Aktualności Kultura Lifestyle 

Madonna uhonorowała 50-lecie wydarzeń w Stonewall i została nagrodzona przez GLAAD

Pół dekady temu w Stonewall doszło do zamieszek, które dały początek otwartej walce o prawa LGBTQ+. Tę niezwykle ważną dla nas rocznicę uhonorowała Madonna. Artystka jeden ze swoich najnowszych utworów – „I Rise” – zadedykowała marginalizowanym grupom, a podczas odbierania przyznawanej przez GLAAD nagrody „Advocate for Change” opowiedziała o swoim nowym alterego (będącym jednocześnie tytułem nowego albumu), Madame X.

Madame X

Już niedługo Madonna wyda czternasty album studyjny w swojej karierze. Nowy longplay  naszej sojuszniczki, nagrany przez we współpracy z Interscope Records, Świat pozna za kilka dni (14.06.2019).

Tytuł krążka, „Madame X” , to równocześnie ksywka nadana alterego artystki. To natomiast poznaliśmy dzięki minutowej zajawce opublikowanej na Youtube i instagramowym profilu Amerykanki. Wykreowana przez Ciccone postać jest – jak tłumaczy sama gwiazda – tajną agentką, która nieustannie zmienia swoją tożsamość.

„Ona jest tancerką. Profesorką. Głową państwa. Gospodynią. Woltyżerką. Więźniarką. Uczennicą. Matką. Dzieckiem. Nauczycielką. Zakonnicą. Piosenkarką. Świętą. Dziwką. Szpieginią w domu miłości. Jestem Madame X” – deklaruje królowa popu.

Co więcej, persona o pseudonimie, jakim obdarowała Madonnę jej nauczycielka tańca z młodzieńczych lat, podróżuje po świecie „walcząc o wolność” i jest w stanie wykrzesać światło tam, gdzie wcześniej panowała ciemność.

Wznosimy się z Madonną

Przed premierą „Madame X” mieliśmy okazję usłyszeć pięć promujących ją piosenek. Pierwszej z nich, „Medellin”, możemy słuchać od połowy kwietnia a „Crave” od drugiego piątku maja, „Future” wypłynął w eter w IDAHOT, zaś „Dark Ballet” zawitał na radiowych falach tuż przed Paradą Równości. Nas najbardziej ciekawi jednak drugi  singiel, „I rise”, przedstawiony fanom podczas majówki.

Na początku ballady usłyszymy głos Emmy Gonzales. Działaczka drwi w intro z młodych ludzi narzekających na to, że są „zbyt młodzi, żeby zrozumieć, jak działa rząd”. Młoda aktywistka na rzecz kontroli dostępu do broni, bogata w przykre doświadczenie strzelaniny w Stoneman Douglas High School, nie owija w bawełnę i mówi wprost: „gadamy bzdury”.

W części, którą śpiewa już 60-letnia królowa popu dowiadujemy się, iż zmarła ona tysiąc razy, ale zdołała to przetrwać. Nikt nie może zrobić jej nic, co nie było już uczynione. Artystka podkreśla, że „nie jest kuloodporna” i „nie powinna musieć uciekać przed pociskami”. Wylała „rzeki łez”, lecz chce, by miały one szansę wychnąć. Z nią nie można sobie pogrywać, bo ona sama nie jest żadną „gierką”. Za pośrednictwem dalszego fragmentu tekstu wokalistka poucza, iż „wolność jest wyborem tego, co zrobisz z tym, co zostało ci uczynione”.

„Nikt cię teraz nie zrani, póki nie zechcesz, by tak się stało. Nikt cię teraz nie zrani, jeśli nie odwzajemniasz ich miłości” – śpiewa.

Piosenkarka przyznaje również, że przechodzi przez pewne trudności i zdaje sobie sprawę z tego, iż osoba, do której się zwraca, widzi w tej sytuacji tragedię. Ciccone prosi tego człowieka o „trzymanie się tkwiącej w tym odrobinie magii”. Przyznaje ponadto, że i „nie może się teraz załamać” i „nie może tego znieść”. Ostatecznie jednak wyznaje, że „wznosi się ponadto” oraz zapewnia, że możemy zrobić to wspólnie.

Dla wyjętych poza nawias

Okazało się, że „I rise” to symboliczny gest oddania głosu „wszystkim marginalizowanym ludziom, czującym się tak, jakby nie mieli możliwości powiedzieć tego, co myślą”. Ze szczególnym wskazaniem na osoby, które kilka dekad temu buntowały się w Stonewall.

„Na ten rok przypada 50. rocznica dumy i mam nadzieję, że ta piosenka doda animuszu każdej jednostce”- opowiadała o swoim utworze idolka wielu nieheteronormatywnych melomanów.

Przychylna nam artystka podzieliła się przy tym nadzieją na to, by „każdy był sobą, wyrażał swoje myśli i kochał samego siebie”.

„Punkt krytyczny”

Warto wiedzieć, że wsparcie muzykalnej Amerykanki nie ogranicza się do nagrania piosenki. To, że stoi murem za odważnymi działaczami i ich podopiecznymi, udowodniła jeszcze w Sylwestra. Madonna wybrała się wtedy do kultowego pubu The Stonewall Inn. To właśnie ten lokal był miejscem, którego bywalcy w 1969 r. poczuli nieodpartą potrzebę walki o prawa osób LGBTQ+. Gwiazda natomiast nie mogła oprzeć się pokusie odwiedzenia knajpki i urządzenia w niej koncertu – niespodzianki.

„Spotykamy się dziś wieczorem, aby świętować 50 lat rewolucji, 50 lat walki o wolność, 50 lat krwi, potu i łez. Czy mogę dostać amen?” – mówiła dumna gwiazda.

Ciccone apelowała o to, by „nigdy nie zapominać o buntownikach ze Stonewall i tych, którzy odważnie powstali i powiedzieli: »dość«. Bizneswoman zwróciła przy tym uwagę na fakt, że bohaterowie zamieszek, w przeciwieństwie do nas, nie mieli okazji do świętowania.

„Stonewall stało się krytycznym punktem zwrotnym w historii, katapultującym prawa osób LGBTQ do debaty publicznej i pobudzającym gejowski aktywizm” – oceniła.

„Advocate for Change”

Jeszcze jedną dobrą wiadomością jest to, że na początku maja, podczas jubileuszowej gali z okazji 30-lecia GLAAD (organizacja zajmująca się monitorowaniem mediów oraz chronieniem osób niecispłciowych i nieheteronormatywnych przed zniesławieniem), sprzymierzona z nami wokalistka została uhonorowana tytułem „Advocate for Change”

„Madame X” na scenę w Hilton Midtown wywołało trio zachwyconych nią prezenterów: Anderson Cooper, Rosie O’Donnell i Mykki Blanco. Gdy w akompaniamencie „I rise” laureatka weszła na scenę, wygłosiła przejmujące przemówienie.

Madonna przyznała, że „zawsze czuła się jak outsiderka, jak ktoś, kto nie pasuje”. Ikona muzyki współczesnej wspomniała też dzień, gdy wraz ze swoim nauczycielem baletu, czyli pierwszym homoseksualnym mężczyzną, jakiego poznała, odwiedziła tęczowy klub. Tam na własne oczy ujrzała „niesamowity taniec i pewien rodzaj wolności i radości, jakich nigdy wcześniej nie widziała”.

Ikona muzyki współczesnej wspomniała też o wybuchu epidemii HIV/AIDS, która w latach 80 zdziesiątkowała wiele istnień. W grupie ofiar było wiele drogich Madonnie Louise osób, m.in. wspomniany już instruktor – Christopher Flynn. Tragedia ta nie sprawiła jednak, że wykonawczyni przeboju „like a prayer” się poddała. Wręcz przeciwnie. Właśnie wtedy wielkiego formatu gwiazda postanowiła, że „złapie byka za rogi i będzie walczyć” o prawa tęczowej społeczności.

„Życie jest kręgiem, śmierć i strata przyniosły mi nowe życie, przywróciły mnie do życia, do miłości”– zauważyła, cytując swój utwór „Extreme Oxidant”.

Władczyni estrady cieszyła się ponadto, że jej film „Prawda czy wyzwanie” dodał gejom odwagi do dokonania coming outów. Poruszyła również, bazując na kontekście  produkcji „I AM Because We Are”, temat adopcji dzieci z Malawi, osieroconych przez chorych na AIDS. Ona sama przygarnęła czwórkę takich maluchów.

Pod koniec wystąpienia bywalczyni największych stadionów przybliżyła rolę swojego alter ego oraz podkreśliła, że „obowiązkiem człowieka jest walczyć, bronić innych, zrobić to, co tylko możemy i to, co trzeba”, a następnie oznajmiła, że „Madame x jest wojowniczką o wolność”.

Wygrana Amerykanki o włoskich korzeniach niezmiernie uradowała prezeskę i CEO GLAAD. W wywiadzie dla NBC News Sarah Kate Ellis nazwała drugą w historii Advocate for Change (pierwszym w 2013 r. został Bill Clinton) „największą sojuszniczką społeczności” i cieszyła się, że niewątpliwie licuje to z celebracją „największego do tej pory wydarzenia”, organizowanego przez skoncentrowane na mediach NGO.

„Od kryzysu AIDS po międzynarodowe problemy osób LGBTQ, ona nieustraszenie dąży do świata, w którym osoby LGBTQ są akceptowane. Jej muzyka i sztuka przez lata były ratunkiem dla ludzi LGBTQ, a jej afirmujące słowa i działania zmieniły niezliczone serca i umysły” – chwaliła działaczka.

„Out of Tune”

Gładką taflę morza zachwytów musimy jednak zamącić pewną dozą krytyki. Na pewno część z Was wie, że Madonna wystąpiła podczas tegorocznego finału Eurowizji. A kwestia tego, jak wypadła podczas imprezy, jest dość sporna. Wśród zarzutów skierowanych pod adresem divy wymienić możemy słabe, „płaskie” wykonanie „Like a Prayer” i „Future”. Część osób posądziła ją nawet o użycie opcji auto tune. Tę opcję wykluczyła jednak zapytana o opinię profesjonalna sopranistka. Catherine Bott usłyszawszy pierwszy z wymienionych utworów oceniła, że królowa pop śpiewała naturalnie, ale bardzo minęła się z tonacją.

Nie każdemu spodobało się też to, jak ich idolka zachowała się w trakcie rozmowy z konferansjerem prowadzącym wydarzenie. Najbardziej srogie gromy spadły  jednak na wokalistkę  za to, że podczas swoich „pięciu minut” pozwoliła sobie na nawiązanie do sytuacji, jaka aktualnie panuje na Bliskim Wschodzie, naruszając przy tym regulamin konkursu. Gwiazda z pełną świadomością zignorowała eurowizyjny zakaz poruszania tematów politycznych pozwalając, by dwójka tancerzy miała na sobie stroje z flagami Izraela i Palestyny na plecach. Co więcej, na scenie pojawił się napis „Wake up” (ang. obudź się).

Zarówno przedstawiciele EBU (Europejska Unia Nadawców), jak i KAN (tak w języku hebrajskim nazywa się markę podlegającą Izraelskiej Korporacji Radiofonii i Telewizji) byli zaskoczeni tym, co się wydarzyło. Przedsiębiorstwa zapewniły, że koncertu Madonny na próżno szukać w powtórkach , a EBU wydała w tej sprawie specjalne oświadczenie. Warto w tym miejscu przypomnieć o cenzurze, jaką na relację z imprezy nałożyła TVP. W naszych rodzimych powtórkach nie zobaczyliśmy Dany International i „złapanego” w „kiss cam” buziaka dwóch mężczyzn. Oskarżona o cenzurę TVP za idealną wymówkę uznała ograniczony czas antenowy.

A czy Wy słyszeliście już nowy hit Madonny? Co sądzicie o nim i o eurowizyjnej przygodzie piosenkarki? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach!

Źródła: entertainmentfocus.comradiozet.plpinknews.co.uk, classicfm.comrollingstone.comtheguardian.com,  en.wikipedia.org , exposedlyrics.comnbcnews.comvulture.com, billboard.com en.wikipedia.org [1] [2] fot. www.billboard.com

Polecane artykuły

Zostaw komentarz