Aktualności Prawo 

Krystyna Pawłowicz ordynarnie komentuje związki partnerskie

W kwietniu (24.04. 2018) Monika Rosa z Nowoczesnej złożyła w Sejmie projekt ustawy o związkach partnerskich i powiedziała kilka słów o tym dokumencie. Sprawa nie umknęła uwadze posłance Krystynie Pawłowicz, która skomentowała starania znajomych parlamentarzystów w swoim – dalekim od kultury osobistej stylu.

Nowoczesna chce związków

W ostatni kwietniowy wtorek (24.04.2018) Monika Rosa złożyła do Sejmu ustawę „o związku partnerskim, którą przez ostatni rok przygotowywał (wraz z „Przepisami wprowadzającymi ustawę o związku partnerskim”) jej klub, czyli Nowoczesna.

Partia obiecała powzięcie takich kroków już od początku swojego powstania, a teraz deklaracje stały się rzeczywistością, z czego bardzo się cieszymy.

Ustawa „o związku partnerskim” zakłada zawieranie ich zarówno przez pary heteroseksualne, jak i tęczowe. Jej treść wskazuje na to, że do upragnionej formalizacji relacji wystarczy oświadczenie, złożone przez zakochanych w urzędzie stanu cywilnego. Zawieranie związku przebiegłoby w taki sam sposób, w jaki wchodzi się w stan małżeński, a całego procesowi mogłaby towarzyszyć uroczysta forma.

Uprawnienia, o jakich przeczytamy między artykułami to możliwość przyjęcia tego samego nazwiska, wspólne rozliczanie się z podatków. Gdyby dokument wszedł w życie – beneficjenci mieliby prawo do przekazywania darowizn w pierwszej linii a także otrzymywania informacji o stanie zdrowia bliskiej osoby lub odmowy zeznań, mogących zaszkodzić drugiej połowie.

Możliwe byłoby jeszcze ustanowienie wspólnoty majątkowej, otrzymywanie zasiłku opiekuńczego. Związek partnerski dałby szansę na przysposobienie dziecka ukochanej lub ukochanego. Urzędnicy mieliby również obowiązek uznać związek zawarty poza granicami Polski.

Kiedy to się uda?

Ostatnie wydarzenia dają około 2 milionom nieheteronrmatywnych Polaków nadzieję na to, że kiedyś będzie normalnie. Że zarówno oni, jak i ich dzieci (w tęczowych rodzinach wychowuje się około 50 tys. pociech) w końcu zostaną objęci właściwą opieką prawną.

Aktualny postęp skomentował m.in. Paweł Rabiej. Przewodniczący rady politycznej Nowoczesnej. przyznał, że „potrójnie” cieszy się z ostatnich wydarzeń. Po pierwsze: jako polityk jest usatysfakcjonowany konsekwentnym spełnianiem obietnic wyborczych, jakie złożyła partia, do której należy.

Drugi aspekt łączy się z tym, że on sam jest gejem. Jego radość jest więc związana z tym, że przedstawiciele tęczowej społeczności będą mogli zawierać związki partnerskie, o ile tylko uda się wprowadzić w życie zaprezentowaną ustawę.

Ostatni wymiar uciechy nawiązuje do jego tożsamości obywatela. poseł Rabiej jest ukontentowany, „ponieważ państwo powinno ułatwiać życie obywatelom, a nie je utrudniać (…)”.

Jego koleżanka z partii – Monika Rosa – zwróciła uwagę na to, że złożenie przez nią projektu „ustawy o związku partnerskim” jest pierwszym krokiem na drodze do uhonorowania równości małżeńskiej. Nawet jeśli nie uda się tego osiągnąć od razu, możemy być dobrej myśli.

”Nie zakładamy, że uda się wprowadzić równość małżeńską w najbliższym czasie. Nasz cel to 2025 rok. „– mówiła Aleksandra Muzińska w audycji radia TOK fm.

Krystyna Pawłowicz na posterunku

Pozytywną atmosferę jak zwykle próbowała zniszczyć Krystyna Pawłowicz. Posłanka znana z niezbyt kulturalnych wypowiedzi i wpisów nie mogła – najwyraźniej – oprzeć się pokusie podzielenia się swoimi „światłymi” poglądami.

”Poseł M. Rosa z. N złożyła w Sejmie proj. ust o zw. partnerskich.
Mówi: ”mamy prawo kochać i tworzyć rodziny”
Ale, do odbytu, to nie kochanie, a choroba, pani poseł.
Zaś „rodzina” ma rodzić dzieci, a „współżycia” w tych Waszych „związkach” przecież nie ma…”– napisała złośliwie.

Ale to nie koniec „atrakcji”. Po fali krytyki, w kolejnym wpisie parlamentarzystka próbowała być nieco łagodniejsza. Tak czy inaczej czego można się było spodziewać?

”Przecież NIKT nikomu nie zakazuje i nie nakazuje niczego w sprawach intymnych, bez histerii. Ale nie będzie legalizacji patologii intymnej i zrównywania jej formami naturalnymi – kontynuowała kompromitowanie się.

Aż trudno nam zacząć wyliczanie, ile błędów czai się w tych kilku zdaniach. Pani Pawłowicz najwyraźniej zatrzymała się w dawnych czasach, gdyż orientacje inne, niż heteroseksualna już dawno zostały skreślone z listy chorób, o czym wielokrotnie wspominamy.

Poza tym, nikt nie ma prawa do oceniania życia intymnego innych, jeśli osoby te nikogo nie krzywdzą. Wylewanie pomyj na ludzi ze względu na zbliżenia intymne, jakie są ich udziałem – świadczy źle jedynie o osobie kontrowersyjnej polityczki.

Kolejnym aspektem jest to, iż nie jesteśmy uprzywilejowani do oceniania stopnia uczuć, jakie łączą innych lub negowania tych emocji z powodu nieheteronormatywnej orientacji partnerów.

Mamy wrażenie, polityczce przydałby się solidny kurs dobrych manier i etyki, bo widzimy spory niedostatek w tej kwestii. Aż trudno uwierzyć, że ktoś tak opryskliwy i wrogi ludiom innym od siebie został obdarzony mandatem poselskim.

Niestety, nie jest to pierwsza homofobiczna wypowiedź Krystyny Pawłowicz. Pomysł wprowadzenia w życie związków partnerskich krytykowała już w 2013 r.

”Społeczeństwo nie może fundować słodkiego życia nietrwałym, jałowym związkom osób, z których społeczeństwo nie ma żadnego pożytku, tylko ze względu na łączącą ich więź seksualną”. – grzmiała wtedy z mównicy.

Poobnie, jak posłanka Monika Rosa, która odpowiedziała na post pod swoim adresem – życzymy Krystynie Pawłowicz dużo, dużo miłości. „Bo miłość nikogo nie wyklucza”. Mamy nadzieję, że podwładna Jarosława Kaczyńskiego zmieni swoje zachowanie na lepsze, gdy zrozumie, iż kochanie i szanowanie ludzi jest fajne i przyjemniejsze, niż permanentne obrażanie wszystkich.

Mamy też nadzieję, że związki partnerskie już wkrótce staną się rzeczywistością. Jak uważacie, uda się?

Źródła: polsatnews.pltwitter.comwprost.plaudycje.tokfm.plnatemat.plwiadomosci.dziennik.pl. fot. ONS.pl

Polecane artykuły

Zostaw komentarz

×