Aktualności Sport i zdrowie 

Homofobiczna strona polskiej służby zdrowia

W teorii lekarz powinien dążyć do jak najlepszej opieki nad pacjentem i odnosić się do leczonej przez siebie osoby z szacunkiem. Niestety, teoria swoją drogą, a rzeczywistość swoją. W Polsce co czwarta osoba LGBT spotyka się z dyskryminacją i poniżeniem. Poznajcie historię Ewy i Ani.

Ania

Ania i Marta to szczęśliwa para. W 2011 pobrały się w Anglii. Dziś są mamami małego Mateusza, którego pierwsza z nich urodziła metodą in vitro. Ojcem dziecka jest Lech Uliasz. Cała trójka dorosłej części rodziny pracuje w KPH. Być może kiedyś dołączy do nich synek. Zobaczymy.

Etap związany z początkami życia chłopca nie był łatwy. Lekarze zamiast okazać życzliwość, potraktowali całą trójkę z wyjątkową ignorancją. Mateusz urodził się jako wcześniak w 31 tygodniu ciąży, a personel medyczny konsekwentnie utrudniał kontakty z maluszkiem, którego przeniesiono do inkubatora. Rodziców jest trójka, a miejsca w formularzu są tylko dwa. Ania musiała więc czekać 4 dni na zobaczenie dziecka, bo w formularzu wpisała Martę i Leszka.

„Zaczęłam ją błagać, ale nie ustąpiła. Mateusza widziałam tylko zdjęcia, które Marta i Leszek robili mu komóreczką” – relacjonowała Ania.

Lekarze nie zgodzili się także na to, aby Marta zobaczyła Mateuszka podczas przewożenia do sali z inkubatorami. Uznali, że dziecko może zobaczyć tylko ojciec (chociaż w regulaminie nie ma takiego zapisu). Nie usłyszała nawet słowa o stanie dziecka, bo nie miała upoważnienia, a medyk zasugerował, że „te śluby chyba nie są ważne w Polsce”. Była pewna, że skoro dokument dotyczy partnerki, to dziecka również.

Ciekawe, że wobec innych matek i ich bliskich przepisy nie były tak restrykcyjne. Dzieci były odwiedzane także przez babcie i dziadków.

 

Ewa

Z inną formą dyskryminacji spotkała się 29 – letnia Ewa. Trafiła na konserwatywnego ginekologa, który odmówił jej usług lekarskich po dowiedzeniu się o jej orientacji. Kobieta poszła do przychodni funkcjonującej w ramach funduszu NFZ. Pierwszymi słowami, jakie specjalista skierował do pacjentki było pytanie o przyjmowanie przez nią pigułek antykoncepcyjnych. „Proszę wrócić, jak pani znormalnieje” – odprawił ją z kwitkiem, gdy dowiedział się, że Ewa jest w związku z inną kobietą.

„Nie chcą zostawiać sprawy”

Przykrą rzeczywistością jest to, że przypadki traktowania Ewy, Ani i Marty nie są odosobnione. W środowisku medycznym panują stałe zagrywki, których personel używa do poniżania pacjentów.

Zmuszanie do wykonania testu na obecność wirusa HIV przed badaniem, nie dopuszczanie partnera do chorej osoby i utrudnianie przepływu informacji. Dobrze ma się także przemoc psychiczna – plotkowanie i\lub obrażanie wprost. Najczęściej jedynymi sposobami na uniknięcie przykrości jest zaniechanie wizyty, lub ukrywanie swojej tożsamości w obawie przed gorszym traktowaniem, które byłoby konsekwencją zdobycia wiedzy o orientacji, czy tożsamości genderowej chorej osoby. Marcin Rodzinka ocenia, że wynika to z luk w programach studiów medycznych, które uwrażliwiłyby na potrzeby pacjentek i pacjentów nie wpisujących się w heteronormatywne założenia. Poszkodowani rzadko zgłaszają niesprawiedliwe postępowanie z obawy, że ich interwencja na nic się nie zda. Problemy, z jakimi musi mierzyć się średnio co czwarta osoba LGBT w Polsce, mają opłakane skutki w rozwoju depresji, autoagresj, prób targnięcia się na swoje życie

Żeby wspierać się nawzajem, tęczowi pacjenci i pacjentki wymieniają się kontaktami do sprawdzonych lekarzy. Może kiedyś powstanie oficjalna lista? Na razie KPH stworzyła spis zaufanych psychologów. Uruchomiła też warsztaty „poznaj swoje prawa”, na które zapisało się ok. 30 osób chcących wywalczyć sprawiedliwe postępowanie wobec siebie i innych.

Robert Peszek

Źródła: wyborcza.pl [1] [2]

Polecane artykuły

Zostaw komentarz