Aktualności Felieton Kulinaria 

Każda miłość jest słodka

 Tak brzmi hasło mojej amatorskiej akcji, którą chciałabym Wam przybliżyć. Od pierwszego etapu „Słodkości dla Równości” minął rok, a z każdym kolejnym przybywa mi motywacji do działania.

Pomysł na akcję powstał, gdy okazało się, że Ministerstwo Środowiska zrezygnowało z emisji reklamy dotyczącej segregacji śmieci. Występowali w niej Maciej Nowak i Wojciech Modest Amaro, w towarzystwie małego chłopca. Kucharze tłumaczyli maluchowi, jak prawidłowo posegregować odpady. Niestety, reklama nie przetrwała długo na szklanych ekranach. Solą w oku ministra, okazał się zbyt wysoki budżet oraz obecność Macieja Nowaka, który kilkanaście lat temu dokonał publicznego coming out’u.

Sławomir Mazurek stwierdził: „Nie musimy tego ukrywać, że osoby, które biorą udział w tym spocie, przynajmniej w jednym przypadku, poza swoimi osiągnięciami w zakresie sztuki kulinarnej, są w pewnym ruchu, który promuje ideologię sprzeczną z tradycją i to jest ideologia gender. Ona w miękki sposób jest tutaj lokowana.”

Był to kolejny przypadek potraktowania osób LGBT+ jak obywateli „drugiej kategorii”, „gorszego sortu”. Ten właśnie incydent przelał czarę goryczy i sprawił, że postanowiłam wnieść coś od siebie w kwestii uwrażliwiania na – niestety nadal powszechną – homofobię.

Od pudełka po ptasim mleczku…

Wymyśliłam amatorską akcję, mającą na celu walkę z tym przykrym zjawiskiem społecznym. Lubię piec, więc pomyślałam, że pójdę w tym kierunku. Krótko po tym, gdy dowiedziałam się, że zaprzestano emisji spotu, zdecydowałam, że chcę rozdawać domowe ciasteczka, opakowane w kolorowe bibułki i opatrzone hasłem akcji, widniejącym na przywiązanej muliną karteczce. Akcję zaczęłam spontanicznie. Po konsultacji z kolegą (nie chciałam bardziej zaszkodzić, niż pomóc) zabrałam się do dzieła i już niedługo byłam gotowa do pierwszej próby. Po prostu poszłam na uczelnię, zapytałam administratorkę budynku o zgodę i zaczęłam rozdawać wypieki. Uprzednio próbowałam jeszcze w bibliotece, ale nie uzyskałam zgody na to przedsięwzięcie. Udałam się zatem na wydział. Dalej poszło już dobrze. Z uwagi na to, że działałam zupełnie „na żywioł”, na początku trzymałam słodycze w ozdobionym na szybko pudełku po ptasim mleczku. Potem, przy pomocy przyjaciółki, przygotowałyśmy większe, które noszę do dziś. Po kilu nieudanych próbach znalezienia lokalu (odmowy albo braku odpowiedzi), nawiązałam kontakt z nieistniejącą już klubokawiarnią Granda. Zorganizowałam tam akcję walentynkową oraz z przyniosłam ciacha na Feministyczny Wieczorek z Fabryką Równości.

Do współpracy z Mebloteką Yellow

Gdy personel klubokawiarni Granda zamknął lokal – ponownie musiałam zastanowić się, co dalej. Nie chciałam dać za wygraną, więc po raz kolejny przejrzałam tęczową mapę Łodzi. Pomyślałam, że dobrze byłoby podziałać na OffPiotrkowskiej. Wybrałam się do Mebloteki Yellow i dzięki uprzejmości zespołu, udało mi się tam poprowadzić kolejne odsłony „Słodkości dla Równości”. Także ostatnią, piątkową (27 stycznia br.) – z okazji pierwszych urodzin ciasteczkowego zamieszania. Tym razem przyniosłam też serduszko z hasłem akcji oraz kilka naklejek dla pierwszych ochotników i ochotniczek. Tutaj chciałabym bardzo podziękować za wielomiesięczną współpracę. Bez ekipy z Mebloteki pewnie nie udałoby mi się zrobić tego, co mi się udało do tej pory. W międzyczasie ciacha pojawiły się na Żywej Bibliotece oraz w ramach Dnia Coming Outu, zorganizowanego przez Grupę Młodzieżową Fabryki Równości.

Co dalej?

Na razie udało mi się przeprowadzić 10 słodkich wydarzeń. Na ogół ludzie grzecznie wycofują się z udziału, lub cieszą się że coś takiego się dzieje. Raz miałam przyjemność rozmawiać z Polką, mieszkającą w Australii i jej córką o kwestiach równościowych i o tym, jak wyglądają prawa osób LGBT na drugim końcu świata. Nie zamierzam się poddawać lub spoczywać na laurach, bo jeszcze wiele mam do zrobienia. Mam nadzieję, że Czytelnicy dobrze mnie zrozumieją. Nie mam tu na celu popisów. Chciałabym raczej zmotywować osoby, które chciałyby coś robić, zostać sprzymierzeńcami osób LGBT, a nie bardzo wiedzą, jak się do tego zabrać. Uwierzcie mi, jeśli w Waszym mieście nie ma żadnej organizacji pozarządowej, nie musicie rezygnować z postanowień o pomaganiu! Wymyślcie coś swojego i przekujcie swój talent i pasję w coś, co pomoże innym. Możecie też połączyć aktywność w organizacji i działania solowe. Żyjemy teraz w takich czasach, że im więcej pomocy ze strony sojuszników, tym lepiej. Powodzenia, wierzę w Was. Pokażmy, że każda miłość jest słodka. I na pewno słodsza od homofobii.

Ewa Bednarek

Źródło: Wirtualne Media

Polecane artykuły

Zostaw komentarz

×