Aktualności Lifestyle 

II Marsz Równości w Toruniu – fotorelacja

W tym roku Toruń znowu był Tęczowy! Od poniedziałku (24.09.2018) trwał „Queer Fest”, a wczoraj w jego ramach przez miasto znane z pysznych pierników przeszedł II Marsz Równości.

BĄDŹMY WIDOCZNI

Jeśli macie dość narzuconego przez heteronormę przymusu „siedzenia w szafie”, to wczorajszy (29.09.2018) Marsz był dedykowany właśnie Wam. Drugi kolorowy pochód, organizowany przez Martę Siwicką i jej zespół odbył się bowiem w duchu hasła „BĄDŹMY WIDOCZNI-E”.

Credo tego pro – równościowego spaceru jest, jak podkreślają gospodarze wydarzenia, „zaproszeniem do odwagi, coming out-u, dumy, radości, afirmacji miłości i empatii”. Celem aktywistów z Torunia było podkreślenie widoczności i obecności osób LGBTQ+ w „codziennej przestrzeni”. Społecznicy starali się również udowodnić, że te pojęcia w przypadku członków tęczowej społeczności mogą dawać frajdę i uświadamiać, a nie wzbudzać poczucie zagrożenia.

Jeszcze jedną motywacją do zrealizowania barwnej przechadzki było potraktowanie „prztyczkiem w nos” wszystkich tych, którzy wymagają od swoich nieheteronormatywnych kolegów, koleżanek, bliskich, a nawet całkowicie nieznajomych ludzi ukrywania ich potrzeb oraz tego, kim naprawdę są.

“Miłość, tęcza, jednorożce”

W tym roku trasa się zmieniła, a tęczowa fala zalała mniej popularną część Torunia. Wszystko zaczęło się na ul. Uniwersyteckiej. Punkt zbiórki zlokalizowany był w pobliżu Muzeum Etnograficznego. Tam zabawiliśmy chwilkę dłużej, by wysłuchać kilku słów od pani szefowej i kilku innych osób. Swoje „pięć minut” miała np. Zuzanna Larysz (autorka marszowych grafik), Danuta Sowińska ze Stowarzyszenia Tolerado, członkowie Wolontariatu Równości a także reprezentanci brygady organizującej Marsz w Zielonej Górze.

Mówcy podnosili kwestie istoty Marszu, jego hasła przewodniego i historii tego przedsięwzięcia. Wysłuchaliśmy zwierzeń o życiu w hetero matriksie, trudach „wychodzenia z szafy” ale i szczęścia, jakie dała informacja o okazji do spaceru ulicami jednej ze stolic województwa kujawsko – pomorskiego. Pojawiły się też np. refleksje dotyczące działalności społecznej i równości w samorządach. Był też czas na odczytanie fragmentu listu od ambasadorów państw, które pochwaliły polskie przechadzki po równość. Koordynatorka zgromadzenia zaznaczyła jednak, że w przemarszu chodzi również o zabawę i cieszenie się swoją obecnością. Dlatego właśnie zachęciła wszystkich do skandowania mniej poważnego hasła: „miłość, tęcza, jednorożce”.

Uwierzyć w miłość

Gdy seria przemówień się skończyła i wszystkie aspekty logistyczne zostały wyjaśnione – Wszyscy ruszyliśmy za udekorowanym na tęczowo samochodem w kierunku Placu Towarzystwa Miłośników Torunia. Stamtąd skręciliśmy w ul. Odrodzenia, a z niej zeszliśmy na Szosę Chełmińską. Wkrótce znaleźliśmy się na ul. Bema, a następnie ul. Kraszewskiego. Potem czekały na nas już tylko trzy fragmenty trasy: ul. Matejki, ul. Bydgoska, ul. Chopina.

Cały marsz odbył się w wyjątkowo spokojnej atmosferze. Jak zapewniała przystrojona w piękny wianek Marta Siwicka – po drodze nie czekała na nas ani jedna grupka kontrmanifestantów. Nie było też żadnych niebezpiecznych incydentów. Wyrazem niezgody na nasze działanie były jedynie modlitwy za tęczową społeczność, „wycieczki” busa z banerem informującym o „zabójczym” działaniu aborcji oraz demonstracja „W obronie rodziny”. Wydarzenie to trwało w godzinach 12.00–14.00, więc w żaden sposób nie było w stanie nas zatrzymać.

Co więcej, warunki pogodowe były bardzo korzystne. Cały czas świeciło słońce, obdarzające miłym ciepłem. Równie przyjemne były reakcje mieszkańców miasta i innych przechodniów, kierowców lub pasażerów. Ludzie chętnie pozdrawiali sympatyków „tęczowej strony mocy” a na jednym z balkonów ktoś powiesił pasiastą flagę.

Było nas 1500. O połowę więcej, niż ostatnio! Spacerowali m.in. aktywiści ze Stonewall, zespół Prowincji Równości, Gdańszczanie z Tolerado. W przygodzie brali udział również filantropi z bydgoskiego „Stanu Równości” i wspomnianej już Zielonej Góry. Nie zabrakło reprezentacji Repliki, jak również grupy KPH, niosącej flagę z logo akcji „ramię w ramię po równość”. Obecne były też delegatki z lokalnego oddziału manify.

Swoje poparcie dla sprawy podkreśliły, dodatkowo, obserwatorzy i gracze polskiej sceny politycznej. Na pewno zauważyliście partię razem czy, chociażby, ludzi niosących barwny plakat ze słowem „Konstytucja”. W II Marsz Równości w Toruniu zaangażowali się także panowie działający w „Bears of Poland”, para dziewczyn z bloga Klenska i – oczywiście – jedna z Sióstr Nieustającej Przyjemności.

Bawiliśmy się świetnie i chętnie tańczyliśmy w rytm „gejowskich hymnów”. Nie odmówiliśmy skandowania proponowanych fraz. W kategorii „zdzierania gardła” ponownie mogliśmy liczyć na „uzbrojony” w balonowe jednorożce „Obóz Tęczowo – Radykalny”. Kolorowy oddział oddawał „chwałę wielkiej tęczy” i wieścił „śmiech wrogom włoszczyzny”. Drużyna przypominała, iż najważniejsze są dla niej róż, brokat i jednorożec.

Niektórzy mieszkańcy i ich goście przygotowali ciekawe transparenty. Naszej redakcji najbardziej przypadł do gustu ten z hasłem „Polska musi uwierzyć w miłość”. Spodobał nam się nam także znak z tekstem „Świat potrzebuje kolorów” i taki, który zachęca do kochania wszystkich i „nie oszczędzania” nikogo.

Dojście do fontanny przy Wydziale Matematyki i Informatyki UMK oznaczało jedno. Jesteśmy na mecie. Po wygłoszeniu podziękowań Siwicka dokonała jedynej rzeczy, jaką w czasie marszowym robi bez najmniejszej przyjemności – oficjalnie zakończyła zgromadzenie.

Queer Fest

Jak już wiecie, II Marsz Równości w Toruniu był częścią cyklu wydarzeń z kulturą LGBTQ+ w roli głównej. „Queer Fest – festiwal wydarzeń towarzyszących Marszowi Równości” otworzył spektakl czytania performatywnego. W poniedziałek (24.09.2018) w Teatrze im. Wilama Horzycy mogliście posłuchać o tym, jak rozwinęła się „Cholernie mocna miłość”. Dostaliście wtedy szansę poznania spisanych przez Lutza Van Dijka losów młodego Torunianina, żyjącego w czasach II wojny światowej i borykającego się z homofobicznym prześladowaniem.

Drugi dzień (25.09.2018) festiwalu dedykowany był zdrowiu. Dr n. med. Krzysztof Gierlotka wygłosił wykład na temat PrEP („profilaktyka przedekspozycyjna zapobiegająca zarażeniu wirusem HIV”). Poprowadził też warsztaty dotyczące chorób przenoszonych drogą płciową. Ekspert zaprosił Was do dyskusji o typach tych schorzeń i nowoczesnych metodach na zapobieganie im.

Środek (26.09.2018) tygodnia upłynął pod znakiem filozofii ciałopozytywności. Lady AnnMart nauczyła gości Centrum „Akuku” samoakceptacji poprzez trening choreografii typowej dla sztuki, która jest jej bliska. Performerka pokazała Wam, że burleską mogą zachwycać wszyscy, bo pasja ta „nie zna wieku ani płci, ani konkretnego kanonu piękna. „.

Jeśli nie mieliście okazji uczestniczyć w katowickim wernisażu Marka Pavellka pt. „Hejt mnie inspiruje” – „Manifest” – nic straconego. W czwartek (287.09.2018) twórca odwiedził Galerię Nurt i raz jeszcze zaprezentował swoje plakaty – transparenty oraz prowokował do rozmowy na temat palącego problemu, jaki stanowi szerzący się w naszym społeczeństwie hejt.

Inną opcją spędzenia tego wieczora był wykład o „wampirycznych lesbijkach” obecnych w opowiadaniu „Carmilla”. Prelekcja o rewolucyjnym dziele autorstwa Josepha Sheridana Le Fanu wzbogacona została seansem wybranych odcinków serialu, bazującego na jego fabule.

Piątkowa (28.09.2018) propozycja to ukłon w stronę miłośników teatru. Dom Muz w Toruniu dał Wam szansę wzięcia udziału w wyjątkowym spektaklu pt. „Szelest”. Sztuka ukazująca miłość dwóch Polek powstała w wyniku pracy uczestniczek projektu „Laboratorium Magdaleny Anny” (pierwowzorem jest „Teatr Uciśnionych” Beaty Santos). Oznacza to, że w układanie życia głównej bohaterce włączyła się publiczność. Razem z Anną zmagaliście się z narzuconą heteroseksualnością tudzież wymaganiami i ograniczeniami, jakimi obarczane są kobiety.

Wczoraj wieczorem, gdy zebraliście już siły po kolorowym spacerze, w klubie „Koniec Świata” ruszyło oficjalne, pomarszowe afterparty. Huczne zakończenie celebracji miłości bogate było w girlandy, konfetti, dobrą muzykę, bajeczne drinki oraz – co najważniejsze – dużo pozytywnej energii.

Bonusową atrakcją tego weekendu było kreatywne spotkanie, jakie Marta Siwicka i jej przyjaciele objęli patronatem. W toku improwizacji warsztatowych „Spokojna głowa dziewczyno” (stanowiły one część Festiwalu Transgresje 2018: Spokój) mogliście stworzyć własny tekst, którego treść dotyczyła wylosowanego tematu, a następnie odczytać na głos efekt swoich starań.

Kto z Was był na Marszu lub którymś z eventów towarzyszących? Mamy nadzieję, że dobrze się bawiliście i zachęcamy do podzielenia się swoimi wrażeniami!

 

Źródła: obserwacje własne,  chillitorun.pltorun.wyborcza.pl, facebook.com [1] [2] [3] [4] [5] fot. rainbowstar

Polecane artykuły

Zostaw komentarz

×