Aktualności Lifestyle Prawo 

Kto się nie cieszy z wyników sondażu o związkach partnerskich?

Przez wiele lat niechętni związkom partnerskim politycy z lubością używali twierdzeń sugerujących, że Polacy nie są gotowi na takie rozwiązania. Wyniki ostatnich sondaży pozbawiają konserwatystów ich koronnego argumentu i sprawiają, że sympatycy prawicy przestają czuć się pewnie.

Chcemy równości!

Trudno policzyć, ile razy spotkaliśmy się ze zwrotem w stylu: „Polacy nie są jeszcze na to gotowi”. Słowa te przeczytaliśmy lub usłyszeliśmy, oczywiście w kontekście reakcji na jakiekolwiek próby uprawomocnienia związków partnerskich tęczowych (ale też heteroseksualnych!) par.

W drugiej połowie lutego ciosem w retorykę miłośników tradycji okazały się być wyniki badania przeprowadzonego w dniach 14–16.02.1019 r. przez IPSOS. Według danych zebranych metodą CATI (telefoniczną) – na korzyść wprowadzenia wspomnianych rozwiązań opowiedziało się 56 % (z 1004 osób). Otwartość na równość małżeńską wyraziło 41%, a adopcję dzieci przez osoby nieheteronormatywne poparło 18% respondentów. Co ciekawe, słupek związany z pozytywnym nastawieniem dla instytucji związku partnerskiego już w ubiegłym roku reprezentował więcej, niż połowę (a konkretnie 52%) głosów.

Najwięcej wsparcia osobom LGBTQ+ okazali sympatycy i sympatyczki Wiosny Roberta Biedronia (89%) i PO (82%). Fani PSL wypadli gorzej (53%). Ale z drugiej strony, warto docenić intensywność, z jaką wzrasta liczebność sympatyków partii, popierających równość. Możemy tu bowiem mówić o dwunastoprocentowym wzroście w stosunku do sondażu z czerwca ubiegłego roku!

Nawet wśród zwolenników koalicji Korwina z Ruchem Narodowym i Kukiz ’15 dało się wychwycić przyjazne związkom partnerskim głosy (53%). Ich właścicielami byli głównie młodzi ludzie, stanowiący siłę tych partii. wynika to z faktu, iż dwudziestokilkuletnia młodzież, jak dowodzą wyniki przeprowadzonych dla Oko Press badań, charakteryzuje się najbardziej liberalnymi poglądami. Pod postulatem wprowadzenia związków partnerskich podpisałoby się 68%, zaś legalizacją tęczowych ślubów – równo połowa ankietowanych

Podobnie sytuacja wygląda w przypadku kobiet – „dużo bardziej tolerancyjnych i mniej podatnych na narodowo-konserwatywną narrację prawicy”. Związki partnerskie poparło 60% pań, zaś 47% zadeklarowała pozytywne nastawienie wobec legalizacji tęczowych ślubów. Większy entuzjazm na myśl o postępie społecznym wykazują ponadto osoby o wyższym wykształceniu (76% „za” związkami) i zamieszkujący metropolię z co najmniej 500 mieszkańcami (76% zgodziło się na związki partnerskie, a 55% przytaknęła równości małżeńskiej)

Osobę akceptującą wyczekane przez nas rozwiązania znacznie trudniej spotkać między wyborcami PiS. Tylko 28% z nich dało związkom zielone światło. Wyborcom ufającym tej partii nie podoba się też pomysł wprowadzenia równości małżeńskiej. Są jednak wyjątki, bo otwartość na nią zgłosił co siódmy wyborca partii Jarosława Kaczyńskiego, co bardzo nas cieszy.

Deficyt akceptacji dla pełnego uprawomocnienia (warto pamiętać, że związki partnerskie nie gwarantują np. możliwości dziedziczenia czy dowiadywania się o stanie zdrowia ukochanej osoby) relacji par nieheteronormatywnych widoczny jest również pośród tych, którym najbliższe sercu jest PSL. Tylko 37% członków tej grupy wyraziło swoją aprobatę.

Wynik sięgający co najmniej 50% osiągnęły w tej kategorii grupy faworyzujące cztery partie: SLD (61%), Po (62%), Nowoczesna (77%) oraz Wiosna Roberta Biedronia (78%). W wykonanym na zlecenie Oko Press uwzględniona została także Koalicja Europejska. W sprawie nieheteronormatywnych ślubów na „tak” było 60% ankietowanych kibiców tego zespołu, czyli kilka mniej, niż wtedy, gdy pytanie dotyczyło związków partnerskich.

”Ostatni dzwonek”

Nic dziwnego, że w obliczu takiej sytuacji społeczno – politycznej przedstawicielom władzy o konserwatywnych poglądach zapalił się grunt pod nogami. Na mocy traci przecież straszenie „dżęderem”, stosowane przez PIS oraz uniki Grzegorza Schetyny, czyli przekonywanie o niegotowości społeczeństwa czy przekładanie rozmów o naszych prawach na czas odsunięcia od władzy ugrupowania z orzełkiem w logo.

Stres, jaki odczuwają w tej sytuacji parlamentarzyści, dobrze oddają tytuły artykułów na temat opisanego przez nas badania. Magazyn wpolityce.pl wspomina o „Niepokojącym sondażu OKO Press”, a Telewizja Republika wątpi w prawdziwość danych zebranych przez IPSOS i pyta „Prawda czy fałsz?”

Dramatyzowanie można wyczuć także na łamach magazynu „magnapolonia”. Jego skrajnie prawicowa redakcja zwraca uwagę na efekty „nasilonej promocji homoseksualizmu”, jak również uczula na to, że wnioski z sondażu dla Oko Press „są niezwykle alarmujące i zdają się być ostatnim dzwonkiem dla tych, którzy chcą uratować Polskę przed zalewem lewicowej ideologii. „

”Szemrane badania”

Jak zauważyła Dominika Sitnicka z Oko Press, najbardziej zapalony do walki z wynikami sondażu przedstawionymi przez portal jest europoseł Dobromir Sośnierz. Reprezentant partii „Wolność” zarzucił Jackowi i Michałowi Karnowskim promowanie „szemranych badań”, sugerując przeanalizowanie użytego w sondażu kwestionariusza oraz podkreślając, iż „zadając pytanie w odpowiedni sposób można uzyskać zupełnie wykrzywiony obraz rzeczywistości”.

Co ciekawe, polityk zdecydował się przeprowadzić własne badanie, a jego realizację zlecił Estymatorowi – doktorowi fizyki, kierownikowi jednoosobowej działalności gospodarczej (skoncentrowanej, wbrew treści autoreklamy, na sondach internetowych), który nawet nie należy do Organizacji Firm Badania Opinii i Rynku doktorowi fizyki. Dodatkowo, Sośnierz wpadł w opisywaną przez siebie pułapkę, bo jego pytanie („Czy popiera Pan/Pani dążenia UE do przyznania związkom jednopłciowym praw i przywilejów przynależnych dotychczas tylko małżeństwom? było”) nie było wolne od błędów metodologicznych.

Działacz polityczny nie tylko pomylił związki partnerskie z małżeństwem, to zamiast o sedno sprawy, czyli oczekiwany kształt prawodawstwa w Polsce, pytał o ocenę polityki prowadzonej przez Unię Europejską. Nie podał też informacji dotyczącej tego, ile procent respondentów udzieliło odpowiedzi pozytywnej i czy ktoś wstrzymał się od głosu. W takim wypadku trudno ocenić jego występowanie przeciwko IPSOSOWi – certyfikowanej, międzynarodowej agencji badawczej – jako inne, niż śmieszne.

Niezależnie od tego, czy przeciwnicy równouprawnienia będą próbować walczyć z faktami, czy będą udawać, że nic się nie dzieje i wmówią sobie (i innym), że np. niewygodne sondaże na pewno przeprowadza Agora – jedno jest pewne. Nasze społeczeństwo jest coraz bardziej świadome i liberalne, a to wróży wiele dobrego. Jak myślicie? Kto i kiedy wcieli wymarzone przez nas rozwiązania w życie? Zapraszamy do dyskusji!

Źródła:  mnw.org.pl, oko.press [1] [2]  fot. kph.org.pl

Polecane artykuły

Zostaw komentarz

×