Aktualności Sport i zdrowie 

Jak być zdrowym w konserwatywnym kraju? Społeczność LGBTQIA, Otwarta Przestrzeń oraz pomoc psychologiczna i psychoterapeutyczna

W konserwatywnym kraju, jakim jest Polska, gdzie nie istnieją regulacje rozpoznające osoby ze społeczności LGBTQIA jako równe, pełnoprawne obywatelki i obywateli, a nienormatywność seksualna i odmienna ekspresja płciowa traktowane są w przestrzeni społecznej jako zaburzenia, bycie gejem, lesbijką, osobą biseksualną, trans*[1], interseksualną czy aseksualną stanowi nie lada wyzwanie. Uprzedzenia i związana z nimi przemoc rzutują na stabilność psychiczną i integralność cielesną osób, które nie realizują się w zgodzie z szablonem „heteroseksualnego Polaka” czy „heteroseksualnej Polki”. Stres, lęk i niepewność towarzyszą społeczności LGBTQIA w wielu sytuacjach życiowych: podczas uświadamiania sobie własnej nienormatywności seksualnej czy/i płciowej, podczas coming outu i po nim, w szkole, w pracy, w miejscach publicznych.

Nie ma jednej recepty na coming out, czyli ujawnienie przed otoczeniem swojej nienormatywnej orientacji seksualnej. Nie ma również jednego scenariusza, według którego potoczy się życie lesbijki czy geja po tym tzw. wyjściu z szafy. W lepszej sytuacji z pewnością będzie osoba z kapitałem materialnym (posiadająca mieszkanie, stabilną i dobrze płatną pracę, jak i możliwości, jakie dają pieniądze, związane choćby z przeprowadzką do innego miasta) czy kapitałem społecznym (rozpoznawalność medialna, wiążąca się często z dobrym statusem materialnym). Nastoletni gej z biednej, konserwatywnej rodziny, dorosła lesbijka posiadająca dzieci, tkwiąca w związku małżeńskim, gej czy lesbijka z wielodzietnej rodziny mieszkającej na wsi, lub prekariuszka czy prekariusz, czyli osoba ledwo wiążąca koniec z końcem, pracująca na umowę zlecenie, bez stabilności materialnej – są w gorszej sytuacji, jeśli chodzi o warunki i komfort psychiczny. Oczywiście, nie można generalizować, bo wiele zależy również od wsparcia, otwartości i poziomu wiedzy rodziny, przyjaciół i znajomych, ale jednak klasa społeczna stanowi jeden z głównych czynników wpływających na to, jak przechodzimy przez doświadczenie funkcjonowania w społeczeństwie jako gej czy lesbijka. Gorzej na pewno mają osoby trans*, osoby interseksualne czy też niewpisujący się w stereotypowe szablony męskości geje (o których prześmiewczo i pogardliwie mówi się „ciota”) i stereotypowe szablony kobiecości lesbijki (je z kolei wyzywa się od „babochłopów”).

Innym czynnikiem wpływającym na dobrostan psychiczny, zdrowie i poczucie bezpieczeństwa jest to, jak otwarta na różnorodność i ją wspierająca jest przestrzeń społeczna i instytucje państwowe. Na pewno większe poczucie bezpieczeństwa dają liberalne obyczajowo państwa, w których istnieje ochrona prawna przed mową nienawiści oraz przemocą względem osób nienormatywnych seksualnie i płciowo. Taka państwowa przestrzeń posiada szereg instytucji i regulacji działających na rzecz społeczności LGBTQIA, co sprawia, że partnerzy i partnerki jednopłciowe nie muszą wydawać pieniędzy na zaświadczenia notarialne umożliwiające im, na przykład, odwiedziny partnera czy partnerki w szpitalu lub dysponowanie wspólnym majątkiem. Nie muszą być skazane i skazani na dobroduszność pracowników różnych instytucji państwowych, dla których – w świetle np. polskiego prawa – nie stanowią osób najbliższych, rodziny. Życie w kraju, w którym nie ma regulacji i instytucji rozpoznających społeczność LGBTQIA jako pełnoprawnych obywateli i obywatelki (tj. związków partnerskich, konkubinatów, małżeństw, karania mowy nienawiści ze względu na orientacją seksualną itp.), wiąże się z dużym lękiem egzystencjalnym co do sytuacji zawodowej, relacji emocjonalnych czy stabilności materialnej.

Dodatkowym obciążeniem, widocznym w szczególności w społeczności gejowskiej, są dominujące kanony atrakcyjności i normy związane z tożsamością, mówiące o tym, jak należy wyglądać i się zachowywać, aby być „poprawnym” gejem, lesbijką czy osobą trans*. W kulturze głównej, czyli tej, która w centrum stawia heteroseksualność z odpowiednimi, zazwyczaj stereotypowo rozumianymi, wzorcami męskości i kobiecości, bycie, na przykład, mężczyzną oznacza eliminowanie lub dosyć kompulsywne kontrolowanie tych gestów, które mogłyby się wiązać z oskarżeniami o „zniewieściałość” lub „pedalstwo”. Dorastanie w konserwatywnym kraju, traktującym homoseksualność jako chorobę bądź odstępstwo od tej „zdrowej, polskiej normy”, to zmaganie się na co dzień z homofobią, tak towarzyską (np. w szkole albo miejscu pracy), jak i instytucjonalną. Jest ona trudnym i traumatycznym doświadczeniem, powodującym depresję i popychającym nawet do samobójstwa. Wystarczy przypomnieć głośne przypadki 14-letniego Dominika z Bieżunia i jego rówieśnika Kacpra z Gorczyna, którzy nie wytrzymali presji. Raport KPH za lata 2015-2016 podaje, że prawie 70% młodzieży LGBTA na myśli samobójcze, a 49.6% ma objawy depresji. Jeśli chodzi o homofobię w praktyce, to z raportu dowiadujemy się, że aż prawie 70% badanych zetknęło się co najmniej z jednym rodzajem przemocy ze względu na orientację seksualną (przemocą werbalną, groźbami, wandalizmem lub odmawianiem usług, przemocą seksualną czy przemocą fizyczną). I pomimo że orientacja homoseksualna została skreślona z klasyfikacji zaburzeń Światowej Organizacji Zdrowia – ICD w 1991 r., a Parlament Europejski, ONZ i Polskie Towarzystwo Psychologiczne (PTP) zdecydowanie potępiają tzw. terapię konwersyjną (czy inaczej – reparatywną), mającą na celu „nawrócenie” osoby homoseksualnej na heteroseksualność, organizacje katolickie w Polsce i niektóre gabinety psychologiczne ciągle traktują homoseksualność jak zaburzenie powstałe w wyniku niewłaściwych doświadczeń społecznych.

Problemem jednak nie jest homoseksualność, co z perspektywy współczesnej wiedzy medycznej, psychologicznej, społecznej czy kulturowej wydaje się oczywiste. Problemami są natomiast homofobia i transfobia kultury, państwa i społeczeństwa polskiego. To homofobia i transfobia sprawiają, że wiele osób LGBTQ czuje się nieszczęśliwymi, zagubionymi czy próbuje na siłę dopasować się do dominującego wzorca heteronormatywnego, cisgenderowego obywatela.

W Polsce wsparcie prawne, psychologiczne i psychoterapeutyczne społeczności LGBT oferują od wielu lat w Warszawie m.in. Lambda i KPH. Pomoc znaleźć można również w organizacjach LGBT działających w innych dużych miasta (m.in. Poznaniu, Gdańsku, Katowicach, Krakowie czy Łodzi).

Pod koniec 2017 roku w Warszawie powstało centrum terapii Otwarta Przestrzeń, skierowane do wszystkich osób potrzebujących wsparcia psychologicznego/ psychoterapeutycznego, ze szczególnym uwzględnieniem osób ze społeczności LGBTQIA.

O kontekście powstania i działaniu Otwartej Przestrzeni opowiada nam Dawid Pawlina, jej kierownik.

Rainbowstar: Co Cię skłoniło do założenia Otwartej Przestrzeni?

Dawid: Pracowałem wcześniej w agencji marketingowej i w pewnym momencie zacząłem zastanawiać się, co dalej. Wybór był pomiędzy pracą dla kolejnej agencji marketingowej a pójściem zawodowo w kierunku związanym z moimi studiami, czyli psychologią. Zawsze chciałem działać na własną rękę, a że kiedyś chciałbym być psychoterapeutą, zdecydowałem, że tym pomysłem na przyszłość będzie poradnia psychoterapeutyczna. Zastanawiałem się nad charakterem tej przestrzeni – tzn. czy to ma być ogólna poradnia itd. Ale czym więcej o tym myślałem, tym bardziej w mojej głowie pojawiał się jeden wielki napis: LGBTQIA. Pracowałem wcześniej na telefonie zaufania i czacie w Lambdzie i wyniosłem stamtąd doświadczenie, że z wieloma psychologami w Warszawie, ale też ogólnie w Polsce, jest źle, jeśli chodzi o podejście do kwestii LGBT. Często można spotkać się z tym, że wkładają własny światopogląd w procesy terapeutyczne. Jest to skrajnie nieetyczne, jeśli chodzi o kodeksy etyczne zawodu, ale cóż, taka jest przykra rzeczywistość. Zależało mi więc na stworzeniu odpowiedzi na taki stan rzeczy, miejsca, które będzie zatrudniać terapeutki i terapeutów z wiedzą i doświadczeniem do pracy z osobami LGBT, miejsca, w którym osoby te nie będą musiały się obawiać o swoje bezpieczeństwo i o to, co usłyszą.

Rainbowstar: Skąd się wzięła nazwa?

Pomysłów było wiele, nawet zrobiliśmy konkurs na nazwę. W końcu ja albo moja koleżanka z pracy wpadliśmy na tę nazwę i z czasem się do niej przekonaliśmy. Słowo „przestrzeń” nie jest celowo na pierwszym miejscu, bo nie chodzi tu o pomieszczenie czy budynek, ale o otwartość. I co jest ważne – nie jest to miejsce przyjazne LGBTQIA, ale jest to miejsce dla LGBTQIA. Zawsze jak ktoś mówi o Otwartej Przestrzeni jako o miejscu LGBT-friendly, zwracam tej osobie uwagę.

Rainbowstar: Czym się zajmujecie?

Udzielamy wsparcia i pomocy psychologicznej, psychoterapeutycznej, seksuologicznej i psychiatrycznej. W ofercie mamy konsultacje psychologiczne, seksuologiczne, poradnictwo psychiatryczne, psychoterapię indywidualną i psychoterapię związków, celowo mówię „związków”, bo to nie muszą być koniecznie pary, to mogą być większe układy niż dwuosobowe. Mamy psychoterapię rodzin, tzw. pomoc w kryzysie, czyli interwencję kryzysową, doraźną pomoc psychologiczną, gdzie występuje jakiś kryzys związany ze stratą bądź z próbami samobójczymi czy innymi ciężkimi sytuacjami, z którymi nie potrafimy sobie pomóc emocjonalnie. Dochodzą do tego warsztaty, szkolenia, grupy terapeutyczne (dla społeczności LGBTQIA, dla kobiet).

Rainbowstar: Czy jest duży odzew na inicjatywę?

Działamy właściwie od pół roku, a specyfika branży psychoterapii i psychologii jest taka, że bardzo długo zbiera się klientów i klientki. Jak rozmawiam z innymi osobami, które mają doświadczenie w organizowaniu takich miejsc, to mówią, że jest to zaskakujące, że w tak szybkim czasie udało się pozyskać klientów. Oczywiście nie jest jeszcze tak, że mamy wypełniony cały grafik, ale jesteśmy na dobrej drodze. Na początku były to w większości osoby LGBT, teraz jest to różnie, dużo osób, tak myślę, hetero przychodzi. Jeśli chodzi np. o spotkania par, to do tej pory były to przede wszystkim pary różnopłciowe pod względem genderowym, które wiedziały, gdzie idą, chciały miejsca otwartego. Tak więc ta wartość jest również postrzegana przez osoby spoza społeczności LGBTQIA.

***

O problemach, z jakimi na co dzień zmagają się osoby LGBTQIA, praktyce psychoterapeutycznej względem społeczności nienormatywnych seksualnie i płciowo, oraz specyfice działań pomocowych w społeczności LGBTQIA opowiada nam Jan Świerszcz, psycholog i psychoterapeuta pracujący w Otwartej Przestrzeni.

Rainbowstar: Na co kładziesz największy nacisk w swojej pracy terapeutycznej z osobami LGBTQIA? Rozumiem, że do każdej osoby masz indywidualne podejście, ale czy jest jakiś obszar lub obszary, na których w psychoterapii z osobami LGBTQIA powinno się przede wszystkim koncentrować?

Jan: Stwierdzenie, że każda osoba jest inna, więc potrzebuje innego podejścia jest tak banalne, jak prawdziwe. Moment, w którym zacznę redukować doświadczenie moich klientów i klientek do ich tożsamości LGBTQIA (lub innej) będzie początkiem końca mojej kariery jako psychoterapeuta humanistyczny. A chciałbym być terapeutą dostrzegającym pod warstwą powierzchownych podobieństw piękną wyjątkowość każdego człowieka. Myślę, że to, na czym powinien koncertować się terapeuta pracujący z osobami LGBTQIA, to stworzenie w gabinecie warunków takiego spotkania, które dla naszych klientów i klientek nie jest możliwe poza gabinetem, w społeczeństwie wyrosłym z uprzedzeń i stereotypów. Ważna dla mnie jest bezwarunkowa akceptacja tożsamości klienta, przeżyć i historii, nawet kiedy bardzo różni się od moich i innych ludzi. W procesie psychoterapii klient zdejmuje przed terapeutą maskę. Jest to maska noszona na różne okazje, której funkcją jest ochrona kruchości, zabezpieczenie się przed urazami i oddalenie od siebie bolesnych przeżyć. Klient ma okazję spotkać się z terapeutą, pokazać jakim jest i samemu zobaczyć siebie wyraźnie, nie odgrywając żadnej roli. Moim zadaniem jest nie wystraszyć się, nie oceniać, ale przyjąć z życzliwością i empatią.

Rainbowstar: Czyli właściwie każdy empatyczny terapeuta może pracować z osobami LGBTQIA?

No nie do końca… Każdy może próbować, ale nie każdemu będzie z tym łatwo, jeśli nie zadba o uzupełnienie swojej wiedzy o informacje, których nie uczą w żadnej szkole terapeutycznej w Polsce. Żeby zrozumieć swoich klientów i klientki trzeba coś wiedzieć o ich życiu, kulturze, sytuacji społecznej i doświadczeniach składających się na tzw. stres mniejszościowy, czyli efekty codziennego funkcjonowania w świecie, który może na każdym kroku cię odrzucić. Gdy np. klient mówi mi, że trudno znosi kolejne zaproszenia „na fun” na grindrze, to nie unoszę wysoko brwi i nie trzeba mi tłumaczyć od podstaw, o co chodzi. Wiem o zjawisku chemsexu[2], wizerunkach męskości na portalach randkowych, doświadczeniu alienacji i osamotnienia, które towarzyszy wielu młodym mężczyznom nieheteroseksualnym i innych sprawach mogących być znaczącym tłem trudności przeżywanych przez moich klientów.

Rainbowstar: Z jakimi problemami najczęściej przychodzą do Ciebie osoby ze społeczności LGBTQIA?

Trudno odpowiedzieć na takie pytanie, jednocześnie dbając o poufność, na jaką zobowiązuję się wobec swoich klientów i klientek. Myślę, jednak, że to, o co chcesz zapytać to, z czym osoby LGBTQIA zgłaszają się do psychoterapeuty, a na to pytanie mogę odpowiedzieć. Ze wszystkim. To wszystko to m.in. problemy w związku, trudności z radzeniem sobie z emocjami, mała pewność siebie, depresja, lęk związany z coming outem, impas w wyborze pracy, problemowa relacja z rodzicem, nieradzenie sobie z traumą, brak sensu… naprawdę wszystko. Różnica pomiędzy osobą ze społeczności LGBTQIA a osobą nie-LGBTQIA polega na kontekście tych problemów i jego wpływie na przeżywanie klienta lub klientki. Ponadto przyjście do terapeuty, który jest otwarcie LGBTQIA-friendly i posiada wiedzę o społeczności LGBTQIA powoduje, że nie trzeba się zastanawiać, czy ujawnienie się jest ryzykowne. Nie trzeba się tłumaczyć i ze swoich (hetero- czy homoseksualnych) związków, niewyoutowania, imprez, stylu życia i nie trzeba się bać, że terapeuta będzie je oceniał.

Rainbowstar: Niektórzy i niektóre mogą sobie myśleć, że w społeczeństwie polskim, które instytucjonalnie, jak i pod względem postaw społecznych, jest dosyć nieprzyjazne odmienności płciowej i seksualnej, osoby ze społeczności LGBTQIA muszą być silniejsze, odważniejsze i bardziej wytrzymałe? Tak jest?

Nie powinniśmy od nikogo wymagać, żeby był silniejszy, zaciskał zęby i trzymał się mocno, aby się nie rozpaść w obliczu spotykającego go nieszczęścia. Ale w tym, co mówisz jest pewna prawda. Osoby LGBTQIA mierzą się na co dzień z wyzwaniami niewyobrażalnymi dla osób heteroseksualnych i tradycyjnie upłciowionych. Wiele osób LGBTQIA już nie zauważa ciągłej obecności lęku związanego z nieustannymi decyzjami, komu się ujawnić i w jakim stopniu, aby nie narazić się na krzywdę. Budujemy pancerze i strategie radzenia sobie – bardziej lub mniej nam służące. Czasem ta siła pozwalająca w miarę szczęśliwie żyć w generalnie nieprzyjaznym świecie jest zwodnicza. Nasz pancerz może być zbudowany z iluzji i zniekształceń pozwalających spojrzeć na rzeczywistość w nieco różowych barwach albo może być to pancerz odcinający nas od własnego doświadczenia. Wszyscy pewnie znamy jakieś osoby LGBTQIA przekonane, że homofobia w Polsce to „rozdmuchany problem” oraz takie, które zmierzywszy się z traumą przemocy czy nieakceptacji umniejszają wpływ tego doświadczenia na własne życie. Starają się trzymać prosto jednocześnie nie będąc w pełni świadomymi, dlaczego wychodzi im to tak nieudolnie. We mgle i trochę po omacku poszukujemy odpowiedzi na pytanie, jak naprawdę być sobą i zawalczyć o siebie.

Rainbowstar: Jakie działania, w sensie politycznym albo społecznym, mogłoby podnieść jakość życia psychicznego osób LGBTQIA?

Rafał, przecież to oczywiste. Pełna emancypacja, całkowite uznanie praw i wolności wszystkich osób niezależnie od orientacji seksualnej i tożsamości płciowej. Lista działań to temat na kolejny wywiad.

***

W dniach 4-8 czerwca Otwarta Przestrzeń zaprasza na Tydzień Bezpłatnych Konsultacji z psychologiem, seksuologiem lub psychoterapeutą oraz wydarzenia towarzyszące (więcej znajdziesz tutaj).

Źródła:

Zdjęcia: activemindsblog.org, machronicle.com, Otwarta Przestrzeń.

Sytuacja społeczna osób LGBTA w Polsce. Raport za lata 2015-2016, pod red. Magdaleny Świder i dr. Mikołaja Winiewskiego, Kampania Przeciw Homofobii 2017.

gazeta.pl [1] [2]polityka.plptp.org.pl,

[1] Określenie „trans*” ze znakiem „*” oznacza osobę, której seksualność i ekspresja płciowa nie mieszczą się w tradycyjnych, cisgenderowych szablonach „mężczyzny” i „kobiety”. Osobę nazwiemy cisgenderową, jeśli z wyglądu i zachowania będzie podpadała pod szablon normatywnie rozumianej męskości i kobiecości.

[2] Terminem „chemsex” określane jest używanie narkotyków rekreacyjnych (mefedronu, krystalicznej metamfetanimy i GHB/ GBL) albo alkoholu podczas seksu. Autorem terminu jest David Stuart, aktywista zajmujący się pomocą osobom uzależnionym od chemsexu oraz kwestią chemsexu we współczesnej kulturze gejowskiej.

Polecane artykuły

Zostaw komentarz

×