Aktualności Prawo 

Australia powiedziała „Tak” równości małżeńskiej!

W środę (15.11 br.) Świat poznał wyniki ogólnokrajowego głosowania pocztowego dotyczącego legalizacji ślubów par jednopłciowych. Przychylnym zmianom w Mariage Act okazało się 61,6% głosujących. Zaraz po ogłoszeniu wyników Malcolm Turnbull obiecał, że równość małżeńska zostanie wprowadzona jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia. Teraz wszystko w rękach polityków. Trzymamy za słowo!

Tęcza po burzy

Sytuacja społeczno- polityczna w Australii nie była ostatnio łaskawa dla tęczowych obywateli tego kraju. Brak zdecydowanego działania szefa rządu oraz liczne ataki na osoby LGBTQ+ tylko wzmacniały niepokój. Wspierane przez gwiazdy, australijskie społeczeństwo nie raz protestowało (np. poprzez organizację masowych, symbolicznych ślubów), by walczyć o swoje prawa.

W środę wydarzyło się jednak coś, co sprzymierzeńcom miłości ponad podziałami dodało otuchy- Główny Statystyk Australian Bureau of Statistics (Australijskiego Biura Statystyk) ogłosił wyniki wielokrotnie krytykowanego, służącego do „ugłaskania” konserwatywnego koalicjanta, głosowania pocztowego. Są one dowodem na to, że Australia jest jak najbardziej gotowa na kolorowe uroczystości. Za przyjęciem równości małżeńskiej opowiedziało się 61.6% głosujących.

W ankiecie wzięło udział prawie trzynaście milionów Australijczyków i Australijek (79.5%), osiągając frekwencję wyższą, niż brytyjskie referendum dotyczące członkostwa w Unii Europejskiej. Rezultaty pokryły się z wynikami sondaży przeprowadzanych we wrześniu i październiku.

W większości Stanów stanowisko popierające przyjęło od 60% do 69% osób oddających głos. Na terytorium Stołecznym Australii opcję „Tak” zaznaczyło 74% biorących udział w pocztowym głosowaniu. Nieco mniej jednogłośna była Nowa Południowa Walia. Tam na specjalnych kartach jedynie 58% decydujących wyraziło otwartość na małżeństwa jednopłciowe.

Najbardziej krytyczni w tym względzie są mieszkańcy i mieszkanki zachodniego Sydney, szczególnie w okolicy Blaxland, gdzie na pytanie dotyczące tęczowych małżeństw odpowiedziało jedynie 25%. Eksperci twierdzą, że jest to spowodowane różnicami kulturalnymi, występującymi między mieszkańcami tej przestrzeni.

Co dalej?

Wśród osób świętujących zwycięstwo była australijska senatorka, pierwsza nie hetero normatywna polityczka w kraju. Gdy usłyszała ostateczny wynik głosowania, rozpłakała się z radości. Jej koleżanki i koledzy uściskali ją i założyli na szyję tęczową flagę.

„Dziękuję, Australio. Dziękuję za stanie po stronie takiej Australii, w jaką wierzymy. Australii, która jest przyzwoita i sprawiedliwa, akceptująca, która odwraca się od wykluczenia i podziału”– powiedziała w rozmowie z mediami wzruszona działaczka. Swoją wdzięczność wyraziła również za pośrednictwem twittera. Zadeklarowała też, że wspólnie ze znajomymi z parlamentu wykonają pracę, która pomoże osiągnąć ostateczny sukces.

W ciągu dwudziestu minut od głoszenia wyników głosowania głos zabrał także premier Australii. Turnbull obiecał, że małżeństwa jednopłciowe będą legalne jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia. Zaznaczył fakt przytłaczającej zgodności w tej sprawie. Dał znać, że ma świadomość swojego moralnego (bo przecież w świetle prawa rezultat głosowania nie jest wiążący) wynikających z zaistniałej sytuacji.

„Poprosiliśmy ich o opinię i dali nam to. Jest jednoznaczny, przytłaczający. Naszym zadaniem jest teraz zająć się tym … To jest fair. Ludzie głosowali za równością małżeńską. Teraz naszym zadaniem jest jej dostarczyć”– powiedział.

Starszy wykładowca Australian National University’s College of Law, Ryan Goss, nieco studzi entuzjazm zwolenników kolorowych ślubów i przypomina, że wszystko nadal „zostaje w sferze polityki”.

Gdy komentował, na potrzeby magazynu news.co.au, obecny stan rzeczy- ostrzegał, że państwo „możliwie wpadło w „pułapkę Brexitu””. Polega ona na niczym innym, jak zadawaniu prostych pytań i ugrzęźnięciu w niuansach prawnych, związanych z wprowadzaniem decyzji głosujących w życie codzienne.

W czwartek (16.11 br.) aktywiści popierający równość udali się do Canberry, by lobbować w celu nakłonienia polityków do jak najszybszej zmiany prawa. Za swoje zadanie uznali też dopilnowanie, by strona przeciwna- w imię „tradycyjnego” małżeństwa- nie odrzuciła żadnych przepisów anty- dyskryminacyjnych.

Tuż po ogłoszeniu tęczowego zwycięstwa rozpoczęła się debata w parlamencie. Rozpoczął ją wyoutowany polityk, który podczas swojego emocjonalnego przemówienia zwrócił uwagę na ryzyko likwidacji praw osób LGBTQ+, która mogłaby mieć miejsce, gdyby zaakceptowane zostały postulaty jego liberalnych kolegów.

Jamesa Paterson chciałby chronić właścicieli i pracowników prywatnych punktów usługowych, którzy wyrażają sprzeciw równym prawom do szczęścia w miłości. Zakłady te nie muszą być nawet powiązane z jakąkolwiek religią, by być objęte takim prawem. Innym pomysłem Australijczyka jest zachowanie fragmentu definicji małżeństwa ze wskazaniem „kobiety i mężczyzny” i przeniesienie do innej klauzuli przypadku, w którym ślub chcą zawrzeć osoby tej samej płci biologicznej. Dodatkowy zapis miałby stanowić, że „małżeństwo może być także związkiem dwóch osób”.

Wniosek o przyjęcie pewnych rozwiązań napłynął też od Deana Smitha. Z jednej strony apelował o zamianę zwrotu „kobiety i mężczyzny” na „dwójkę ludzi”. Z drugiej- w jego ocenie kościoły i osoby duchowny powinny mieć możliwość odmówienia wzięcia udziału w wymianie przysięgi przez pary jednopłciowe. Projekt ustawy jego autorstwa poparły obie główne partie polityczne Australii.

Z dalszymi decyzjami trzeba będzie czekać do posiedzenia Izby Reprezentantów, które odbędzie się 27.11 br. Bez aprobaty członków tej instytucji żadne prawo ustalane w Australii nie ma mocy wiążącej. Ostateczny termin dopięcia wszystkiego na ostatni guzik to pierwszy czwartek grudnia (7.12 br.), czyli ostatni w tym roku dzień posiedzeń Izby Reprezentantów i Senatu.

Szef australijskiego rządu jest nastawiony optymistycznie. Ale specjaliści prognozują opóźnienia z powodu odmiennych stanowisk dotyczących sposobu wprowadzenia równości małżeńskiej w życie. Część decydentów chce zwalniać organizacje religijne i osoby duchowne z uczestnictwa w kolorowych zaślubinach. Inna grupa jest w stanie zaakceptować małżeństwa osób nie hetero normatywnych, ale tylko na swoich warunkach. Narzucane przez nich zasady, w osądzie specjalistów, niosą ryzyko wycofania wielu wypracowanych przez dekady przepisów antydyskryminacyjnych.

Prawdopodobnym jest, że kolorowe małżeństwa zalegalizowane zostaną dopiero w 2018 r. i nawet wtedy pary zainteresowane związanie się węzłem miłości będą musiały odczekać jeszcze kilka miesięcy, zanim kościoły i urzędy zaczną udzielać im ślubów.

Źródła: rainbowstar.plpinknews.co.ukbbc.comtelegraph.co.ukqueer.plabcnews.go.comnews.com.au

Polecane artykuły

Zostaw komentarz