Aktualności Prawo 

Amerykański sędzia rodzinny ukarany zwolnieniem za ignorowanie prawa do adopcji przez osoby LGBTQ+

Osoby LGBTQ+, zamieszkałe na terenie Stanu Kentucky, mają prawo do przysposobienia dzieci. Taki stan rzeczy nie podoba się lokalnemu, byłemu już, sędziemu rodzinnemu. W kwietniu (28.04.2017 r.) W. Mitchell Nance zapowiedział, że nie będzie uczestniczył w sprawach dotyczących tęczowych adopcji. Amerykanin uniósł się dumą i zadeklarował odejście z zajmowanego przez siebie stanowiska. Chciał tym samym zakończyć wytoczone przeciw niemu postępowanie.

“W żadnym wypadku…”

W. Mitchell Nance uzyskał tytuł licencjata na Harvardzie, a potem obronił doktorat z prawa na University of Louisville. W 1977 r. powitano go w progach palestry. Swoją karierę w sądzie rodzinnym rozpoczął w 2003 r. Był docenianym specjalistą, więc w 2014 r. w wyniku jednomyślnego głosowania zwyciężył wybory i rozpoczął kolejną kadencję.

Komplikacje pojawiły się wiosną. W kwietniu (28.04.2017 r.) lokalna stacja telewizyjna (WKYT) poinformowała o rezygnacji reprezentanta wymiaru sprawiedliwości z udziału w sprawach osób LGBTQ+, starających się o adopcję dziecka.

Nie zważając na to, że przepisy obowiązujące w stanie Kentucky zezwalają na przysposobienie dziecka przez osoby identyfikujące się ze znanym akronimem, pozwolił sobie na wygłoszenie swoich homofobicznych poglądów.

W przekazie dla Washington Post wyraził swoje zwątpienie w to, że „Najlepsze interesy dziecka [będą] promowane adopcją przez praktykującego homoseksualistę”. Jego zdaniem „w żadnym wypadku” nie ma takiej możliwości.

Na mocy kodeksu etyki sądowej, pozwalającego na unikanie procesów wywołujących w sędziach „osobiste sprzeczności lub uprzedzenia”, odciął się od wszelkich spraw dotyczących tęczowych rodzin.

Jego postawę poparły grupy przeciwne osobom nieheteroseksualnym. Zespół Family Foundation przekonywał, że pozwolenie sędziom o odmiennych poglądach na wycofanie się ze spraw sprzecznych z ich przekonaniami jest sprawiedliwe.

„Gdy agencje adopcyjne porzucają ideę, że najlepsze dla dzieci jest dorastanie zarówno z matką, jak i ojcem- ludzie nie mogą oczekiwać, że sędziowie, którzy wierzą w ten układ, oddadzą pokłon nowym zasadom”– bronili swojego idola zwolennicy „tradycyjnej rodziny”.

Zwrócili też uwagę na to, że- w ich mniemaniu- odsunięcie specjalisty ds. prawa rodzinnego od urzędu byłoby dyskryminacją człowieka, który nie zgadza się na poprawność polityczną. Wydanie przeciwko niemu wyroku określili jako orzecznictwo karające za wykonywanie powinności sędziego. Nieprzychylnego społeczności LGBTQ+ mężczyznę wspierali także jego konserwatywni koledzy po fachu.

Inną postawę przyjęli niektórzy prawnicy i eksperci ws. etyki sądowej. Zgodnie twierdzili, że decyzja Nance’a jest dyskryminująca. Fakt zaniechania przez niego pewnych obowiązków w ocenie obradujących świadczy o tym, że człowiek ten nie nadaje się do sprawowania swoich funkcji

Skargę, wynikającą z wątpliwej jakości pracy głównego zainteresowanego, wniosła organizacja Fairness Campaign- lokalna grupa działająca na rzecz osób nieheteronormatywnych. Jeden z jej członków udzielił krótkiego komentarza dla redakcji Herald Leader (magazyn popularny w Kentucky).

W odczuciu Chrisa Hartman’a – sędzia Nance „udowodnił, że nie można mu zaufać” i pozwolić, by wydawał decyzje w sprawach dotyczących jego zróżnicowanego społecznie grona wyborców oraz ich rodzin.

„Mam nadzieję, że wynika z tego przesłanie, że uczciwość i sprawiedliwość muszą być stosowane w równym stopniu, a sędziowie, których sumienie jest w sprzeczności z ich obowiązkami, muszą złożyć rezygnację z ławy, jeśli nie są w stanie zapewnić podstawowych przejawów tych wartości”– przyznał aktywista.

Pod zarzutami wymienionymi w piśmie podpisali się również przedstawiciele Lambda Legal, Amerykańska Unia Swobód Obywatelskich, stanowy oddział UCLA oraz profesor Sam Marcosson, wykładający na alma mater oskarżonego.

„Rezygnacja”

Gdy ubiegłoroczny październik zbliżał się ku końcowi (26.10.2017 r.), kontrowersyjny reprezentant sądu rodzinnego ogłosił, że w połowie grudnia (16.12.2017 r.) zrezygnuje ze swojego stanowiska. Miał nadzieję, że dzięki „dobrowolnej” dymisji zakończy śledztwo, jakie wszczął przeciwko niemu państwowy panel sądowy. Oskarżenie, jakie zostało mu postawione, dotyczyło naruszenia kodeksu postępowania.

Dokument ten zabrania sędziom „pokazywania sprzeczności lub uprzedzeń opartych na rasie, płci, religii, narodowości, niepełnosprawności, wieku, orientacji seksualnej lub statusie społeczno-ekonomicznym”. Członkowie komisji stwierdzili też, że Amerykanin nie podejmuje się działania, które „promuje publiczne zaufanie do uczciwości i bezstronności sądownictwa”.

Przegrana groziła Nance’owi sankcją wypowiedzenia, więc wolał ustąpić z „własnej inicjatywy”. Wybór, jakiego dokonał, przedstawił w memorandum, którego adresatem była Komisja ds. Zachowań Sądowych w Kentucky. List z rezygnacją wysłał również do gubernatora stanu, Matt’a Bevin’a.

Prawnik nie zdążył spełnić swojej obietnicy i został uznany za winnego jeszcze przed planowanym odejściem. Na nic zdały się więc przedstawione przez niego uprzednio tłumaczenia, że unikanie spraw przyszłych, adopcyjnych rodziców LGBTQ+ miało charakter „prewencyjny”, a on sam kierował się intencjami zapobiegania dyskryminacji.

Szkoda tylko, że gdyby nie był tak uprzedzony, nie musiałby obawiać się, że dopuści się dyskryminacji. Mógłby wtedy sprawnie wykonywać zadania leżące w jego gestii. Postępowanie nie miałoby racji bytu, a on nadal cieszyłby się poważaniem świata związanego z literą prawa. Wystarczyło jedynie otworzyć się na ludzi…

Źródła: ballotpedia.org [1] [2]pinknews.co.uk, washingtonpost.com [1] [2], fot. Lexington Herald Leader

Polecane artykuły

Zostaw komentarz

×