Aktualności Lifestyle Prawo 

Gazeta Polska chce „stref wolnych od LGBT”.

Ostatnio dowiedzieliśmy się, że do numeru “Gazety Polskiej” dołączona została naklejka ze znaczkiem „strefy wolnej od LGBT+”.  Pomysł na stworzenie tych gratisów jest najprawdopodobniej mocno inspirowany wlepami używanymi w 2011 r. przez ortodoksyjnych muzułmanów z Londynu. Obietnica rozdawania homofobicznych gadżetów wywołała niemałe kontrowersje, a Paweł Rabiej i działacze KPH złożyli w tej sprawie skargę do prokuratury. W tej smutnej, przypominającej praktyki III Rzeszy, sytuacji są jednak ludzie, którzy przywracają nam wiarę w to, że „jeszcze będzie pięknie, jeszcze będzie normalnie”. 

„Powstań i ostrzegaj”

W 2011 r. grupa muzułmańskich fundamentalistów zaśmieciła jedną z dzielnic Londynu wlepkami, oznaczającymi „gay free zone”, czyli strefę wolną od osób homoseksualnych. U góry samoprzylepnego kartonika widniał napis „Powstań i Ostrzegaj”. Niżej – tęczowa flaga przekreślona czarnym kółkiem i kreską. Na samym dole umieszczono kolejny cytat z Koranu, wzywający do bojaźni bożej i zapewniający o „surowej” karze dla każdego buntownika.

Paskudne wlepki były zamalowywane hasłem „miłość” lub zasłaniane fragmentami poezji. Chuligańską akcję ostro skrytykowały też osoby powiązane z Muzułmańską Radą Wielkiej Brytanii, Meczetem Wschodniego Londynu i Stowarzyszeniem Brytyjskich Muzułmanów. Lider ostatniej z grup zaznaczył wtedy, że „Bóg uszanował każdego syna i córkę Adama, więc takie nienawistne przesłanie jest nie tylko moralnie i etycznie złe, a niezgodne z Islamem”.

Po kilku miesiącach poszukiwania sprawców, jeden z członków grupy, Mohammed Hasnath, stanął przed sądem i został ukarany mandatem w wysokości 100 funtów za złamanie przepisu zawartego w 5 sekcji „Order Act”. Norma ta nakłada na obywateli „zakaz używania w przestrzeni publicznej obraźliwych, napastliwych słów, zachowań, czy zamieszczania takich znaków i napisów, które mogłyby powodować u widzących lub słyszących to osób poczucie niepokoju lub zagrożenia”. Meczet Wschodniego Londynu, w którym bywał chłopak, zobowiązał się natomiast do przeprowadzenia selekcji gości. 

Podczas rozprawy przeciw nastoletniemu fanatykowi głos zabrał członek zarządu Synagogi Sandy Row i współprzewodniczący forum społeczności Rainbow Hamlets. 

„Kiedy widzę te naklejki, widzę znaki – zawierające właściwie słabszą sugestię ukarania – jakie moja mama widziała w latach 30. Osobiście  dostrzegłem bezpośrednie zagrożenie przemocą i musiałem dokonać natychmiastowej oceny ryzyka dla mojego osobistego bezpieczeństwa” – mówił Jack Gilbert. 

Co zrobiłby Jezus?

Zdaniem Dominiki Sitnickiej z zespołu oko.press to właśnie akcja Hasnath’a i jego znajomych zainspirowała kierującego  Gazetą Polską Tomasza Sakiewicza do tego, by zamieścić bonus w postaci naklejki, mającej oznaczać „strefę wolną od LGBT”. Facebook’owy wpis z tą informacją pojawił się na fanpage’u tygodnika kilka dni temu. Pomysł błyskawicznie oczarował „prawą stronę mocy”, chociaż np. Tomasz Terlikowski wykazał się pewną dozą niepewności co do tego, czy akcja jest chrześcijańska czy też nie.

„Fundamentalnym pytaniem dla chrześcijanina jest to, jak na moim miejscu zachowałby się Jezus? Czy Jezus przykleiłby na drzwiach domu Piotra w Kafarnaum naklejkę „Strefa wolna od LGBT”? Odpowiedź jest dość prosta. Jezus nie odrzucał nigdy i nikogo” – rozważał dziennikarz katolicki, podkreślając otwartość syna Marii.

Następnie publicysta przypomniał o niechęci Chrystusa do niesprawiedliwości, pychy i wywyższania się nad innymi. W komentarz wplótł natomiast przypowieść o ludziach, którzy nie chcieli rzucać kamieniem w „cudzołożnicę”, bo wiedzieli, że sami mają na sumieniu własne błędy”.. Publicysta przytoczył listę grzechów, jakie wg. św. Pawła odbierają człowiekowi szanse na życie wieczne. Zapytał  też gości swojego fanpage’a o to, czy pamiętają słowa apostoła. 

„(…) jeśli uważacie, że można zrobić strefę wolną od LGBT (podkreślę jeszcze raz bardzo trudno oddzielić uznać to za zakaz wstępu dla ideologii), to dlaczego nie strefę wolną od rozpustników, niesprawiedliwych, bałwochwalców, złodziei, chciwych, pijaków, zdzierców, oszczerców? Tylko, że wtedy nikt z nas nie miałby wstępu nigdzie. Oszczercy, chciwi są tu wymienieni w tym samym ciągu, co mężczyźni współżyjący ze sobą… Czy naprawdę wszyscy gorliwie broniący naklejek mogą sobie powiedzieć, że nie mogą odnaleźć się na tej liście? I czy chcieliby kiedyś zobaczyć na drzwiach na przykład kościoła napis „strefa wolna od chciwych, oszczerców, cudzołożników, pijaków, zdzierców itd? Ja bym nie chciał, bo wtedy ja też nie miałbym wstępu w takie miejsce. A Kościół jest jedyną przestrzenią, gdzie jest miejsce dla każdego, nawet największego grzesznika, ideologa, faryzeusza czy prostytutki” – pouczał.

Trudno nam jednoznacznie ocenić ten wpis.  Jego treść pozostawia wiele do życzenia. Wszak ciepłymi uczuciami nikogo nie krzywdzimy i nie robimy nic złego. Nie mamy też żadnej urojonej agendy. Chcemy po prostu – w końcu –  być traktowani z takim szacunkiem, jakim darzone są osoby heteroseksualne. Kierują nami dobre emocje i miłość do ludzi, niezależnie od ich płci. Z drugiej strony, cieszymy się, że w środowisku związanym z fundamentalistyczną frondą ktoś przynajmniej próbuje wyjść nam naprzeciw.  Niech tylko postara się bardziej, bo ma sporo zaległości do  odrobienia, a my nie zadowolimy się ochłapami szacunku.

„Oczywisty skandal”

W ubiegły piątek o aktualnym „rozprawianiu się z Gazetą Polską” zapewniała KPH. Podobne kroki przeciwko nienawistnej akcji podjął  Paweł Rabiej, który „wyćwierkał” o spełnieniu swojej obietnicy, wyrażając nadzieję, iż prokuratura nie dopuści do kolportażu wlepek.

„Jutro złożę w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury. Niemieccy faszyści tworzyli strefy wolne od Żydów. Apartheid – od czarnych. Jak widać tradycja znajduje godnych naśladowców, tym razem w Polsce, pod parasolem @pisorgpl i biskupów”- pisał wcześniej wiceprezydent Warszawy. 

W social mediach interweniował też Robert Biedroń. Lider „Wiosny Roberta Biedronia” i Europoseł nazwał „obrzydliwe” wlepy „oczywistym skandalem”, który „nie może pozostać bez odpowiedzi”. Ubolewał przy tym nad tym, że periodyk można w sumie określić jako medium podporządkowane radzie ministrów oraz takie, które  „utrzymuje się z rządowych i ministerialnych reklam” (Jeśli chcecie, by taki stan rzeczy się zmienił – zachęcamy do podpisania tej petycji).  Były prezydent słupska oznajmił, iż prowadzona przez niego partia nie godzi się na szerzenie nienawiści i obiecał powzięcie kolejnych kroków w walce z dyskryminacją uprawianą przez Gazetę Polską. 

Przykro nam to pisać, ale wszystkie postępowania najpewniej zostaną umorzone, czemu winny jest deficyt odpowiednich praw antydyskryminacyjnych, chroniących naszą społeczność.

„Rozszerzenie odpowiedzialności karnej w tym zakresie (art. 256 i 257 kk.) rekomendowała już kilkukrotnie Polsce Organizacja Narodów Zjednoczonych. Choć rząd zgodził się z sugerowanymi rozwiązaniami, na poziomie legislacyjnym nie doszło do tej pory do żadnych zmian” – przypomina Maciej Suchorabski. 

Od różowego trójkąta do naklejki

Konieczność „wstrzymania rozpowszechniania zapowiedzianych i zaprezentowanych na Twitterze „Gazety Polskiej” treści oraz „pociągnięciu odpowiedzialnego do odpowiedzialności” podkreśliła też Monika Płatek.

Prawniczka powołała się na art.10 ustawy o prawie prasowym i przypomniała, że na dziennikarzach ciąży obowiązek służby społeczeństwu i państwu, wierność etyce zawodowej oraz unormowanym zapisami prawa zasadom współżycia społecznego. Gazeta Polska złamała wszystkie te reguły poprzez nawoływanie do wykluczania osób LGBTQ+ z przestrzeni publicznej 

„Nie jest to rzecz błaha i nie da się zbyć działalnością artystyczną czy wolnością słowa. Jest zachęceniem i przyzwoleniem dla praktyk dyskryminujących. (…) To działanie sprzeczne z Konstytucją i kryminalne. Stanowi co najmniej usiłowanie popełnienia przestępstwa” – tłumaczyła przyjaciółka Temidy.

Zdaniem Moniki Płatek pracownicy Tomasza Sakiewicza dodatkowo złamali gwarantujący „równość wobec prawa i prawo do równego traktowania przez władze publiczne” art. 32.1 Konstytucji, a także posunęli się „co najmniej, usiłowania publicznego propagowania faszystowskiego ustroju państwa, to jest przestępstwa z art. 256§1 k.k. i art. 256§2 k.k. w zw. z art. 13§1 k.k.”.

Zaprzyjaźniona ze społecznością LGBTQ+ znawczyni kodeksów i paragrafów przypomniała dodatkowo o początkach działań niemieckich faszystów, a mianowicie o prześladowaniu ludzi ze względu na ich orientację czy tożsamość płciową. 

„(…) niemiecki okupant stwarzał, mordując tysiące homoseksualistów, »strefy wolne«. W ten sposób obszedł się z tysiącami polskich homoseksualistów. (…) Tym paskudniejsze są próby »Gazety Polskiej«, Polskę mającą w tytule, identyfikowania się z tamtymi wzorcami” – tłumaczyła prof. Płatek

Nasi tęczowi przodkowie byli przez agresora postrzegani jako plaga, stworzenia nie zasługujące na człowieczeństwo. Byli „czymś” od „czego” trzeba było się uwolnić. Takie postępowanie sprawiało, że oprawcy czuli się usprawiedliwieni, gdy potem dokonali pogromu również na innych grupach. 

Praktyki nazistów to jednak nie jedyne skojarzenie naszej sojuszniczki. Prof. Monika Płatek zwróciła uwagę także na to, jak Gazeta Polska przybliżyła się do putinowskiej Rosji, znanej z wprowadzenia sławetnego „prawa” zakazującego „homoseksualnej propagandy”. 

„W Polsce przejawia się to uporczywą odmową ochrony osób atakowanych, napastowanych, prześladowanych ze względu na ich orientację psychoseksualną i identyfikację płciową na równi z ochroną zagwarantowaną osobom z racji ich przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości”- wyjaśnia laureatka Nagrody Dziekana Wydziału Prawa UW.  

Trauma

Homofobiczna, bifobiczna i transfobiczna dyskryminacja, będąca  właściwością dzieloną przez znane nam systemy totalitarne, tkwi nawet w – na pozór  mało znaczących – komentarzach. I według zapisów naszego rodzimego prawa jest przestępstwem. Jest nim więc również wpis na twitterze oraz dumne zapowiadanie środowego numeru. 

Za obie te rzeczy, ale także sam pomysł projektu, na mocy przytoczonej już ustawy odpowiada redaktor naczelny. W tym przypadku jest nim właśnie Sakiewicz. Niewykluczone, że biznesmen nie potrafi uczciwie przyznać, że jego żyjący dawniej rodacy uczynili wiele zła Żydom z Kielc i Lwowa – zaczyna odtwarzać nieprzepracowaną traumę, biorąc sobie na cel osoby LGBTQ+. A na to nie ma naszej zgody.

„brakuje tylko kroku”

Jeszcze jedną osobą, która dostrzegła „porażającą analogię” między wlepkami GP i wykluczającymi szyldami typu „Żydom i psom wstęp wzbroniony” lub Żydzi wchodzą na własne ryzyko” jest przewodniczący łódzkiej Rady Miejskiej.

Pomysły szefa prawicowej gazety „przerażają” Marcina Gołaszewskiego tym bardziej, że „będąc germanistą, literaturoznawcą zajmującym się literaturą opozycyjną w III Rzeszy widzi aż nadto podobieństw do realiów IV RP PiS”. 

Reprezentant Koalicji Obywatelskiej jest pewny tego, że „demony przeszłości” od dawna egzystują między nami. W ostatnich kilku latach podjudzały do gardzenia osobami niepełnosprawnymi czy np. uchodźcami, określanymi jako „pasożyty”, nosicieli zarazków. 

„ (…) nie mogę wyobrazić sobie, jak bardzo trzeba być przesiąkniętym strachem czy nienawiścią, aby względem drugiego człowieka używać tak wykluczających, odzierających z godności sformułowań, jakie stosuje »Gazeta Polska«. Gdy pomyślę, że to w narodzie tak dotkniętym ogromem zbrodni nazistowskiej pojawiają się tak obrzydliwe hasła, to rodzi się pytanie, gdzie popełniliśmy błąd”- ubolewał przedstawiciel łódzkiego magistratu.

Ten błąd może nas bardzo wiele kosztować. Najwyższy rangą radny ostrzega bowiem, że od „pełnego obrazu zła” dzieli nas jeden mały krok. 

Za wielką wodą i poza pojęciem

Niestety wieści o skandalicznych poczynaniach Sakiewicza i jego zespołu wypłynęły aż za ocean. Ten wyjątkowo niewdzięczny temat poruszyło m.in. BBC, Independent, Pride, PinkNews. O homofobicznym skandalu dowiedziała się też Ambasadorka USA.

„Jestem rozczarowana i zaniepokojona tym, że pewne grupy wykorzystują naklejki do promowania nienawiści i nietolerancji. Szanujemy wolność słowa, ale musimy wspólnie stać po stronie takich wartości jak różnorodność i tolerancja” – przywoływała do porządku Georgette Mosbacher.

Naigrywający się z „szału lewactwa”, inicjator upokarzającej akcji dał Amerykance wykład na temat wzajemnego poszanowania swoich poglądów i zarzekał się, że on i jego koledzy z redakcji akceptują różnicę zdań, ale nie zgadzają się, by ktoś narzucał im swoje zdanie „siłą”. 

„Bycie działaczem ruchu gejowskiego nie czyni nikogo bardziej tolerancyjnym. Polacy kochają wolność i znają od wieków słowo tolerancja. Dlatego wspierali powstanie USA” – dodał urażony zwróceniem mu uwagi „płatek śniegu”. 

Chyba żart… A z jakiej niby racji mamy tolerować wyzywanie nas, porównywanie do pedofili? W takich momentach faktycznie nie jesteśmy tolerancyjni i nie będziemy. Długo nie, a potem wcale. Zachowanie boss’a prawicowego brukowca jeszcze bardziej utwierdza nas w przekonaniu, że prof. Monika Płatek miała rację co do  jego osoby. 

Postawę obronną przed ambasadorką przybrał też rzecznik rządu. Zagubiony poza swoją strefą komfortu Piotr Müller stwierdził na antenie Polsatu, iż wypowiedź ambasador USA Georgette Mosbacher w sprawie naklejek »Strefa wolna od LGBT« była niepotrzebna”, bo nie jest kwestią związaną z relacjami między Stanami Zjednoczonymi a Polską”

Może pan rzecznik nie był tego uczony, ale ludzie cechujący się wrażliwością reagują, gdy komuś dzieje się krzywda. Nawet, gdy miałoby się to wiązać z dodatkowym zaangażowaniem lub zburzyć spokój tych, którzy nie mają w sobie wystarczająco odwagi cywilnej do zmieniania świata na lepszy. Tak jest po prostu fair i tyle. Poza tym – jak zaznaczył germanista z miasta włókniarek – otwarta krytyka dyplomatki stawia rzecznika Müller’a w pozycji sprzymierzeńca Gazety Polskiej. A to „po prostu nie mieści się w głowie”.

„Strefa wolna od nienawiści”

W tym całym bagnie hejtu da się, na szczęście znaleźć jeszcze kilka pocieszających kawałków rzeczywistości. Własne naklejki przygotowała też KPH, Newsweek Polska i tęczowi aktywiści z wrocławskiego NGO –  „Kultury Równości”.  Pierwszy  i drugi,  wzór to hasło „strefa wolna od nienawiści”. KPH umieściła tę frazę na tęczowym tle, zaś kadra Tomasza Lisa w towarzystwie biało – czerwonego, uśmiechniętego serduszka. Naklejkę od polskiego Newsweek’a znajdziecie we wczorajszym wydaniu magazynu społeczno – politycznego. Trzeci z projektów to wlepka z chwytliwym mottem: „WROC LOVE NOT HATE”. Ekipa Miłość Nie Wyklucza i Prowincja Równości mają dla Was za to sojusznicze plakaty. 

Jak zwykle możemy też liczyć na markę Ben&Jerry’s. Drużyna Martyny Kaczmarek opublikowała na instagramie zdjęcie osoby, która na kurtce nosi  znaczek z tęczowym tłem i hasłem „strefa wolności”. Gadżet ten pokazuje, jak mała jest złość i nienawiść w zestawieniu z miłością. 

Po naszej stronie stanął też Empik! Popularna sieć sklepów obiecała nie przyjąć do dystrybucji numeru Gazety Polskiej. Dostęp do informacji o geście solidarności zawdzięczamy Ośrodkowi Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. To, że faktycznie możemy cieszyć się takim wsparciem, potwierdziła natomiast rzeczniczka prasowa lidera wśród księgarni. 

„Potwierdzam. W Empiku nie będzie można kupić wydania »Gazety Polskiej« z naklejką »Strefa wolna od LGBT«. Nie ma u nas miejsca na jawną dyskryminację i na treści łamiące prawo. Empik jest strefą pełną tolerancji, każdy jest u nas mile widziany wszystkich traktujemy z szacunkiem” – oznajmiła za pośrednictwem Twittera Monika Marianowcz.

Tak samo postąpiła sieć stacji BP, o czym również mogliśmy przeczytać na portalu z niebieskim ptaszkiem w logo.

Jeżeli Gazeta Polska zdecyduje się na sprzedaż jutrzejszego numeru z naklejką ,,Strefa wolna od LGBT’’, wycofamy go ze sprzedaży ze stacji własnych BP. BP nie popiera postaw wyrażających niechęć wobec jakiejkolwiek grupy ludzi, unikamy podziałów, szanujemy każdego człowieka – czytamy na oficjalnym profilu paliwowego giganta.

Kraków solidarnie

Jeszcze jednym promyczkiem dobroci jest inicjatywa Urzędu Miasta Krakowa. Samorządowcy z serca Małopolski postanowili urządzić na terenie swojej małej ojczyzny spotkanie pt. „Kraków wolny od nienawiści”. Dzisiejsze wydarzenie zaplanowane jest na godzinę 18.30, a w jego programie uwzględniona jest m.in. wystawa zdjęć z krakowskich Marszów Równości, uchwyconych obiektywem Agnieszki Fiejki. A może chcielibyście, żeby Wasze fotografie także pojawiły się w magistralnej sali im. Juliusza Lea?  To może się udać, jeśli wyślecie odbitki np. do Niny Gabryś – przewodniczącej lokalnej Rady ds. Równego Traktowania

Krakowska radna i jej współpracownicy   zdecydowali się na zrealizowanie tego przedsięwzięcia, bo chcą udowodnić, że „Kraków jest miastem, w którym każdy może czuć się bezpiecznie i być traktowany z szacunkiem”. Zależy im na tym szczególnie ze względu na wzmożoną dyskryminację osób nieheteronormatywnych. Urzędnicy postanowili działać szczególnie ze względu na to, że padliśmy aktualnie celem „medialnej i politycznej nagonki oraz dyskryminujących wypowiedzi o »strefach wolnych od LGBT«, które pojawiają się w sferze publicznej w ostatnim czasie”.

Urzędnicy mają świadomość, że „W ostatnim czasie mowa nienawiści stała się normą w przestrzeni publicznej”. Przekonani, że bycie sojusznikiem tęczowej społeczności jest nierozerwalnie połączone z wolnością, równością, demokracją, które szanują jako podstawowe dla całej Unii Europejskiej – wiedzą, że „trzeba” dać opór pogardliwemu wyrażaniu się o nas i „powiedzieć wyraźnie, że nie ma zgody na przemoc i dyskryminację”. Część z nas, osób LGTQ+, mieszka w Krakowie i, jak zauważyła przewodnicząca Gabryś, mamy prawo czuć się w tym mieście bezpiecznie!

Co myślicie na ten temat? Czy Waszym zdaniem jest szansa na to, że uda nam się zapobiec tragedii, o której wspomniał Marcin Gołaszewski? Czy raczej trauma nas zdominuje i niechlubna historia zatoczy pełne koło? Zapraszamy do komentowania!

Źródła: prawo.gazetaprawna.pl, se.pl, independent.co.ukpetycjeonline.com, warszawa.wyborcza.pl, pinknews.co.uk,,  wiadomosci.dziennik.pl, msn.com, wiadomosci.gazeta.pl, facebook.com [1] [2] [3] [4] [5], oko.press [1] [2] [3], twitter.com  [1] [2]  wirtualnemedia.pl [1] [2] fot. wirtualnemedia.pl

Polecane artykuły

Zostaw komentarz