Lifestyle 

I Marsz Równości w Częstochowie – fotorelacja i wspomnienia

Marsz Równości w Częstochowie był jednym z tegorocznych debiutów. I chociaż wystąpiły pewne trudności organizacyjne, około 600 uczestników w świetnych humorach przeszło prawie pod samą Jasną Górę.

#Tęczochowa

Gdy myślimy o Częstochowie, wielu z nas jawi się ona jako miasto konserwatywne, charakteryzujące się fundamentalizmem religijnym. Dlatego też fakt zorganizowania w tamtych stronach pierwszego Marszu Równości cieszy podwójnie. Uczestnicy wydarzenia w sympatyczny sposób udowodnili, że w duchowej stolicy kraju znajdzie się miejsce także dla inicjatyw prorównościowych. A te wcale nie muszą wykluczać się z wiarą, co podkreślali niektórzy uczestnicy.

Kolorowym szlakiem szli m.in. działacze kolorowych NGO. Wśród nich możemy wymienić aktywistów Miłość nie Wyklucza, Fabryki Równości, Grupy Stonewall, Stowarzyszenia Tęczówka, Akceptacji, Prowincji Równości. W mieście św. Wieży zameldowali się, ponadto, przedstawiciele Prowincji Równości, Transgrysów, Parady Równości. Przyjechała Yga KostrzewaLambdy Warszawa oraz feministki ze Strajku Kobiet i Kongresu Kobiet. Do tego historycznego wydarzenia dołączyli również Mężczyźni przeciw przemocy. Jak zwykle mogliśmy liczyć na obecność chłopaków z Bears of Poland i związanej z nimi Nowicjuszki Zakonu Sióstr Nieustającej Przyjemności, która na swój sposób pobłogosławiła wszystkim zebranym. Dążenie do równouprawnienia deklarowali, ponad to, reprezentanci kilku partii politycznych. Jedna z nich – Partia Razem – miała niebagatelny wpływ na przygotowanie Marszu. Inne osoby pomocne przy realizacji Marszu to zespół organizacji Częstochowa bez Uprzedzeń, ekipa Kulturoholizmu redakcja Queer.pl, tudzież JolantaUrbańska.

Spacerowicze spotkali się na Placu Daszyńskiego. Aura im dopisywała aura, a oni sami również mieli w sobie wiele pogody ducha. O dobrą atmosferę w trakcie przechadzki dbała należąca do Grupy Stonewall Drag Queen Lelita Petit. Performer z werwą animował barwną przechadzkę. Zachęcał do wiwatowania, wesołych okrzyków, pozdrawiania przechodniów i ludzi w oknach. Mało tego, namawiał do postrzegania nieprzychylnych nam postaci z miłością.

Duży entuzjazm Częstochowian i ich gości wzbudziły hasła nawiązujące do osoby Magdy Gessler. Mieliście, poza tym, okazję do wyznania ciepłych uczuć prezesowi Kaczyńskiemu lub przypomnienia, że homofobię można leczyć. Czym? Najlepiej stosowną edukacją seksualną i odrobiną dobrej woli. Padła też pełna dumy i samoakceptacji deklaracja: “Częstochowa tęczy nie chowa”.

Nie samym skandowaniem społecznik żyje, prawda? Pomysłodawcy inicjatywy o tym wiedzą i zarezerwowali trochę czasu na przemówienia, jakie miały miejsce na różnych etapach marszu. Głos zabrali organizatorzy tęczowego spaceru (np. Dominik Puchała), Ida Mickiewicz-Florczak z łódzkiej Fabryki Równości, Bart Staszewski i wspomniana już Yga Kostrzewa. Co więcej, Przemyśleniami podzieliła się również jedna z osób z grupy Transgrysy czy Hipolit – student z Częstochowy.

W krótkie wystąpienia wplecione były m.in. wątki aseksualności, potęgi miłości, praw osób transpłciowych, solidarności z uchodźcami. Mówcy wymieniali wrażenia na temat Marszu i życzyli sobie, żebyśmy kieydś spotkali się w przyjaźniejszych okolicznościach społeczno – politycznych, a każde wydarzenie tego typu było “po prostu świętem radości”, wolnym od towarzystwa chłopców z ONR.

Pod Częstochowskim niebem „wyrosło” wiele oryginalnych transparentów. Jedna z grafik zwracała uwagę na ludzką naturę każdego z nas. Inne zachęcały do wybierania miłości i obdarzania nią innych. Bo przecież “Życie staje się lepsze, gdy jesteśmy razem”. Kolejny wskazywał na to, kto jest „tęczową owcą” w rodzinie właściciela znaku. A skoro jesteśmy przy tematach bliskich – jedna z kolorowych matek zaznaczyła fakt, iż jej dzieci też mają swoje prawa. Część transparentów osadzona była w kontekście religijnym. W pozytywny (np. “Jezus szedłby z nami”) lub nieco mniej pochlebnym (“Kościelne dzwony chcą zagłuszyć nasz krzyk o wolność”).

W tłumie  dało się wypatrzeć nawet Krystynę Pawłowicz! A raczej jej podobiznę. Tuż obok widniała propozycja: “Może byś tak Krysia wpadła popedałować”? Wielu uczestników niosło ze sobą różnych rozmiarów flagi i banery. Niestety, płótno z kolorowymi paskami i orłem na tęczowym herbie nie spodobało się policji, która na wniosek jednego z użytkowników twittera zaintereswała się Bartem Staszewskim. Mało tego, minister Joachim Brudziński zaczął straszyć reżysera “Artykułu Osiemnastego” prokuraturą i zarzucił  mu “profanację” symboli narodowych. Zarzuty zostały postawione także innym, niosącym  symbol, osobom.

“Dlaczego Wy trujecie ludzi?”

Charakterystyczne powiedzonko specjalistki od smaków to jeszcze jeden „easter egg” dla fanów popularnej restauratorki. To chyba najbardziej trafne pytanie, jakie członkowie premierowego Marszu Równości, mogli skierować do “ślicznych chłopców narodowców” i innych osób o wrogim nastawieniu. Wszak nienawiść potrafi zniszczyć człowieka jak niejeden specyfik. Z tą tylko różnicą, że wpływa negatywnie na umysł i emocje, a nie na ciało.

Skrajnie konserwatywne środowiska neofaszystów i nadgorliwych parafian nie zastosowały się, niestety, do prośby zawartej w haśle tegorocznego pochodu (“SOLIDARNOŚĆ NASZĄ BRONIĄ HOMOFOBY NIECH SIĘ GONIĄ”). Grupa kontrmanifestantów liczyła kilkadziesiąt osób. Część z nich kładła się lub siadała na drodze, by uniemożliwić dotarcie na Jasną Górę. Mało tego, ktoś rzekomo wpadł na pomysł, by potraktować kolorowych spacerowiczów solą do egzorcyzmamów.

Niektórzy agresorzy pozdrawiali Adolfa Hitlera, a nawet grozili śmiercią ludziom będącym częścią pro- równościowej przygody. Jak zwykle wykrzykiwali hasła w stylu: “pedały won”, “policyjna pała broni dziś pedała”. Z butą pokazywali baner ze sloganem “DZIŚ HOMOSEKSUALIZM, JUTRO PEDOFILIA”. Na trasie stał też mężczyzna porównujący homoseksualność do samobójstwa.  Kilku skrajnych prawicowców wykazała się taką zaciętością, że ich działania wymagały interwencji siłowej ze strony mundurowych. Przeciwnicy sprawiedliwości społecznej byli na tyle zdeterminowani, że funkcjonariusze policji musieli asystować maszerującym w drodze powrotnej, gdy Ci kierowali się w stronę dworca (policjanci oferwali też pomoc w dotarciu na miejsce zbiórki) .

Mamy nadzieję, że filantropi z Częstochowy nie dadzą się zastraszyć i za rok spotkamy się ponownie. Trzymamy kciuci. A czy Wy uczestniczyliście we wczorajszym Marszu? Jeśli tak, koniecznie podzielcie się wrażeniami!

Źródła: obserwacje własne, czestochowa.wyborcza.plpolsatnews.pl, queer.plpolsatnews.pl, facebook.com [1] [2] [3]

Polecane artykuły

Zostaw komentarz

×