Aktualności Lifestyle Prawo 

Konserwatywni samorządowcy walczą z „ideologią LGBT”

Podpisanie przez Rafała Trzaskowskiego „Programu samorządowego dla LGBT+” wywołało burzę m.in. w środowisku samorządowym. Rady miast, w których przewagę mają politycy PiS prawie prześcigają się w sporządzaniu uchwał o zupełnie przeciwnych założeniach. Fala homofobicznego hejtu urzędników u schyłku marca wezbrała na sile w Świdniku, zalewając potem nie tylko województwo lubelskie, ale miasta rozmieszczone w różnych stronach Polski. Przeciwko pogardzie radnych interweniują aktywiści, zaś Adam Bodnar poważnie o tym myśli. Gdy tylko RPO upewni się, że uchwały „Anty LGBT” mogą wpływać na „funkcjonowanie organów władzy”- bez wahania wkroczy do akcji.

Wyolbrzymione problemy”

Straszenie osobami nieheteronormatywnymi przybiera coraz bardziej absurdalne formy, czego przykładem są ostatnie poczynania radnych z województwa lubelskiego. Pod koniec marca samorządowcy gospodarujący powiatem świdnickim postanowili – jak dumnie informuje „Nasz Dziennik” – „obronić rodziny i dzieci przed propagandą homoseksualną”

Żeby to osiągnąć, polityczni gospodarze Lubelszczyzny wyszli z inicjatywą przyjęcia deklaracji o „wdzięcznym” tytule: „Samorząd wolny od ideologii LGBT”. W treści dokumentu przeciwnicy równouprawnienia zarzucili naszej społeczności i jej sojusznikom „dążenie do rewolucji kulturowej” oraz ataki na „wolność słowa, niewinność dzieci, autorytet rodziny i szkoły oraz swobodę przedsiębiorców”. Złożyli oni również deklarację zadbania o to, aby „samorząd, który reprezentują – zgodnie z nasza wielowiekową kulturą życia społecznego”, nie ingerował w prywatną sferę życia Polek i Polaków”. 

„Inne zdanie”

Jeszcze zanim doszło do procedowania, pod homofobicznymi postulatami podpisało się 11 radnych. Oznacza to, że zwolennikami i zwolenniczkami zamieniania Polski w obyczajowy skansen jest większość tego grona. Ale to i tak nie wszyscy „moralizatorzy”. Z wyników głosowania, jakie marcowego popołudnia odbyło się podczas sesji Rady Powiatu wynika, że projekt poparło 15 samorządowców. Jedna osoba powstrzymała się od zajęcia stanowiska, a dwie były przeciwko.

Wśród osób zachwyconych deklaracją „Samorząd Wolny od LGBT” wyróżnić możemy np. Radosława Brzózkę. Urzędnik związany z PiS zachwalał jej agendę w wywiadzie dla „Dziennika Wschodniego”, stawiając przy tym w niekorzystnym świetle. „Deklaracje LGBT+”. W jego opinii zawdzięcza ona popularność m.in. „temu, że pojawiła się w stolicy” i ingeruje w świadomość nauczycieli, „którzy w pewien sposób są pod presją tego typu działań”.

Brzózka uspokajał ponadto rodziców i dziadków świdnickich uczniów. Konserwatywny działacz zapewnił że „nie muszą obawiać się żadnej presji ideologicznej” i zagwarantował wolność do „spokojnego” wychowywania młodzieży w sposób, w jaki robili to dotychczas.

Opinią na temat dokumentu podzielił się także przewodniczący rady powiatu. Andrzej Mańka, powoławszy się na wydarzenia zarówno z Polski, jak i całej Europy, wspomniał o „pewnym procesie działania”. Ten miałby rzekomo polega na stopniowym „narzucaniu wojny ideologicznej związanej z promocją LGBT drogą samorządową”.

Były członek PiS i Ligi Polskich Rodzin widzi to tak, że nasza społeczność początkowo nakłania do legalizacji związków partnerskich, a następnie adopcji dzieci i „karania więzieniem ludzi, którzy mają inne poglądy”. Jak tłumaczył Krzysztof Śmiszek, taka sankcja w rzeczywistości miałaby grozić komuś, kto „żeruje na najniższych instynktach i zagraża bezpieczeństwu osób LGBT”. Wystarczy mieć w sobie odrobinę empatii i odróżniać pogląd od obrzydliwego hejtu, a nikt „za kratki” nie trafi. Wszystko, jak zakłada, zaczęło się właśnie od „Programu samorządowego dla LGBT+”, podpisanego przez Rafała Trzaskowskiego.

„Chcemy pokazać, że są samorządowcy, którzy mają inne zdanie niż Pan Trzaskowski” – wyjaśniał Mańka, który w kontekście wcielenia w życie anty równościowego dokumentu rozmawiał także z urzędnikami pracującymi w Ostrowie Lubelskim, Puławach, Urzędowie, Lublinie.

Sceptyczny wobec pomysłu swoich kolegów i koleżanek był natomiast przedstawiciel ugrupowania Świdnik Wspólna Sprawa. Jakub Osina skrytykował przedsięwzięcie jako „niepoważne” i orzekł, że „ideologiczne wycieczki” nie są czymś, czym powinny zajmować się samorządy. Z jego perspektywy to nie „wyimaginowane natarcie środowiska LGBT” jest czymś, przed czym należy bronić pociechy, lecz księża ze skłonnościami do pedofilii, czyhający na dzieciaki w kościele.

„Miłość to miłość”

Sytuacja społeczno – polityczna w Świdniku mocno poruszyła miejscowych aktywistów. Bartosz Staszewski i jego przyjaciele postanowili powalczyli więc o to, aby zamieszkiwany przez nich region „był miejscem przyjaznym dla wszystkich”.

Reżyser „Artykułu Osiemnastego” i jego ekipa skorzystali więc z usług portalu Pomagam.pl i i założyli zbiórkę, by zdobyć pieniądze potrzebne do wynajęcia powierzchni billboardowej na okres połowy miesiąca. W opisie kwesty filmowiec przybliżył urzędowe realia i zwrócił uwagę na fakt, że „ta brudna kampania nakierowana na mieszkańców i mieszkanki miasta nie może pozostać bez reakcji”. Docenił swoją drużynę za przygotowanie analizy projektu i poprosił o wsparcie.

Rezultaty okazały się dużo bardziej korzystne, niż pierwotne założenia. Uzbierano bowiem 3600 zł, czyli aż 244% przewidzianej kwoty. Wymarzony baner od połowy kwietnia (16.04.2019) widniał przy jednym z najbardziej ruchliwych punktów miasta – przy ul. Racławickiej 28, nieopodal ronda ze śmigłowcem.

W związku z finansowym bonusem „Grupa zapaleńców, którzy chcą zrobić coś dobrego dla Lublina i okolic” mogła pozwolić sobie na realizację kilku innych marzeń. Kolorowa brygada kolejny billboard umieściła  przy ul. Północnej 32. Następne pojawiły się w kilku innych miastach. Porcję tęczowych uczuć otrzymały od społeczników: Łęczna, Kurowo, Włodawa, Zamość, Bychawa i Puławy (tam u schyłku maja (31.05.2019) Rada Miejska przyjęła stanowisko ws. „powstrzymania ideologii lansowanej przez subkulturę LGBT w mieście Puławy”. Szczęśliwie nie niesie to ze sobą konsekwencji prawnych). Ambicją aktywistów jest ponadto prowadzenie kampanii edukacyjnych tam, gdzie politycy PiS piętnują nieheteronormatywną część społeczeństwa. Gdy budżet się wyczerpie – główni zainteresowani rozliczą się z zebranych funduszy.

Przykro nam tylko, że w pobliżu „pionierskiej” grafiki w Świdniku ktoś ustawił dwa konkurencyjne materiały. Tajemniczy autor umieścił na nich zdjęcia dwóch dość skąpo odzianych uczestników paryskiej parady równości, zadając odbiorcom pytanie: „Czy to jest miłość?” (podobny  z okazji IX Marszu Równości pojawił się w Łodzi).

Odpowiedzią na pracę organizatorów lubelskiego Marszu Równości niezmiernie ukontentowany był Jakub Brzózka. Członek grona radnych podziękował tajemniczemu dostawcy za inicjatywę, wskazując na „gorszący” przekaz plakatu przygotowanego przez Barta Staszewskiego i jego ekipę ze stowarzyszenia. Zupełnie inne zdanie w tej kwestii mieli politycy z ugrupowania „Świdnik Wspólna Sprawa”.

„Czy to nie jest wojna ideologiczna? Czy to nie jest kolejna próba, po niedawno przyjętym w sprawie ideologii LGBT+ stanowisku, nawoływania do nienawiści? Czy to nie jest dopiero gorszące?” – pytali za pośrednictwem portalu Marka Zuckerberg’a.

Głos w sprawie zabrał w końcu sam Bart Staszewski, Aktywista nazwał billboardy przeciwników „wulgarnymi” i zwrócił uwagę na podwójne standardy reprezentantów Prawa i Sprawiedliwości

„To oburzające, że radni PiS-u, tacy jak Radosław Brzózka, zarzucają nam demoralizację dzieci, a sami stawiają billboardy z nagimi facetami. Może radnym marzą się takie obrazki na ulicach Lublina? Co będzie następne? Filmy porno na sesji rady powiatu?”– grzmiał

„Golasy” miały witać Świdniczan i ich gości do połowy maja, ale wielu osobom takie rozwiązanie nie spodobało się ze względu na ograniczoną widoczność. Rozwiązaniem problemu na wniosek policji miał zająć się Zarząd Dróg Powiatowych w Świdniku, jednakże zanim to tego doszło, pod koniec kwietnia zostały skradzione.

Niechęć do tęczowego baneru i naszej społeczności zademonstrowali też homofobiczni mieszkańcy Puław, którzy w IDAHOT (17.05.2019),  czyli dniu tak ważnym dla naszej społeczności, spalili billboard i powiesili w jego okolicy wulgarny materiałowy transparent z hasłem „W dupę to nie miłość”.  W Bychawie natomiast zarówno grupa protestujących homofobów, jak i wystraszeni przedstawiciele miejscowej spółdzielni (właściciele budynku, na powierzchni którego powieszony został materiał) doprowadzili do tego, że po jednym dniu ten jakże ważny przekaz musiał ulec zaklejeniu.

Lublin wymiótł homofobię

Pokrzepiające było to, że w stolicy Lubelszczyzny deklaracja podobna do tej ze Świdnika (pt. „Lublin miastem wolnym od ideologii LGBT”), będąca oczkiem w głowie radnych partii z orłem w logo, nie dostała nawet szansy na uwzględnienie w porządku obrad. Wbrew przekonaniu narodowców, nie chciał przyjąć jej też prezydent, Krzysztof Żuk.

Sam pomysł realizacji wrogich tęczowym obywatelom zamiarów oburzył jednak organizatorów lubelskiego Marszu Równości tak bardzo, że filantropi postanowili zademonstrować swój sprzeciw wobec niedemokratycznych praktyk. Aktywiści zorganizowali więc akcję „zamiatania homobofii sprzed lubelskiego ratusza”. Ozdobioną kokardką miotłę, jakiej użyli, podarowali później przedstawicielom frakcji Jarosława Kaczyńskiego, mieszkającym w mieście znanym m.in. z piosenki zespołu Blue Cafe.

Ludzie, nie ideologia

Radość nie trwała długo. W tym samym dniu, w którym radni zadecydowali, że Świdnik będzie wolny od ideologii LGBT, całkowitym brakiem empatii „wykazali” się też przedstawiciele Sejmiku Województwa Lubelskiego, debatujący wtedy nad przyjęciem uchwały „Przeciwko promowaniu ideologii LGBT”.

Dokument ten zakłada „sprzeciw wobec pojawiających się w sferze publicznej działań zorientowanych na promowanie ideologii ruchów LGBT, której cele naruszają podstawowe prawa i wolności”, a ona sama „rozprzestrzenia” się, stanowiąc kontrę dla chrześcijańskich wartości.

Zgodę na wojnę z naszą społecznością wyraziło 24 obecnych na sali osób, czyli wystarczająco dużo, by ustawa została przyjęta. Wśród jej zwolenników prym wiedli radni PiS, oraz należące do Koalicji Europejskiej PSL. Po stronie równości opowiedziała się grupa radnych związana z Koalicją Europejską. Przemówienia o sojuszniczym charakterze wygłosili: Jacek Bury, Bożena Lisowska i Krzysztof Komorski.

Zgodnie z zasadą „nic o nas bez nas”, w spotkaniu uczestniczyli również aktywiści i aktywistki ze Stowarzyszenia Marsz Równości w Lublinie, protestujący z dyskryminacją stosowaną przez prawicowe władze. Działacze i przybyli na miejsce głosowania z kartkami z hasłem „Jesteśmy ludźmi”. Na forum reprezentowała ich Alicja Sienkiewicz.

„Jesteśmy mieszkańcami tego województwa, a nie żadną ideologią. To nie do pomyślenia, by w 2019 r. samorządy przyjmowały stanowiska uderzające w mniejszości mieszkające w regionie. Nie ma czegoś takiego jak ideologia LGBT, są tylko osoby LGBT”– wyjaśniała.

Słowa społeczniczki, niestety, najprawdopodobniej spotkał los grochu, jakim ktoś rzucił o ścianę. Według jej relacji politycy partii wiodącej śmiali się kolorowej ekipie w twarz. Szczyt bezczelności osiągnął jednak sam wojewoda lubelski. Przemysław Czarnek jeszcze przed głosowaniem wyraził nadzieję, że krzywdzące osoby nieheteronormatywne przepisy zostaną ciepło przyjęte, a wszyscy, którzy się do tego przyczynią, zostaną nagrodzeni „stosownymi medalami i dyplomami”

Mało tego, w swoim wystąpieniu, wygłoszonym niedługo po Alicji Sienkiewicz, zarządca Lubelszczyzny stwierdził, że „nie może być równości między złem a dobrem”, zanegował równość światopoglądów i zarzucił filantropom brak kultury oraz „afiszowanie się ze swoją seksualnością”. Fragment wideorelacji możecie obejrzeć na facebook’owym profilu Marszu Równości w Lublinie.

Białystok, jesteśmy z Wami

Nie najlepiej dzieje się też na północnym wschodzie Polski. Świadczy o tym fakt, że kilka czwartków wstecz osiemnaścioro radnych z Białegostoku otwarcie uznało naszą społeczność za wrogą poprzez zajęcie stanowiska „przeciw promocji środowisk LGBT i ideologii gender”. Dwie osoby nie były na sali w czasie głosowania, zaś siedem nie oddało głosu, twierdząc, iż konserwatywni koledzy toczą „walkę z wiatrakami, których nie ma”.

Zwycięstwo wielbicieli tradycji niewątpliwie ucieszyło starostę powiatowego. Roman Czepke, występujący w imieniu białostockich radnych (wywodzących się, jak zaznaczył, w ogromnej większości ze środowisk katolickich, chrześcijańskich) zauważył potrzebę zabrania głosu, odczuwaną przez inne samorządy. Poskarżył się przy okazji na Warszawę, wypominając rozpoczęcie dyskusji i narzekał na to, że stolica „uczyniła to bardzo publicznie”.

Gospodarz powiatu powiedział też, że władze lokalne chciałyby „uchronić” dzieci od demoralizacji, jaką straszyli w marcu biskupi z Konferencji Episkopatu Polski. Jako jeden z przykładów „narzucania” rzekomej „promocji” Czepke podał „wychowanie seksualne od najmłodszych lat”. To, z perspektywy starosty Czepke i miejscowych radnych, prowadzone jest w takim „wydaniu”, że niszczy sumienie i niewinność dziecka.

Postawę samorządowców trafnie skomentowali aktywiści zaangażowani w działanie „Tęczowego Białegostoku”. Społeczni wrażliwcy opublikowali na swoim facebook’owym profilu wpis, w treści którego wskazali na potrzebę pobierania przez wiele osób nauki z zakresu równości i tolerancji. Zdaniem filantropów, u „niektórych” osób potrzeba ta jest silniejsza – szczególnie wtedy, gdy mamy do czynienia z radnymi miasta.

„Zapraszamy takie osoby do nas na warsztaty antydyskryminacyjne. Poza rozwojem empatii rozwinąć można na nich również intelekt” – dodali.

Małopolsko, trzymaj się!

Wrogość samorządów wobec tęczowej społeczności da się również dostrzec w Małopolsce. Tam wizją kalwaryjskiego „Samorządu wolnego od LGBT” zachwycił się włodarz tej miejscowości, Augustyn Ormanty. W celu przekucia swoich marzeń w rzeczywistość, burmistrz stworzył własny projekt i jeszcze w pierwszym tygodniu kwietnia obiecał małopolskiej kurator oświaty, że podczas najbliższej sesji uchwale przyjrzą się miejscy radni. Świadkami złożenia Barbarze Nowak tej deklaracji byli dyrektorzy lokalnych szkół, reprezentanci kurii krakowskiej a także miejscowej parafii.

Takim rozwojem wydarzeń zmartwił się zarząd Fundacji Równość. Osoby członkujące w rzeczonym NGO wysłały politykowi pocztówkę z propozycją spotkania i rozmowy na tęczowe tematy. Niedługo potem podobny gest wykonało wiele innych osób LGBTQ+ i naszych sojuszników. Dodatkowo, przez chwilę mieszkańcy Kalwarii Zebrzydowskiej mogli cieszyć się kolorowym billboardem z hasłem „jesteśmy tutaj” i zdjęciem pary osób LGBTQ+ trzymających się za ręce. Został on niestety zerwany, a firma wynajmująca aktywistom miejsce nie pali się do ponownego wieszania zdjęcia, chociaż zobowiązuje ją do tego treść zawartej z fundacją umowy.  

Działacze tego NGO chcieliby, żeby dwie grafiki z tym samym wzorem zawisły także w Tarnowie, gdzie „narozrabiał” starosta Roman Łucarz. Jego rezolucja, przygotowana z zamiarem wyrażenia niezgody wobec „promowania zachowań homoseksualnych w szkołach”, została przegłosowana w pierwszej połowie maja. Podobnie, jak w przypadku Kalwarii Zebrzydowskiej, drużyna walcząca o równouprawnienie zachęca zarówno do udziału w zbiórce na billboardy, jak i wysyłania pocztówek pod adresem polityków.

Tymczasem wróćmy jeszcze do przysięgi burmistrza Ormantego. Okazało się bowiem, że przed ostatnią kwietniową sesją zarząd Rady Miejskiej dopisał do programu obrad punkt dotyczący „zagrożenia ideologią LGBT”. Chyba nie będzie żadną niespodzianką, jeśli napiszemy że projekt został przegłosowany. Chociaż nie był to konkretnie owoc pracy Augustyna Ormantego, lecz inicjatywa klubu radnych PiS, zarząd województwa przyklasnął tej formie sprzeciwu wobec wprowadzania ideologii LGBT do wspólnot samorządowych.

Na terenie Małopolski negatywnie wyróżniły się także Lipniki. Radni związani z tą gminą jednogłośnie (z wyjątkiem trzech nieobecnych osób) przyjęli deklarację pt. „Gmina Lipinki wolna od ideologii LGBT”, której treść przybliżył zebranym przewodniczący organu, Bogdan Czeluśniak.

Autorzy uchwały mają nadzieję, że za jej sprawą „gorszyciele zainteresowani wczesną seksualizacją polskich dzieci w myśl tzw. standardów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) ” nie będą mieli prawa wstępu do placówek edukacyjnych. Urzędnicy chcą też „chronić” uczniów i pozwolić rodzicom na to, by mieli szansę – we współpracy z wychowawcami” – odpowiedzialnie przekazać swoim pociechom piękno ludzkiej miłości. 

Oficjele pracujący w magistracie deklarują też, że nie dadzą przyzwolenia na „wywieranie administracyjnej presji na rzecz stosowania poprawności politycznej (słusznie zwanej niekiedy po prostu homopropagandą) w wybranych zawodach”, toksyczną „troską” obejmując przede wszystkim nauczycieli i przedsiębiorców. Ludziom pracującym w tych zawodach, ich zdaniem, „narzucane” są „nieprofesjonalne kryteria działania np. w pracy wychowawczej, przy doborze pracowników, czy kontrahentów”.

Przedstawiciele urzędu gminy Lipniki w ogłoszonym przez siebie stanowisku nazwali zwolenników sprawiedliwości społecznej radykałami. Obwinili ich też za „dążenie do ewolucji kulturowej w Polsce” oraz atak na „wolność słowa, niewinność dzieci, autorytet rodziny i szkoły oraz swobodę przedsiębiorców”.

Kolejnego „potworka” legislacyjnego stworzyli przedstawiciele sejmiku wojewódzkiego związani z PiS. Radni byli bowiem przerażeni fundamentalnymi zmianami w życiu społecznym oraz „anihilacją wartości ukształtowanych przez wielowiekowe dziedzictwo chrześcijaństwa, ważnych szczególnie dla mieszkańców Małopolski”.

Dokument został przegłosowany w przedostatni dzień kwietnia, dzięki 22 reprezentantom partii Jarosława Kaczyńskiego. Uchwalenie dyskryminujących przepisów poszło im jak z płatka, gdyż frakcja cieszy się większością głosów (24 na 39) i nie musi liczyć się ze zdaniem PO i PSL. Teraz autorzy projektu mają swobodę we wspieraniu tradycyjnego modelu rodziny i „chronieniu” młodzieży przed „propagandą LGBT”…

Podkarpacie, nasze wsparcie macie

Wojnę przeciwko urojonej „ideologii” osób LGBTQ+ wytoczyli także radni powiatu leskiego. Deklaracja, którą przyjęli, została opublikowana na półmetku ubiegłego miesiąca na facebookowym profilu organu. Dokument daje wyraz zniechęcenia przedstawicieli magistratu wobec działalności „latarników” i programu edukacji seksualnej, zalecanego przez WHO. Autorzy uchwały sprzeciwili się „poprawności politycznej”, chcąc chronić m.in. nauczycieli i przedsiębiorców przed „administracyjną presją”. Powołali się przy tym na wielowiekowe tradycje Polski, honorując szczególnie o „1050 lat Chrztu Polski, 100 lat odzyskania niepodległości Polski i 29 latach od odzyskania Samorządności Polek i Polaków”.

Jak podkreślał w wywiadzie dla Queer.pl przewodniczący Rady, przegłosowanie projektu było poprzedzone konsultacjami społecznymi. Marek Małecki przy okazji udzielania komentarza ubolewał na „nagonką”, z jaką mierzy się dziś kościół katolicki i bronił księży twierdząc, że „Pedofile są wszędzie i w każdym środowisku”. Nie chciał jednak odpowiedzieć, czy uchwała ma zadanie ratować młodzież przed pedofilami i szybko uciął rozmowę słowami: „Nie chcemy, aby w szkole nasze dzieci uczyły się kwestii związanych z LGBT”.

Nieco większą wyrozumiałością wykazał się burmistrz Leska, Adam Snarski. Pomimo, że samorządowiec optuje raczej za kultywowaniem tradycji, był w stanie dostrzec fakt, że pismo, jakim zachwycili się bieszczadzcy radni, „zdaje się nieco zmanipulowane”. Według niego, to właśnie ten dokument niesie ze sobą pewien administracyjny nacisk. Włodarz jest bowiem przekonany o konieczności ochrony godności „każdego człowieka bez względu na to, czy jest czarny, biały, żółty, jakiego jest wyznania czy orientacji”. Środowiska marginalizowane natomiast powinny otrzymywać wsparcie, a nie być piętnowane.

Burmistrz zaznaczył, iż jego zdanie jest odmienne od opinii radnych. Wspomniał o obejrzanym przez siebie filmie na temat samobójstw młodzieży dręczonej pod różnym pretekstem oraz wyraził nadzieję na uniknięcie podobnych tragedii w powiecie leskim.

Temat nawarstwiających się problemów osób LGBTQ+ poruszył też lokalny aktywista. Filantrop zwrócił uwagę na skutki znęcania się nad kolorowymi nastolatkami i stwierdził, z czym trudno się nie zgodzić, że. Ludzie, którzy nie potrafią zrozumieć drugiego człowieka, nie powinni w żaden sposób podejmować decyzji za ogół i uchwalać jakichkolwiek stanowisk, a także wprowadzać zmian w prawie funkcjonowania jednostki w społeczeństwie.

Wielkopolsko, dasz radę!

Jeszcze jednym terenem, na którym rozprzestrzeniła się homofobiczna paranoja jest Wielkopolska, a konkretnie – Leszno. Wiceprzewodniczący tamtejszej Rady Miejskiej, Adam Kośmider, sporządził już projekt uchwały („Miasto Leszno wolne od ideologii LGBT”), której założenia dotyczyłyby głównie oświaty. Zarówno on, jak i jego koledzy z urzędu nie życzą sobie „poprawności politycznej” w zawodach pedagogicznych, więc wyraźnie sprzeciwiają się obecności „latarników” w szkołach i wprowadzenia zajęć z zakresu edukacji seksualnej, realizowanych na podstawie zaleceń WHO.

Podczas konferencji prasowej Wiceprzewodniczący Kośmider, oraz poseł Jan Dziedziczak wspominali wcześniejsze, pro – równościowe inicjatywy (przedstawienie „Seksmisji” w Teatrze Miejskim,„Tęczowy Piątek”, spotkanie z Robertem Biedroniem w III LO, konferencję na temat tolerancji, jaka miała miejsce w Zespole Szkół Ekonomicznych). Drugi rangą randy uważa, iż podobne przedsięwzięcia powinny być zabronione, ale gdyby jednak doszło do ich realizacji – uczestnictwo uczniów musiałoby być zależne od zgody rodziców lub opiekunów.

Poseł Dziedziczak podkreśla natomiast, że radni „szanują” osoby nieheteronormatywne i nie kierują pretensji w ich stronę. Sprzeciw radnych, jak tłumaczy, skierowany jest przeciwko aktywistom tudzież współpracujących z nimi politykom. Zespoły działające na rzecz solidarności, otwartości i wrażliwości na innych nazywa „ekspansywnymi propagatorami LGBT+, którzy przekonują do tej ideologii młodzież”. Polityk narzeka, że „Program Samorządowy dla LGBT+” jest konfrontacyjny wobec chrześcijaństwa, będącego – jego zdaniem – „fundamentem większości polskich rodzin”.

Przez jakiś czas mieliśmy nadzieję, że deklarację na rzecz naszej społeczności podpisze prezydent Poznania. W tej sprawie do Jacka Jaśkowiaka interpelację złożył Wojciech Chudy. Zanim to jednak nastąpiło, zainteresowanie współpracą zgłosiła Grupa Stonewall. Drużyna tęczowych Poznaniaków wysłała włodarzowi miasta koziołków list pełen pomysłów na rozwiązania przyjazne tęczowym mieszkańcom miasta. Postulaty te oparte są na oryginalnym programie powstałym z inicjatywy Miłość Nie Wyklucza, ale różnią się kilkoma szczegółami ze względu na odmienną specyfikę Poznania i Warszawy.

To, co łączy obie agendy, to np. propozycja „opracowania miejskiego systemu interwencyjnego dla osób LGBT+ zagrożonych bezdomnością, stworzenie centrum kulturowo-społeczościowego a także system monitorowania i raportowania przestępstw motywowanych homofobią oraz transfobią”. Kolorowi filantropi chcieliby także zatrudnienia „latarników” i zagwarantowania dorastającym ludziom rzetelnej wiedzy z zakresu seksualności człowieka.

W poniedziałek (04.06.2019) okazało się, że akt podpisania dokumentu przez wielkopolskiego włodarza nie ma – przynajmniej na razie – szans wyjść poza strefę naszych marzeń. Jacek Jaśkowiak nie wykazywał specjalnego entuzjazmu wobec tego projektu sądząc, iż symboliczny gest, jakim byłoby podpisanie deklaracji, nie jest potrzebny. Nie odrzucił bynajmniej inicjatywy całkowicie, lecz skierował ją do rozpatrzenia Zespołowi ds. Polityki Równości i Różnorodności.

Będzie skarga RPO?

Aktywne działanie przeciwko decyzjom homofobicznych samorządowców bierze pod uwagę RPO.  Adam Bodnar wierząc, że deklaracje będące atakiem na naszą społeczność naruszają Konstytucję,  nie wyklucza złożenia na nie skargi.

Oficjel pracujący dla dobra obywateli podejmie stosowne kroki jeśli upewni się, że wszystkie przyjęte w Polsce deklaracje „Anty LGBT” wpłyną na „funkcjonowanie organów władzy” (czyli np. jeśli umożliwią przedstawicielom magistratu odmówienie dotacji organizacji samorządowej działającej na rzecz społeczności LGBT+). Jeśli okaże się, że jest takie ryzyko – Rzecznik będzie miał podstawę ku temu, by  zwrócić się z tą sprawą do sądu administracyjnego.

Jak myślicie, czy ten trend robienia z osób LGBTQ+ wroga publicznego „przyjmie się” w innych samorządach? Jak pewnie się domyślacie, opisane przez nas przykłady to zaledwie ułamek tego, co wyprawia frakcja rządząca. Co, Waszym zdaniem, należy zrobić, żeby powstrzymać polityków PiS przed przyjęciem szkodliwych obostrzeń na terenie całego państwa?

Źródła: pulawy.naszemiasto.pl portalsamorzadowy.pl, naszdziennik.pl, wnp.pl,  www.radio.bialystok.pl sejmlog.pl, pomagam.pl,bieszczadzka24.pl, elka.pl, wiadomosci.wp.pl, www.dziennikwschodni.pl, msn.com, wlubelskim.pl, bip.poznan.pl, lublin.onet.pl [1] [2] [3] [4], krakow.wyborcza.pl [1] [2] [3], gorlice24.pl/ wiadomosci.gazeta.pl [1] [2], facebook.com [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] queer.pl [1] [2] [3] fot. pomagam.pl

Polecane artykuły

Zostaw komentarz