżdżałem zachwycając się roślinnością no i siłą wiatru. Głowę prawie urywało co czułem jadąc autem. Krajobraz prawie pustynny. Piasek małe krzaki czerwone góry i żywej duszy na drodze. Dotarłem na miejsce, rozładowałem auto i otrzymałem wiadomość od szefa: masz w nagrodę wolny weekend w Hiszpanii. Kolejne zlecenie masz w poniedziałek.

Nagroda za pracę, za którą i tak dostaję wynagrodzenie… Kocham tak pracować, jak jestem doceniany za sumienność i perfekcyjność.

O weekendzie w Hiszpanii, wizycie w Paryżu, Antwerpii i Roterdamie napiszę w kolejnej części moich felietonów. W sumie to przyjemne z pożytecznym i tej wersji będę się trzymać.

To pierwsza odsłona mojego cyklu felietonów, poświęconego moim podróżom, więc zależy mi na Waszych komentarzach i opiniach co powinienem zmienić może na co zwrócić większą uwagę. Każda opinia nawet negatywna działa na mnie bardzo mobilizująco, więc proszę o szczerość.

Kamil Perfekcyjny

Polecane artykuły

One Thought to “Perfekcyjny na tropie europejskich niespodzianek”

  1. tomcyk

    Obiecujacy poczatek…ciekaw jestem co bedzie dalej i co Ci sie tam przytrafilo…:-)

Zostaw komentarz

×