Aktualności Lifestyle 

Brytyjska Drag Queen bojkotowana za udział w demontracji sympatyków radykalnej prawicy

Znana z „Drag Queens of London” Vanity von Glow w pierwszy weekend maja (6.05.2018) wzięła udział w proteście „Day of Freedom”, zorganizowanym przez sympatyków prawicy. W konsekwencji spotkała się z falą krytyki ze strony tęczowej społeczności i bojkotem.

Drag Queen of London

Thom Glow ma 27 lat i od niemal dekady występuje jako Drag Queen. Swój pseudonim Vanity von Glow wymyślił, gdyż „chciał stworzyć postać, której najbardziej namacalną cechą byłoby jej skrajne zapatrzenie w siebie”. Słowo „Vanity”, w jego opinii najlepiej oddaje mieszankę miłości własnej i nienawiści do siebie, tak znaną wielkim diwom. Dobrym pomysłem wydało mu się również użycie swojego nazwiska, które w pewien sposób oddaje nastrój show- biznesu. A łącznik „von”? Wynika z chęci nadania kreacji Europejskiego „smaku”.

Stworzoną przez mężczyznę kreację mogliśmy oglądać w programie „Drag Queens of London”, emitowanego na antenie London Live w 2014 r. Reality show pokazuje, jak przez trzy miesiące wyglądało życie królowych dragu (zarówno zawodowe, jak osobiste), podbijających Soho.

Sam artysta przyznał, że było to dla niego dość „dziwne doświadczenie” z uwagi na to, iż należy do osób ceniących prywatność, nie lubiących opowiadać o życiu osobistym. A jaki jest jeszcze performer kryjący się za tym pseudonimem? W wywiadzie dla queerty.com określił się się jako odrobinę „plotkarskiego”, lubiącego rozbawiać ludzi, a także „chłodnego lub bezpośredniego”

„Day of Freedom”

W pierwszą niedzielę miesiąca (6.05.2018) Vanity von Glow wzięła udział w „Day of Freedom”, czyli proteście na rzecz wolności słowa, zorganizowanym przez radykalnych prawicowych działaczy. W tłumie obecny był Tommy Robbinson, czyli dawny przywódca English Defence League. Nie zabrakło też Milo Yiannipoulos’a, Gavina McInnes’a, Carla Benjamin’a i członków Democratic Football Lads Alliance (grupa ta znana jest z demonstracji o charakterze islamofobicznym)

Zadaniem Drag Queen był występ wokalny, którego punkt kulminacyjny stanowiło wykonanie piosenki Shani Twain. Wybrany repertuar miał być nawiązaniem do wypowiedzi Kanadyjki na temat wyborów prezydenckich. Twain stwierdziła, że w 2016 głosowałaby na Donalda Trumpa, bo „wydaje się być szczery”. Po kilku godzinach przeprosiła rozczarowanych fanów.

„Z pasją walczę przeciwko wszelkiej dyskryminacji i mam nadzieję, że na podstawie dokonywanych przeze mnie wyborów tego, kogo wspieram, jasno wynika, iż nie mam żadnych wspólnych przekonań z obecnym prezydentem” – tłumaczyła śpiewaczka

Bojkot

Uczestnictwo londyńskiej królowej sceny drag nie przypadło do gustu tęczowej społeczności. Konsekwencją jej obecności na wydarzeniu o skrajnie prawicowym wydarzeniu było m.in. rezygnacja ze współpracy przez kluby, z którymi do tej pory pracowała.

Jednym z takich klubów jest kabaret – bar Her Upstairs. Jego właściciel odwołał pokaz Vanity von Glow. Zrezygnował z goszczenia Thom’a, uznając jego udział za „skrajnie prawicową propagandę w przepraniu promocji wolności słowa”.

Podkreślił też, iż personel lokalu nie może ignorować faktu całkowitej sprzeczności zasad wyznawanych przez osoby zaangażowane w „Day of Freedom” z zasadami, jakimi kieruje się zespół „Her Upstairs”.

„Choć tak samo, jak każdy ma prawo do wolności słowa, jej zgodność z takim wydarzeniem poddaje wątpliwości jej motywy i etykę jako część wykonawców, z którymi pracujemy” – oznajmiło kierownictwo obiektu.

W sprawie zainterweniowali także Internauci. Użytkownicy Twittera zarzucali drag queen występowanie dla nacjonalistów, bratanie się z islamofobami, transfobami, mizoginami i antysemitami. Dr Niall Goulding przekonywał, że osoby nieheteronormatywne powinny jako pierwsze sprzeciwić się pink washing’owi, jaki miał miejsce. w ubiegłą niedzielę.

„Differ well”

Punktowany Thom Glow wystosował specjalne oświadczenie w swojej obronie. Pisał w nim o „niezgodzie obywatelskiej” oraz „dobrym różnieniu się”. Wyjaśniał, że te dwa czynniki są dla niego „jednym z fundamentów każdej znaczącej relacji”, jaką ma okazję nawiązać.

Brytyjczyk tłumaczył, że w znajomości swoich przyjaźniach nie szuka tylko metod na połączenie wspólnych wartości, ale ważna jest dla niego również intencja lepszego wzajemnego zrozumienia. Szczególnie wtedy, gdy z kimś się nie zgadza. Z jego perspektywy: wygłaszanie poglądów na głos jest ludzkim sposobem na myślenie i oddzielenie dobrych i złych poglądów.

„Podobnie jak w przypadku wszystkich wielkich rzeczy cena jest taka, że czasami wyrażamy bezużyteczne pomysły. Czasami obrażamy nawet własne zasady, próbując ustalić, co jest słuszne. Mówiąc swobodnie, rozumiem, jak sobie radzę, kim jestem” – kontynuował.

Jako przykład dla swojej argumentacji, przedstawił osobę „Sargona z Akkad”. „Lewicowy libertarianin”, używający jako loginu nazwiska założyciela dynastii arkadyjskiej został zablokowany na Twitterze za „udział w ukierunkowanym dręczeniu”.

Co więcej, Glow nazwał obrażającego lesbijki, gejów i osoby transpłciowe Gavina McInnes’a „totalnym gentlemanem, jakim jest poza sceną”. Dodał, że czułby się hipokrytą, gdyby popierał wolność słowa jedynie w przypadku wygłaszania poglądów bliskich jego sercu. Właśnie to było powodem przyjęcia zaproszenia, nie oczekiwanie na wystąpienie ze swoimi rzekomymi sympatiami politycznymi. Stanie razem z ludźmi, z którymi w wielu kwestiach się nie zgadza, nie jest dla niego problemem. W przeciwieństwie do polaryzacji ludzi. Zjawisko to, jak napisał – „złamało mu serce”.

Nie najlepsza metoda

Kolejną kwestią, jaką poruszyła znana w UK Drag Queen był sam jej występ. Vanity von Glow zaznaczyła, iż zaśpiewanie piosenki Shanii Twain nie było równoznaczne z poparciem prawa wokalistki do agitacji na korzyść Trumpa i że sama nadal deklaruje stać po stronie Hilary Clinton. Performerka przyznała, że nauczyła się jednego: „nawiązywanie do Shanii Twain może nie być najlepszą metodą formułowania politycznych oświadczeń”.

Na koniec skrytykowana gwiazdka wspomniała czas, jaki spędziła z młodzieżą LGBTQ+. Chciałaby, aby kolorowa młodzież pielęgnowała w sobie ciekawość drugiego człowieka i aby to zainteresowanie zbliżało ich do innych ludzi. Diva sceny drag ubolewała nad problemami z przyzwyczajeniem się do różnic opinii.

„Brak zrozumienia jest tym, co napędza wszelkie uprzedzenia, a my będziemy się lepiej rozumieć tylko wtedy, gdy będziemy mogli otwarcie mówić o naszych doświadczeniach” – podsumowała.

Jak myślicie, kto ma rację w tym sporze? Czy Vanity von Glow powinna pojawiać się na wydarzeniach organizowanych przez nacjonalistów? Dajcie znać, jaka jest Wasza opinia na ten temat.

Źródła: queerty.compl.wikipedia.org,  pinknews.co.uk: [1][2], fot.: buzzfeed.com

Polecane artykuły

Zostaw komentarz

×