Aktualności Prawo 

Miłość, która zabija – poznańskie tragedie

Zazdrość, alkohol i złamane serce to bardzo niebezpieczne połączenie. Przekonał się o tym mieszkaniec poznańskiego Szczepankowa. Mężczyzna w wyniku podejrzeń o zdradę pozbawił życia swojego partnera. Do zdarzenia doszło w pierwszą sobotę stycznia (6.01.br.). Z miłości zabił też Kacper Chojęta, który w czerwcu (21.06.ub.r.) został ponownie skazany na 15 lat więzienia.

W sieci podejrzeń

Na samorządowym osiedlu w Poznaniu mieszkała para nieheteronormatywnych mężczyzn, pozostających w związku. Z początkiem stycznia, w nocy (5.01/6.01 br.) doszło między nimi do awantury. Najprawdopodobniej zaognił ją wypity przez nich uprzednio alkohol. Powodem sporu była zazdrość i podejrzenia o zdradę.

W sobotę rano (6.01. br.) inicjator sprzeczki przyjechał do domu. Zadzwonił na pogotowie i poinformował o znalezieniu 35-letniego wybranka w stanie nieprzytomności. Niedługo potem okazało się, że mężczyzna nie żyje. Sanitariusz zawiadomił o tym fakcie policję.

Funkcjonariusze szybko odkryli, że Poznaniak nie mówi prawdy na temat „prób reanimacji”. Zauważyli, że jego naskórek dłoni uległ uszkodzeniu, a spostrzeżony uraz jest typowy dla sprawców pobicia. Ponadto, napastnik dusił swojego – rzekomo niewiernego – chłopaka. Wyniki sekcji zwłok wykazały, że właśnie ten akt przemocy był bezpośrednią przyczyną zgonu.

Podejrzany został zatrzymany w areszcie na okres 3 miesięcy. Nieoficjalne źródła potwierdzają, że choć początkowo zaprzeczał, jakoby miał zamordować towarzysza życia, po jakimś czasie przyznał się do dokonania przestępstwa. Uwikłane są w nie również osoby trzecie. Prokuratura Rejonowa Poznań – Nowe Miasto oznajmiła, iż w tej sprawie „wszczęto postępowanie z art. 148 paragraf 1 Kodeksu karnego”.

Afekt”

Nie jest to, niestety, pierwsza taka sytuacja. Podobne zdarzenia miały miejsce w 2015 r. Także w Poznaniu. Stronami konfliktu był Kacper Chojęta i jego były chłopak. Panowie rozstali się po kilku miesiącach znajomości, ale nie zerwali całkowicie kontaktu.

Feralnego dnia Chojęta przyjechał do domu Radosława K. i wyznał, że ma zamiar popełnienia samobójstwa (w sądzie zwierzył się z poczucia samotności, stanów depresyjnych i potrzeby obecności kogoś bliskiego). Wcześniej szukał w internecie porad dotyczących odbierania sobie życia przez podcięcie żył. Zapytał byłego kompana, czy kiedykolwiek go kochał. Odpowiedź („Ciebie nie da się kochać”) i zlekceważenie szantażu (gospodarz spokojnie zaproponował przytrzymanie ręki) skumulowała agresję w zdesperowanym mężczyźnie.

Nożem, który służył do demonstracji próby samookaleczenia, przeciął byłemu kochankowi rurki transportujące życiodajny płyn, a następnie użył narzędzia do zadania 50 ciosów. Celował w klatkę piersiową i szyję.

Nieszczęśliwie zakochany napastnik uciekł z mieszkania przy ul. Rycerskiej tuż po popełnionym morderstwie. Wrócił tam następnego dnia ze swoją koleżanką i udawał, że „odkrył” zwłoki właściciela. Wcześniej sprawiał wrażenie zatroskanego, gdy dowiedział się o nieobecności Radosława K. w pracy.

Mężczyzna ostatecznie przyznał się do winy i został skazany na 15 lat pozbawienia wolności. Ale wyrok został uchylony. Proces powtórzono, by dociec, czy sąd może uznać przestępstwo za popełnione w afekcie. Takie rozpoznanie gwarantowałoby niższy wymiar kary.

Na niekorzyść oskarżonego wpłynęły zeznania, które złożył w toku rozprawy z 2015 r. Zdradził wtedy, że zignorował prośby o pomoc, jakie skierował do niego Radosław K. Po uszkodzeniu żył byłego partnera odłożył nóż i rozważał telefon na pogotowie. Ale gdy ofiara próbowała uciec do drzwi i błagała o ratunek, on ponownie chwycił za ostrze i wymierzył jej kilkadziesiąt ciosów.

Podczas  ostatniej (21.06.ub. r.) rozprawy ponownego procesu sąd zaopiniował iż mężczyzna „nie wskazuje, by był pod wpływem silnego wzburzenia, furii, które świadczyłyby o spiętrzeniu emocji wykluczającym kontrolę intelektualną”. Wyrok, jaki zapadł 2 lata temu został – ku utrapieniu oskarżyciela i obrończyni – utrzymany.

Karą, jaką wymierzono skazanemu, jest również pozbawienie praw publicznych na okres 4 lat oraz finansowe zadośćuczynienie rodzinie zmarłego. Kwota wyznaczona przez decydentów to 50 tys. złotych. Każda ze stron złożyła apelację. Jedyną opcją, z jakiej mogą teraz skorzystać, jest wniesienie kasacji do Sądu Najwyższego.

Warto zauważyć, że skazany jest powiązany ze sprawą zabójstwa Ewy Tylman. Mieszkaniec Poznania przebywał w jednej celi z Adamem Z. Kolega kobiety przyznał mu się do zabójstwa. Chojęta deklarował też, jakoby rozmówca „przytoczył inne fakty, ale tożsame z ustaleniami śledczych”. Oznajmił, że on sam – motywowany „komedią” odegraną w sądzie przez znajomego z aresztu – napisał list do poznańskiej prokuratury i zawarł w nim pozyskane informacje.

Trudno jednak stwierdzić, jakie były jego faktyczne pobudki. Możliwe, że chciał zdobyć szansę na mniejszy wymiar kary. Jak zaznaczył Piotr Żytnicki: „Teoretycznie prawo pozwala złagodzić oskarżonemu karę, jeśli opowiedział o istotnych, nieznanych wcześniej okolicznościach innego przestępstwa”.

W praktyce to się nie udało. Obrończyni z urzędu (Karolina Borowiecka) powiedziała, że nie wie nic o zeznaniach na temat Ewy Tylman. Prokurator (Łukasz Stanke) ocenił wiadomości na ten temat jako spekulacje.

Źródła: gloswielkopolski.pl, epoznan.plwikipedia.org,  poznan.wyborcza.pl [1] [2] [3] Fot. Wyborcza

Polecane artykuły

Zostaw komentarz

×