Aktualności Kultura Lifestyle 

Bohaterka Powstania Warszawskiego potępiła homofobię

W czwartek obchodziliśmy 75 rocznicę Powstania Warszawskiego. Z okazji okrągłego jubileuszu rozegranej w stolicy walki o niepodległość naszej ojczyzny i ludzką godność chcielibyśmy podzielić się z Wami mądrą lekcją, jakiej udzieliła Polakom jedna z bohaterek naszej historii, czyli Pani Wanda Tkaczyk-Stawska. Pragniemy też przy okazji przypomnieć sytuacje, gdy Powstańcy stanęli murem za nasza społecznością w kontekście przebiegu I Marszu Równości w Białymstoku. Całkowicie inaczej ważny dla Polski dzień „świętowali” narodowcy, Kaja Godek czy np. abp. Marek Jędraszewski

75 lat po „godzinie W”

„Największy zryw militarny w okupowanej przez Niemców Europie”– tak określić możemy Powstanie Warszawskie, które wybuchło 75 lat temu. Jak pewnie pamiętacie, wydarzenia z 1944 r. nie miały szczęśliwego zakończenia. Pomimo początkowych szans na sukces – próba wyrwania się ze szponów agresora po 63 dniach zakończyła się śmiercią 150 tys. Warszawiaków i wygnania pozostałych przy życiu mieszkańców miasta stołecznego.

I chociaż do dziś trwają spory o to, czy powstanie było zasadne i czy warto było podejmować tak wielkie ryzyko – cała Polska co roku czci pamięć śmiałych wyczynów swoich przodków, pragnących podarować kolejnym pokoleniom szansę na lepsze jutro. W tym roku celebrowanie ich odwagi przybrało formę państwowych uroczystości, które potrwają jeszcze do poniedziałku oraz – mniej oficjalnych – wydarzeń kulturalnych, rodzinnych, sportowych, Zlotu Harcerskiego.

Walczyliśmy o godność

To, co nas ostatnio osobiście urzekło w postawie Powstańców to solidarność, jaką okazują nam w ostatnim czasie. Pięknych gestów wsparcia z ich strony doświadczamy odkąd znana z homofobii windsurferka zaczęła głosić swoje tyrady na temat „Programu samorządowego dla LGBT+” i naszej społeczności w ogóle. Niezgodę na takie postępowanie wyraziła wtedy Pani Wanda Tkaczyk-Stawska.

Dzielna seniorka próbowała sprowadzić olimpijkę i jej sympatyków na ziemię. A zrobiła to przez przypomnienie wartości, o jakie walczyła na froncie wraz z towarzyszami broni. Zaznaczyła, iż dla niej oraz jej przyjaciół poza odzyskaniem Niepodległości Polski niezwykle ważne było też to, „żebyśmy byli traktowani nie jak podludzie, tylko żeby każdy z nas był człowiekiem godnym szacunku”.

Ta mądra kobieta zwróciła przy tym uwagę na fakt, że godność ludzka jest oparta na silnym fundamencie wolności, umożliwiającej innym bycie sobą, bez względu na orientację seksualną, poglądy, odcień karnacji. Z perspektywy buntowniczki przeciw okupantowi każdy powinien mieć szansę bycia sobą, „O ile nie wyrządza nikomu krzywdy”.

„Radykalny sprzeciw ludzi przyzwoitych”

Na interwencję środowiska wojennych romantyków mogliśmy również liczyć po I Marszu Równości w Białymstoku. Członkowie Związku Powstańców Warszawskich i Fundacji Pamięci o Bohaterach Powstania Warszawskiego opublikowali specjalne oświadczenie, w treści którego potępili zachowanie podlaskich homofobów, jakie miało miejsce w związku z „bezradnością służb porządkowych”. Ludzie, którzy w XX w. przetrwali piekło wojny oznajmili, że wieści o dramatycznym przebiegu spaceru po równość przyjęli „z wielkim oburzeniem”. Weterani nie chcieli oceniać ataku na naszą społeczność w kontekście światopoglądowym. Po prostu zaznaczyli, że „każdemu człowiekowi należy się szacunek i godność, również temu, który bierze udział w zgromadzeniu o nazwie Marsz Równości”.

„Obrazy, które widziała cała Polska, ale i świat, muszą spotkać się z radykalnym sprzeciwem ludzi przyzwoitych. Uważamy, że walcząc o wolną Polskę, Polskę dla wszystkich, mamy obowiązek zabrać głos w obronie ludzi słabszych. Większość nie ma prawa poniżać mniejszość. Silniejszy nie ma prawa bić słabszego, w tym dzieci. Nie ma zgody na akty przemocy wobec jakichkolwiek ludzi, w jakiejkolwiek postaci w wolnej, demokratycznej, tolerancyjnej Polsce, w Unii Europejskiej. Nie ma zgody na poniżanie mniejszości seksualnych w kraju, w którym homoseksualiści byli zabijani przez faszystów za swoją odmienność. Nie ma naszej zgody na bicie i opluwanie drugiego człowieka, a także na wykorzystanie symbolu naszej walki z okupantem – symbolu Polski Walczącej” – grzmieli autorzy komunikatu.

W dalszej części tekstu reprezentanci obu organizacji ubolewali nad tym, iż I Marsz Równości w „Tęczostoku” – podobnie, jak miniony marsz nacjonalistów, „urodziny Hitlera” czy „wydarzenia w Pruchniku” – unaocznia nam fakt zapominania przez nasze społeczeństwo tego, czym jest nienawiść. Zdaniem bohaterów Powstania Warszawskiego, przed dwoma tygodniami stolica Podlasia stała się miejscem przebudzenia „najgorszych instynktów osób, które odczłowieczały drugiego człowieka”.

„Takie wydarzenia przypominają te sprzed II wojny światowej i nie mogą zostać niezauważone lub przemilczane” – alarmowali adresaci honorów.

Obrońcy Warszawy apelowali do polskich władz o „podjęcie działań prawnych wymierzonych w sprawców”. Prosili też polityków o to, by Ci położyli kres mowie nienawiści i dzieleniu ludzi.

„To przykre, że kiedyś walczyliśmy z nienawiścią, a teraz w wolnej Polsce walczymy o to, aby nie stała się ona nienawistna”– podsumowali gorzko.

„Zatrzymać zarazę”

Na temat bandytów atakujących Marsz Równości pod hasłem „Białystok domem dla wszystkich” wypowiedziała się też prywatnie sama Pani Wanda Tkaczyk-Stawska. Ta fantastyczna osoba, która na barykady wkroczyła już jako 17-latka podzieliła się z Michałem Szczerbą swoją opinią na temat pikiety pt. „Warszawa przeciw Przemocy. Solidarni z Białymstokiem”.

„Ja chciałam być na Waszym spotkaniu w Warszawie. Mamy obowiązek zatrzymać tą straszliwą zarazę, jaka idzie od tych ludzi, to jest nienawiść, to jest to, co jest najgorsze: brak szacunku dla drugiego człowieka!” – mówiła patriotka.

Słowo, którego użyła padło także w wypowiedzi abp Marka Jędraszewskiego. Niestety w zupełnie przeciwnym kontekście. Po tym, jak w trakcie uroczystej mszy przypomniał dzieje dzielnych Warszawiaków, duchowny mówił o narodzinach Młodej Polski, oczekiwaniu na odzyskiwanie suwerenności przez naród polski. Poruszył też temat aktualnej sytuacji społeczno – politycznej.

„Czerwona zaraza już po naszej ziemi nie chodzi. Co wcale nie znaczy, że nie ma nowej, która chce opanować nasze dusze, serca i umysły. Nie marksistowska, bolszewicka, ale zrodzona z tego samego ducha – neomarksistowska. Nie czerwona, ale tęczowa” – podsumował.

Chwilę później katolicki hierarcha nawiązał do treści kazania wygłoszonego przez siebie w Częstochowie i zarzucił osobom LGBTQ+ nietolerancję, oskarżając nas o „przemoc, poniżanie, szyderstwo z najświętszych znaków: Matki Boski Częstochowskiej”. Takim „zbezczeszczonym symbolem jest ponadto powstańcza Kotwica”. Wśród osób, które nagrodziły abp Jędraszewskiego gromkimi brawami była m.in. małopolska kurator oświaty, Barbara Nowak.

„Prowokacja”

Przesłania opublikowanego przez osoby najważniejsze dla jubileuszu poważnie nie potraktowali także uczestnicy Marszu Powstania Warszawskiego. Pochód zorganizowany był przez narodowców i członków ONR, ale ostatecznie doszło do sporu między tymi grupami. Pierwsi nie chcieli iść z bardziej radykalnymi kolegami, co doprowadziło do rozłamu na dwa osobne zgromadzenia. Nie oznacza to, że persony wypraszające smutnych chłopców z ONR nagle zaczęły dostrzegać piękno różnorodności.

W ich postawie może pojawiła się niechęć do skrajności, ale – jak widać – z pogardy do innych tak łatwo nie zrezygnują. Z homofobicznych materiałów i okrzyków też nie. Tę smutną tezę potwierdza m.in. fakt, że konserwatyści o wypaczonym pojęciu miłości do Polski nieśli ze sobą baner z hasłem „stop totalitaryzmom” i przekreślonymi znakami swastyki, sierpa i młota oraz tęczowej flagi. Wielu uczestników uznało to za świetne tło do rodzinnych zdjęć.

Jednym z uczestników festiwalu podłości uczestniczył Robert Bąkiewicz. Lider Marszu Niepodległości pozwolił sobie nawymyślać nam od „dewiantów”, ale na szczęście zostało to udokumentowane na krótkim filmie. Dzięki temu Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych ma szansę na sądowe ustawienie tego „sympatycznego” pana do pionu. Oby jak najszybciej, bo mamy nadzieję, że Bąkiewicz podzieli los Kai Godek.

A skoro już wspominamy o „obrończyni życia nienarodzonego” – ona także brała udział w „feralnym celebrowaniu” ofiarności naszych ojców, matek, dziadków i babć. Zaciekła tradycjonalistka przemawiała w okolicy pomnika upamiętniającego konfrontację z okupantem, gdzie na finiszu spotkały się zwaśnione „obozy”. Godek zaprzeczyła, jakoby Powstańcy walczyli o tolerancję. Zwolenniczka zakazu aborcji raz jeszcze obraziła osoby LGBTQ+, porównując je – podobnie, jak narodowcy – do komunistów i faszystów. Jej horyzonty są zbyt wąskie, by pojąć, że część osób, których poświęcenie chciała docenić… była nieheteronormatywna. W końcu, jak podkreślili twórcy grafik z serii „LGBT to ludzie”: „LGBT to nie ideologia. To łączniczka, która została w Warszawie do samego końca”.

Smutne jest też to, że funkcjonariusze policji w ogóle pozwolili ksenofobom dotrzeć do rzeczonego miejsca pamięci. Mundurowi umożliwili nienawistnikom dojście do mety, atakując przy okazji aktywistów próbujących ochronić ten teren przed brunatnością demonstrantów. Mało tego, gdy przyszła pora na przemawianie, policjanci otoczyli ochroną jątrzycieli.

Starcie antyfaszystów ze stołeczną policją skończyło się wylegitymowaniem kilkudziesięciu osób. Naszym zdaniem zarówno stróże prawa, jak ich podopieczni symbolicznie wymierzyli policzek gloryfikującym szacunek Powstańcom. Jak wiele bezczelności trzeba w sobie mieć, by całkowicie zignorować prośby ludzi, rzekomo przez nas cenionych? Po raz kolejny przekonujemy się, że wielu „patriotów” za 50 zł – czy ilekolwiek kosztuje „prawilna” bluza czy koszulka – ma klapki na oczach i odrzuca każdą narrację inną, niż ta wybrana przez nich, skoncentrowana na „bronieniu” Polski przed wybraną grupą.

Pociesza nas fakt, że w tym szambie moralnej bylejakości błysnął gdzieś diamencik, mieniący się wszystkimi możliwymi kolorami. Okazało się, że na trasie przemarszu wrogich nam środowisk ktoś wywiesił flagę z kotwicą na tęczowym tle! Jak pewnie się domyślacie, gest solidarności został uznany  przez prawicowych dziennikarzy za „prowokację”.

A jakie Wy macie spostrzeżenia w związku z tą sprawą? I jak, jeśli w ogóle, oddajecie hołd zdeterminowanym do zwycięstwa Warszawiakom? A może ktoś z Waszej rodziny był Powstańcem i podziela opinię naszej sojuszniczki i jej przyjaciół? Zapraszamy do dyskusji!

Źródła: krakow.wyborcza.pl, gazetastoleczna.atavist.com, ciekawostkihistoryczne.pl, pch24.pl, wiadomosci.dziennik.pl, , polityczek.pl, polityczek.pl,rmf24.pl, warszawa.pl, oko.press [1] [2] warszawa.wyborcza.pl  [1] [2] [3] fot. oko.press

 

Polecane artykuły

Zostaw komentarz