Aktualności Prawo 

Ordo Iuris bronią pracownika IKEA zwolnionego za homofobię

Choć IKEA słynie z progresywnej polityki, nie wszyscy pracownicy podzielają stanowisko przyjęte przez zarząd koncernu. Wyjątkiem w tym aspekcie jest np. pracownik krakowskiego sklepu, który na wewnętrznym forum właściciela firmy, którym jest przedsiębiorstwo, otwarcie skrytykował dyktowane polityką firmy działania na rzecz tęczowej społeczności. Mężczyzna ukrywający się pod pseudonimem Tomasz K. w związku ze swoim homofobicznym wpisem został zwolniony. Prawnicy z Ordo Iuris, którzy nagłośnili jego historię i złożyli w jego imieniu pozew sądowy.

Przyjaciele z północy

IKEA nie od dzisiaj wspiera równouprawnienie klientów, niezależnie od ich orientacji seksualnej. O zaangażowaniu marki w sprawy naszej społeczności świadczy chociażby to, że w 1994 r. szwedzki lider sprzedaży mebli i innych akcesoriów domowych jako jeden z pierwszych zespołów przedsiębiorców pochwalił się reklamą z parą LGBTQ+. Co więcej, w ubiegłym roku IKEA wykonała ukłon w stronę stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza poprzez przekazanie aktywistom wyposażenia do nowej siedziby.

Tym razem koncern z siedzibą w Skandynawii stworzył kolekcję tęczowych toreb a zakupy typu FRAKTA, a całkowity zysk ze sprzedaży gadżetów przeznaczy na rzecz zainicjowanego przez Human Rights Campaign Foundation programu dla dzieci, młodzieży, rodzin. Dodatkowo, wnętrza sklepów o niebiesko – żółtym logo zdobią kolorowe flagi.

„Zaprotestowałem”

Nie każdemu taki pro-równościowy profil marki odpowiada. Na naszym rodzimym rynku otwartego na różnorodność regulaminu nie podziela były sprzedawca z Krakowa. Do starcia wartości wyznawanych przez firmę oraz członka jej kadry doszło przy okazji Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii, Bifobii i Transfobii. Polska kadra za pośrednictwem Intranetu, czyli wewnętrznego forum firmy -matki zapoznała się ze stanowiskiem właściciela przedsiębiorstwa IKEA na temat walki o prawa osób LGBTQ+.

„W Grupie Ingka chcemy, aby każdy czuł się szanowany i doceniany za to, kim jest i ceniony za swój wyjątkowy wkład, niezależnie od jego orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej. Oczekujemy, że każdy współpracownik ma prawo do obrony swojej indywidualności, jednocześnie szanując ją u innych i zapewniając, że wszyscy czujemy się włączeni w działania zespołu, jak i całej firmy. W IKEA zachęcamy też naszych pracowników LGBT+ do bycia sobą i nie akceptujemy żadnego rodzaju dyskryminacji” – pisał zarząd rodem z ojczyzny Astrid Lindgren.

Taki tok myślenia okazał się całkowicie sprzeczny ze zdaniem, jakie na temat naszej społeczności ma wspomniany wcześniej pracownik. Przekonany o tym, że zapewnienie nieheteronormatywnym kolegom z pracy inkluzywnej atmosfery nie jest jego obowiązkiem – Tomasz K. postanowił wyrazić swój sprzeciw, publikując komentarz do udostępnionych materiałów. W pełnym nienawiści wpisie cytował Biblię i rozpisywał się o karach, czekających rzekomo na osoby LGBTQ+.

„Akceptacja i promowanie homoseksualizmu i innych dewiacji to sianie zgorszenia. Pismo Święte mówi: »Biada temu, przez którego przychodzą zgorszenia, lepiej by mu było uwiązać kamień młyński u szyi i pogrążyć go w głębokościach morskich«. A także: »Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, a ich krew spadnie na nich«” – pouczał

„Poruszeni”

W związku z fanatycznym wpisem do kierowniczki krakowskiej IKEA napływały zażalenia od innych pracowników, „poruszonych” słowami outsider’a. Bizneswoman zaniepokojona postawą podwładnego zaprosiła go na rozmowę. Próba nawiązania dialogu z Tomaszem K. skończyła się jednak porażką, bo tłumaczenie istoty poszanowania godności innych trafiły na mur w postaci wyliczania typów śmierci, jaka „powinna” przypaść w udziale osobom homoseksualnym.

Przekonawszy się, że próby zasiania idei równouprawnienia w umyśle Tomasza K. na nic się nie zdadzą, a on sam nie dostosuje się do prośby usunięcia obraźliwego komentarza – przełożona po kilku dniach poprosiła głównego zainteresowanego o opróżnienie szafki, zwrot identyfikatora i spakowanie się, a w końcu zwolniła z pracy. Jako powody wypowiedzenia umowy wymieniła zaś „naruszenie zasad współżycia społecznego” i „utraty zaufania przez pracodawcę”. Z konsekwencjami w postaci upomnienia spotkali się też koledzy Tomasza K., którzy poparcie refleksji kolegi wyrazili polubieniem wpisu jego autorstwa.

W pewnym momencie IKEA opublikowała oświadczenie podkreślające fakt, że „Otwartość na inne poglądy nie może stać się przyzwoleniem na słowną agresję wobec innych, wyrażoną w mediach elektronicznych, a także w bezpośrednich rozmowach z innymi pracownikami”. Autorzy tekstu zwrócili uwagę na to, iż problemem w tej sytuacji nie są stricte przekonania należące do Tomasza K., lecz „sposób wyrażania swoich opinii, który wyklucza inne osoby”. Pracodawcy homofoba podkreślili, że podobne działania zostałyby podjęte w ochronie każdej innej grupy, doświadczającej dyskryminacji, nie wykluczając wspólnoty katolickiej.

Ordo Iuris działa

Do stania na straży interesów Tomasza K. ochoczo zgłosił się Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, który usiłował przekonywać opinię publiczną do tego, że zespół IKEA kłamie.

„Zwolniony pracownik, wbrew fałszywym insynuacjom kierownictwa przedsiębiorstwa, nie nawoływał do agresji, a jedynie dał wyraz swoim przekonaniom religijnym poprzez zamieszczenie prostych cytatów z Pisma Świętego w powszechnym tłumaczeniu Biblii Tysiąclecia” – tłumaczyli radcowie prawni.
Reprezentanci Instytutu oskarżają szefostwo IKEA o to, że przez przedstawienie sprawy „w taki sposób” firma „narusza dobra osobiste” zwolnionego. Osoby skupione w strukturach tej organizacji dodają też, że uznanie „cytowania Biblii za niedopuszczalne, stanowi rażący brak tolerancji wobec chrześcijan”.

Sprzymierzeńcy byłego członka kadry przedsiębiorstwa obiecują otworzyć nowe postępowanie, dedykowane wyłącznie sugestiom padającym ze strony dawnego zakładu pracy Tomasza K. i zapewniają, jakoby „nikomu nie groził. Pracownik jedynie wskazywał na biblijne źródła swych przekonań”, nikomu przy tym nie grożąc. Sojusznicy ultrakatolika wskazywali ponadto na „czysto ideologiczne przesłanki” motywujące zarząd firmy do rezygnacji ze współpracy z Tomaszem K., przypominając, że do tej pory był wzorowym pracownikiem, regularnie nagradzanym z podwyżkami pensji.

Prawicowa grupa prawnicza złożyła już w sądzie pozew w tej sprawie. Ustalono już ponadto, że pełnomocnikiem „gwiazdy” TVP będzie Tymoteusz Zych. Mężczyzna jest pewien, że jego klient padł ofiarą złamania przez IKEA prawa pracy, „a w szczególności zakazu dyskryminacji ze względu na religię”. Oj, chyba ktoś nie przeczytał ze zrozumieniem oświadczenia adwersarza.

„Rzecz bulwersująca”

Jeszcze jedną osobą zafrasowaną losami „wielce pokrzywdzonego” mieszkańca stolicy województwa małopolskiego jest Minister Sprawiedliwości. Zbigniew Ziobro nie wyklucza tego, że w sprawie Tomasza K. „mogło dojść do jawnego złamania praw pracowniczych”. Szef resortu sprawiedliwości nazwał postępowanie IKEA „rzeczą skandaliczną” i obiecał, że zleci prokuraturze zbadanie tego, co się wydarzyło.

W przypadku potwierdzenia informacji, jakie do niego dotarły – wraz ze swoimi współpracownikami podejmie „wszystkie kroki prawne, aby zapobiec tego rodzaju agresji ze strony zewnętrznego, zachodniego koncernu”, próbującego – zdaniem Prokuratora Generalnego – „ingerować w obszar wartości chronionych przez polskie prawo”.

Dyskryminacja większości?

Poważne nieporozumienie między IKEA i jej konserwatywnym, byłym pracownikiem nie umknęło uwadze RPO. Adam Bodnar w dniu następującym po zapoznaniu się z pierwszymi doniesieniami na ten temat zdecydował zająć się tą sprawą z urzędu. Urzędnik pełniący funkcję ochronną wobec obywateli oznajmił zamiar skontaktowania się z właściwymi podmiotami w celu uzyskania od nich informacji dotyczących sprawy. Jego biuro wydało także okoliczny komunikat.

„Rzecznik, jako niezależny organ ds. równego traktowania, dostrzega problem dyskryminacji ze względu na wyznanie w zatrudnieniu. Przeprowadzone na jego zlecenie badania potwierdziły w praktyce ten problem i ujawniły najczęściej spotykane mechanizmy wykluczenia. Co warte podkreślenia, dyskryminacja ze względu na wyznanie w miejscu pracy może dotyczyć zarówno przedstawicieli mniejszości religijnych, jak i dominującej większości, a czynnikiem zwiększającym ryzyko dyskryminacji jest silne utożsamianie się z daną religią i ujawnienie swojego zaangażowania w miejscu pracy” – czytamy w tekście oświadczenia.

Treść pisma wskazuje ponadto na motywowaną art. 94 Kodeksu Pracy konieczność „przeciwdziałania dyskryminacji w zatrudnieniu” i „wpływanie na kształtowanie w zakładzie pracy zasad współżycia społecznego”. Realizacja obu zobowiązań może się natomiast odbywać w ramach „podejmowania działań mających na celu podkreślanie potrzeby poszanowania godności każdego, bez względu na różne cechy osobiste,

W naszej opinii prawdziwą „sprawą bulwersującą” jest przyzwolenie na nienawiść i życzenie śmierci osobom LGBTQ+ lub komukolwiek innemu, a następnie przedstawianie patologicznego zachowania jako czegoś normalnego. Dziwi nas też oburzenie, wynikające z karania zachowań pozbawionych szacunku do drugiego człowieka tylko dlatego, że nie poddaje się on heteronormie.

Nie widzimy nic dziwnego w tym, że były pracownik IKEA ukrywa się za fałszywymi personaliami, nie pokazuje twarzy i boi się, że nie zostanie zatrudniony nigdzie indziej. Sposób, w jaki ten człowiek wyraża się o innych ludziach jak najbardziej jest powodem do wstydu, tudzież odczuwanego przez Tomasza K. niepokoju. Religijny fundamentalista musi zrozumieć, że wolność słowa kończy się tam, gdzie pojawia się cierpienie drugiej osoby. I dotyczy to zarówno własnych słów – w tym wypadku nazwania orientacji seksualnej „dewiacją”, jak  również cytatów, pod którymi się podpisujemy.

A jak Wy oceniacie stanowiska obu stron? Podzielcie się swoimi wrażeniami w komentarzach!

Źródła: noizz.pl, wrealu24.pl, newsweek.com, wiadomosci.gazeta.pl [1] [2], wpolityce.pl [1] [2] fot. mx.news

Polecane artykuły

Zostaw komentarz